Żywotność czołgu na polu bitwy w II wojnie światow

/ 60 odpowiedzi / 4 zdjęć
marcinr


Ja bym stawiał na Panterę chociaż była kopią t 34 to jak wiemy Niemcy co kopiują to ulepszają. Wysoka jakość wykonania dawała szanse na dłuższe działanie czołgu a o usterki techniczne to każdy nowo wprowadzony czołg je posiadał i dopiero jakiś staż w polu dawał możliwości ich wyśledzenia i naprawienia. Jak powiedział pewien historyk w swojej książce jeśli chcesz wygrać bitwę 1 na 1 weź Panterą a jeśli wojne weź t 34 one były skuteczne tylko w grupie. I nie zapominajmy o szkoleniu załogi przecież to głównie decyduje czy czołg powalczy czy zrowalą go w pierwszej chwili.

Panthera była tylko wzorowana na T-34 i to wyłącznie prototyp ! O kopii można mówić w zasadzie tylko w przypadku pomysły na pochyły pancerz. Po za tym to zupełnie inna konstrukcja. Możesz rozwinąć myśl o grupowej skuteczności T-34 ?  (2011/08/14 21:44)

Bay


Moim zdaniem największe szanse na przeżycie  miał czołg Tygrys Królewski. Żaden czołg aliantów zachodnich nie mógł mu nic zrobić , jedynym sposobem zniszczenia tego czołgu było lotnictwo. (2011/08/28 20:13)

marcinr


Tylko trzeba się zastanowić czy wyprodukowanie tych 487 czołgów, zmieniło w jakikolwiek sposób przebieg działań, w sposób usprawiedliwiający ogromny nakład kosztów i materiałów?.  (2011/08/28 20:54)

Bay


Tygrysy Królewskie były drogie ale były też skuteczne żaden czołg aliantów zachodnich nie mógł mu się przciwstawić w starciu 1 vs 1 . Czytałem że gdy pojawiał się na polu walki to wzywano lotnictwo bo czołgi aliantów nie mogły go zniszczyć. (2011/08/29 11:15)

marcinr


Tygrysy Królewskie były drogie ale były też skuteczne żaden czołg aliantów zachodnich nie mógł mu się przciwstawić w starciu 1 vs 1 . Czytałem że gdy pojawiał się na polu walki to wzywano lotnictwo bo czołgi aliantów nie mogły go zniszczyć.

Obawiam się, że siły pancerne RKKA też nie, a przynajmniej z trudem. A wezwanie lotnictwa, w przypadku absolutnej przewagi w powietrzu jest przejawem rozsądku - jeden tani jednoosobowy samolot vs. jeden bardzo drogi wieloosobowy czołg. (2011/08/29 11:30)

Bay


Chodzi  mi o walkę czołg vs czołg bo w starciu z lotnictwem Tygrys Królewski miał marne szanse na wyjście z tego  żywy (2011/08/29 11:57)

marcinr


No dobra - hard way :) W walce 1:1 - co widzę jest uwielbianym tematem, żaden czołg aliancki nie miał szans na odległość mniejszej niż ok. 1 km. Od tej odległości dochodziło do głosu działo kal. 122 mm z dział samobieżnych ISU-122 i czołgu IS-2. Przy odrobinie szczęścia można było przydzwonić z Firefly albo kal. 85 mm. Ale to taki bardziej fartowny strzał musiałby być. Z tego co wiem, to niewiele było pojedynków 1:1 z użyciem Królewskiego. Amerykanie i Anglicy wzywali P-47 albo Typhoony, a Rosjanie Iły-2m3 i kolejny korpus pancerny i przejeżdżali po dymiących wrakach. (2011/08/29 20:05)

Bay


Masz racje zazwyczaj nie było pojedynków 1vs1 i zazwyczaj Tygrysy Królewskie niszczone zostały przez lotnictwo. Ja wybrałem ten czołg ze względu na opancerzenie a ty jaki byś wybrał? (2011/08/29 21:03)

piter87


Hm widzę, że wątek się odnowił ;)Królewski tygrys- za mało jednostek, zbyt powolny i ociężały, bez wsparcia własnego lotnictwa- kolos na glinianych nogach- zwykła propagandówka- pod koniec marca 45- ego zapasy paliwa w niemieckich rafineriach niemal wyczerpane, czołgi dokonywały niekiedy kilku rajdów i były porzucane przez załogi. Kolejna sprawa ostatnie miesiące w produkcji to nawet brak zastosowania zimmeritu co dodatkowo pogarsza odporność czołgu na polu walki. Tak więc królewskiego kota i jego fantastyczne odwrócenie losów wojny włóżmy między tomiki Goebbelsowskiej propagandy ;)Obstaję przy panterze jak wcześniej w wątku ;) (2011/08/31 23:05)

Messer


Z tym brakiem zimmeritu, to bym nie przesadzał. W założeniu to miał być środek zapobiegający przykładaniu min magnetycznych i granatów do pancerza czołgu. Nałożenie zimmeritu na czołg wielkości Tygrysa trwało tydzień, a to sporo czasu. Alianci zachodni i tak nie stosowali ładunków magnetycznych, więc szkoda "czasu i atłasu". Dodatkowo ten zimmerit zwiększał masę pojazdu o jakieś 300 kg. Co do jego odporności, to była znikoma, bo nakładany był w formie pasty, która po stwardnięciu była krucha. (2011/09/01 06:14)