Zbrodnie wojenne podczas wojny polsko-bolszewickie

/ 78 odpowiedzi / 12 zdjęć
formoza58


Zapiski Izaaka Babela,oficera politycznego i redaktora przyfrontowej gazety "Krasnyj Kawalerist" przy 1 Konnej Armii Budionnego,świadka walk pod Zadwórzem:"Przed nami straszne zdarzenia.Przecięliśmy linię kolejową pod Zadwórzem.Polacy przebijają się wzdłuż torów do Lwowa.Wieczorem atak koło folwarku.Pobojowisko.Jeżdziłem z wojenkomem wzdłuż pierwszej linii,błagamy,żeby nie zabijać jeńców,Apanasenko umywa ręce,Szeko bąknął-dlaczego nie;odegrało to potworną rolę.Nie patrzyłem im w twarze,przebijali pałaszami,dostrzeliwali,trupy na trupach,jednego jeszcze obdzierają,drugiego dobijają,jęki,krzyki,charkot...Piekło.Jakąż to wolność przynosimy,okropieństwo.Przeszukują folwark.Wyciągają z ukrycia.Apanasenko-nie trać ładunków,zarżnij go.Apanasenko zawsze tak mówi-siostrę zarżnąć,Polaków zarżnąć."I kolejne z jego zapisków:"Meldunki o obronie Lwowa-profesorowie,kobiety,młodzież.Apanasenko będzie ich wyrzynać-nienawidzi inteligencji,to siedzi w nim głęboko.Marzy o-na swój sposób arystokratycznym-chłopskim,kozackim państwie." (2011/04/04 12:19)

formoza58


"Bohater" wyżej opisanych wydarzeń,komdyw Józef Rodionowicz Apanasenko.W okresie 1919-1920 dowódca 6 dywizji kawalerii 1 Armii Konnej.Formacji słynącej z okrucieństw,która została karnie rozwiązana 10 pażdziernika 1920 pod Rokitną,z powodu szerzącego się w jej szeregach bandytyzmu. (2011/04/04 12:51)

formoza58


I jeszcze z zapisków Izaaka Babela...
Tory kolei Brody-Lwów,17 sierpnia 1920,"...Grzmiace hurra,Polacy rozbici,jedziemy na pole bitwy,drobniutki Polaczek przebiera polerowanymi paznokciami wśród rzadkich włosów na różowej głowie...Szeko natchniony i blady:mów jaką masz rangę-ja,zmieszał sie,jestem czymś w rodzaju chorążego:oddalamy się,tamtego odprowadzają,za jego plecami chłopak o przyjemnej twarzy repetuje broń,ja krzyczę-towarzyszu Szeko!Szeko udaje,że nie slyszy,jedzie dalej,wystrzał,Polaczek w kalesonach pada w drgawkach na ziemię.Zyć sie odechciewa,mordercy,niesłychana podłość,przestępstwo.Pędzą jeńców,zrywają z nich mundury,dziwny widok...drobny nietakt,nasi dowódcy tuż obok,nietakt,ale w końcu głupstwo,przez palce.Nie zapomnę tego "w rodzaju chorążego",zdradziecko zamordowanego..." (2011/04/04 13:04)

kubus-fatalista


Wątek nader pouczający, choć warto by dla równowagi załączyć relacje o podobnych aktach ze strony polskiej, kwestia obozów jenieckich powinna być rozpatrywana osobno, bo był to problem bardziej złożony, natomiast egzekucje jeńców na polu walki przez którąkolwiek ze stron są bardziej "jednoznaczne". A teraz mały offtop:

Co do oceny moralnej - to mówimy tu o wojnie totalnej, więc można sobie darować wybielanie kogokolwiek, ogień zwalczać ogniem, na gwałt zadany gwałtem odpowiadać - europejczykom zawsze mentalnie było bliżej do zasad staro testamentowych niźli nowo testamentowych, szczególnie gdy cały naród musiał walczyć o prawo do egzystencji.

Osobiście uważam, że w świetle "dokonań" komunistów, zarówno w czasie rewolucji, wojny 1920, czy późniejszych rządów (do 1939), to żadne środki walki z nimi nie były zbyt nieludzkie czy niehumanitarne. Bestialstwo i zdziczenie było znakiem firmowym Konarmii, z którego uczyniono potężny oręż psychologiczny, dlatego żołnierzom tej jednostki powinien przypaść los ich ofiar, lub jeśli to możliwe, gorszy, że zacytuje Sienkiewiczowskiego Jaremę "Mordować ich tak, żeby czuli że umierają!". To że przy okazji "obrywało" się jednostkom "niemal neutralnym", cóż, wojna z reguły ma niewiele wspólnego ze sprawiedliwością. W tym miejscu zapewne wielu kolegów uzna mnie za ksenofoba i sadystę plującego jadem niczym Jarek, cóż, o gustach się nie dyskutuje ;). Wniosek formalny: przytaczać jedynie konkretne blockquotey jak to czynił kol. Formoza i Jazlowiak. Tyle ode mnie.

