żołnierz carskiej armii

/ 2 odpowiedzi

Witam

poszukuję informacji na temat mojego dziadka, który służył w carskiej armii. Załączam fragment jego wspomnień z niewoli ( w niewoli niemieckiej), jakie ukazywały się w gazecie świątecznej 1931 roku. Czy na podstawie tego tekstu ktoś mógłby mi pomóc w uzyskaniu informacji i być może o podanie nazwy dywizji, pułków, które walczyły w owym czasie na opisywanym przez dziadka terenie. Prawdopodobnie rekrutowany był w Irkuckim Okręgu Wojskowym rocznik 1892.


Gazeta świąteczna

  nr 2651

W niewoli niemieckiej

Wspomnienia z czasów wielkiej wojny

Jako żołnierz wojska rosyjskiego w czasie wojny europejskiej przybyłem ze swoim oddziałem na niemiecką linie bojową na początku roku 1915go i brałem udział w kilku bitwach z Niemcami około miasta Ostrołęki nad rzeka Narwią. Jednego dnia wyparliśmy Niemców z ich rowów strzeleckich, aby zająć wioską Zawady. Niemcy cofnęli się pod samą wioskę, a my z powodu braku dowódców kompaniji przesiedzieliśmy dzień i noc w zajętych rowach. Następnego poranku zauważyliśmy, iż Niemcy ruszyli na nas w rozsypce. Zaczęliśmy strzelać do niech z karabinów, ale z braku dobrej komendy strzelano w nieładzie i za mało. Mnie po kilku wystrzałach zepsuł się zamek u karabina, usunąłem się do dołu obok rowu, aby ten zamek jakoś naprawić. Zmieszany i przestraszony tem wszystkim, majstruję jak mogę przy karabinie, a w rowach słyszę krzyk i zamieszanie: jedni nawołują do rozpoczęcia jak najsilniejszego ognia, drudzy widząc przewagę Niemców, radzą poddać się od razu, bo inaczej wszystkich nas w rowach wybiją pociskami armatniemi, a do reszty bagnetami wkłują. Na raz wszystko przycicha. Wyskoczyłem z dołu. W rowach już nie widzę swoich kolegów, natomiast nad rowami - Niemcy z najeżonymi bagnetami. Rzucam karabin i podnoszę ręce do góry na znak poddania się, aby mi przy najmniej życie darowali. Niemcy wskazują mi, abym uciekał na ich stronę. Biegnę ku Niemcom, którzy jeszcze małemi gromadkami podążają na pomoc pierwszym. Spotykając się ze mną wymyślali coś, grożąc przy tem pięściami lub karabinem: jeden uderzył mnie szablą przez ramię, ale widocznie lewą stroną, bo nie odniosłem żadnej rany. Nareszcie dobiegam do miejsca, gdzie moi towarzysze stoją już w gromadzie wśród niemieckich żołnierzy.

- I tyś kolego, tutaj? - woła ktoś z boku. – Spoglądam; a to mój najlepszy towarzysz!-Bardzo się cieszę, że znów będziemy razem. – Przerywamy jednak rozmowę, bo Niemcy zaczynają nas obszukiwać po kieszeniach, czy nie mamy granatów. Wnet zauważyli, że mamy na nogach dobre buty, więc wprost zmuszają, żeby się z nimi zamieniać, także i rękawice, jeżeli ktoś z nas miał dobre. Jeden z oficerów podchodzi do nas i pyta po polsku, czy jest kto z Polaków między nami. – Jest nas kilku – odpowiadam mu. – Zaczął więc wypytywać o położenie naszego pułku i nazwiska dowódców i dlaczego jesteśmy tacy brudni i zasmoleni, gdyż nie myliliśmy się już od dwóch tygodni, ani nawet płaszczów na noc nie zdejmowali. Wreszcie ustawiono nas czwórkami i naprzód marsz! Conajgorszy przestrach zaczął mnie już opuszczać i choć ze spuszczoną głową postępuję naprzód.

Podeszliśmy pod wioskę, gdzie stała niemiecka kuchnia polowa. Kazano nam posiadać na ziemi, kilku żołnierzy zostało przy nas na warcie, a reszta poszła na obiad. Sądziliśmy, że może cośkolwiek pozostanie z tego obiadu, więc i nas choć trocha nakarmią na dalszą podróż, bo nie wiem jak kto, ale ja jeszcze od wczoraj nic nie jadłem. Niestety, sami pojedli i znów naprzód marsz! Idziemy w milczeniu o głodzie. Wreszcie o zachodzie słońca doszliśmy do wioski, która prawdopodobnie nazywała się Myszyniec. Tutaj obok nowowybudowanego kościoła znajdował się stary mały kościółek. Do owego kościółka wegnali nas wszystkich na nocny spoczynek i zamknęli.

Posiadaliśmy ze znużenia i głodu n podłodze. Niektórzy moskale powychodzili z ciekawości na chór i przyglądają się organom, bo u mich w cerkwiach tego nie ma. Ale grać jakoś nikt nie próbował, bo już każdemu w brzuchu grały kiszki głodowego marsza, którego by nawet kapela namysłowskiego nie potrafiła zagłuszyć.

 

Leon Janczarski

 

Ciąg dalszy nastąpi…

 

Stary Kojot


Fragment opracowania autorstwa pana Cezarego Markiela: 27-31 sierpnia 1914 ************* Rosyjska 43 Dywizja Piechoty z II Korpusu opanowuje rejon Giżycka i przystępuje do bezskutecznego szturmu na Twierdzę Boyen. Tannenberg - pamiętna klęska 2 Armii "Narew" w rejonie Olsztynek-Wielbark-Nidzica (3/5 sił okrążonych i rozbitych). Część VI Korpusu rosyjskiego (4 Dkaw., 16 DP) bezskutecznie usiłuje przyjść okrążonym z pomocą - ataki zostają odparte 30 sierpnia przez 176 pp oraz 10 pjk na linii umocnień wokół Szczytna. Wobec całkowitej klęski 2 Armii VI Korpus dostaje polecenie oderwania się od nieprzyjaciela i odejścia na Myszyniec-Ostrołękę. Może to będzie jakiś trop...? (2017/08/08 06:29)

gabrys76


a czy są jakieś podstawy by sądzić, że czas w którym dziadek dostał się do niewoli (który on określa jako początek roku 1915) można łączyć z drugą bitwą nad jeziorami mazurskimi lub bitwą przasnycką w lutym 1915? Czy wówczas na tej podstawie można byłoby określić dywizję lub pułki w których walczył? (2017/08/09 21:19)