Pozdrawiam (2011/04/05 11:59)

Rumcajs


płk. Juliusz Rómmel po bitwie pod Komarowem - "Zająłem się w międzyczasie badaniem jeńców. Niestety, było ich tylko kilkunastu, więcej nie udało się wyrwać z rąk naszego żołnierza. Zbyt świeże były w pamięci wszystkie krzywdy i okrucieństwa budionnowców". (2011/04/05 23:42)

użytkownik9025


Ja na pewno Cię uznam Kolego za swego. Podpisuję się  pod Twoim postem dziesięcioma palcami.
Pozdrawiam - Fen (2011/04/06 00:31)

formoza58


Jesli warto by dla równowagi załączyć kontrrelacje,wątek należy do Ciebie,Kubuś :-)Ja "przekipiszowałem" internet,aby neutralnie je znależć,niestety jest "maglowana" tylko sprawa Szydłowa i obozów jeńców bolszewickich w Polsce.Ale za to w takich ilościach,że jeśli wskoczysz na hasło "Zbrodnie wojenne 1920",to te dwa tematy dominują uwielokrotnione dziesiątkami artykułów...W dalszym ciągu Izaak Babel:Liski,17 lipca 1920: "...Jak strasznie żal! Zabili młodą matkę.Bój wzdłuż linii kolejowej na Liski.Rzeż jeńców."12 lipiec 1920: "Wieczór,złapali Polaka w życie.Polują jak na zwierzynę..."24 lipiec 1920: "Rano-w sztabie armii.6 dywizja likwiduje zagon nieprzyjaciela,który zaskoczył nas w Chotyniu,trwają walki na odcinku Chotyń-Kozin,a ja myślę-biada Kozinowi."I jeszcze jedno,na koniec..."Kim są nasi Kozacy?Warstwy:pazerność,zawadiactwo,fachowość,rewolucyjny zapał,zwierzęce okrucieństwo.Jesteśmy awangardą,ale czego?Ludność miejscowa oczekuje wyzwolicieli,Zydzi-swobód,a tu przyjeżdżają Kubańcy..." (2011/04/06 20:24)

użytkownik9025


Można w nieskończoność przytaczać liczne przykłady bestialstwa kozackiego, sowieckiego. Ale na to bestialstwo było przyzwolenie, była akceptacja w propagandzie, w bezkarności. Wystarczy poczytać pisma Trockiego gdzie zamieszcza instruktarz polityczny dla rewolucyjnej czerwonej armii-słowo terror jest tam wszechobecne. Terror w wydaniu rosyjskoazjatyckim to jest właśnie np. wydłubywanie oczu czy nadziewanie na pal, jak na tym "sławnym" zdjęciu. Czy obdzieraniu koni na żywca ze skóry...                                                  Fen (2011/04/06 22:06)

mariusz77


Przypominam wojna to piekło . (2011/04/07 19:45)

Rumcajs


Karta - Maria Brzozowska (sanitariuszka Czerwonego Krzyża) w protokole oględzin rannych z polskiego pociągu ewakuacyjnego, zamordowanych przez bolszewików:
"- Trupa (pełnomocnika Czerwonego Krzyża przy 2 Armii) Tadeusza Grochowskiego oglądałam 7 lipca osobiście. [....{ Miał rozcięte gardło, przeciętą prawą rękę, skóra z głowy [...] zdarta, jakby oskalpowana naumyślnie, narządy płciowe obcięte, rana postrzału w brzuch, twarz, szczególnie górna cześć, zmasakrowana najwidoczniej uderzeniem kolby tak, że poznać z powodu zniekształcenia jest niemożliwe, tylko zęby i biała broda zachowały właściwy kształt. Skóra z palców pozdzierana, gdy mu zdzierano pierścionki. [...] Pozostał w mundurze tak pociętym i pokrwawionym, ze przedstawiał się łachmanem." (2011/04/07 22:16)

użytkownik9025


Kolego Farmoza58, świetną tu robotę wykonałeś, tymi wpisami, jak też odkryłeś "modę" na przedstawianie nas Polaków jako krwawych, bezwzględnych rasistów mordujących dla przyjemności,przesiąkniętych zemstą na wszystkich za wszystko. (2011/04/10 08:47)

SKWARA192


JEŻELI ZABIJASZ DLA PIENIĘDZY JESTEŚ PŁATNYM MORDERCĄ,
JEŻELI ZABIJASZ DLA PRZYJEMNOŚCI JESTEŚ ZBOCZEŃCEM,
JEŻELI ZABIJASZ DLA PIENIĘDZY I PRZYJEMNOŚCI JESTEŚ BOLSZEWIKIEM. (2011/04/10 11:26)

Rumcajs


Szanowni dwaj Przedmówcy
Przypominam nieśmiało, że tematem wątku są "Zbrodnie wojenne podczas wojny polsko-bolszewickiej". Natomiast nie jest nim ocena osób zamieszczających przykłady. Na samym początku Autor wątku prosił o zamieszczanie tylko i wyłącznie konkretnych przykładów i choć temat dotyczy obu stron konfliktu, to większość przykładów dotyczy strony bolszewickiej. Choć jak już wielokrotnie podkreślałem była to wojna bezwzględna dla obu stron konfliktu.
Szanowni Przedmówcy, wpisami tego typu tylko zaciemniacie temat. Macie coś konkretnego do napisania, umiecie przytoczyć konkretny opis, piszcie. Jeśli nie jesteście w stanie odnieść się do tematyki, to bardzo proszę o niedokonywanie wpisów ogólnikowych. (2011/04/10 23:45)

Rumcajs


Dalsza część wspomnień Marii Brzozowskiej - [....] Obok Grocholskiego leżały dwa zmasakrowane trupy, zupełnie nie mogły być rozpoznane. Jeden był osmalony cały i zwęglony, czarny i spuchnięty, zupełnie nagi, drugi tak samo był nagi i miał głowę z dwóch stron rozbitą na miazgi, gardło podcięte i rany kłute w piersiach, narządy płciowe wycięte, wszyscy leżeli w zbożu podeptanym wokoło".
( sposób pisania zgodny z Kartą) (2011/04/10 23:53)

jazlowiak


20 grudnia 1919 r. na posiedzeniu naczelnego dowództwa Wojska Polskiego major Jakuszewicz meldował: „Jeńcy przybywający w transportach z frontu galicyjskiego są wycieńczeni, zagłodzeni i chorzy. Z jednego tylko wysłanego z Tarnopola transportu liczącego 700 jeńców dojechało zaledwie 400".
J. Podolski, tzw. kulturrabotnik Armii Czerwonej, który dostał się do polskiej niewoli wiosną 1919 r., w opublikowanych w 1931 r. w „Nowym Mirze" „Zapiskach z polskiej niewoli" wspomina, że w transporcie jenieckim spędził 12 dni, z tego osiem bez jakiegokolwiek jedzenia. „Po drodze, na postojach, które potrafiły trwać nawet dobę, podchodzili do pociągu panowie z pałkami i damy z towarzystwa, którzy znęcali się na wybranych jeńcach".
Lekarz Armii Czerwonej Łazary Gingin (w niewoli od września 1920 do grudnia 1921 r.) pisał w listach do żony Olgi: „Zabrali mi całe ubranie i buty, zamiast czego dali łachmany. Prowadzili na stację przez wieś. Podbiegali Polacy, bili jeńców, wyzywali. Konwojenci im nie przeszkadzali".
„Bodaj najtragiczniejszy jest los nowo przybyłych, których wiezie się w nieogrzewanych wagonach bez odpowiedniego ubrania, wyziębieni, głodni i zmęczeni, często z pierwszymi objawami chorób, leżą apatycznie na gołych deskach - opisywała Natalia Bieleżyńska z polskiego Czerwonego Krzyża. - Dlatego po takiej podróży wielu z nich trafia do szpitala, a co słabsi umierają".
Jesienią 1920 roku komendant obozu w Brześciu oświadczył przybyłym do obozu jeńcom: „Wy, bolszewicy, chcieliście odebrać nam naszą ziemię, więc dostaniecie ziemię. Nie mam prawa was zabić, ale będę tak karmił, że sami wyzdychacie".
Minister spraw wojskowych Kazimierz Sosnkowski 8 grudnia 1920 r. zarządził śledztwo w sprawie transportów głodnych i chorych jeńców. Bezpośrednim powodem była informacja o transporcie 300 jeńców z Kowla do swoistego przedsionka obozów - stacji koncentracyjnej i rozdzielczej jeńców w Puławach. W pociągu zmarło 37 jeńców, a 137 przyjechało chorych. „(...) Byli 5 dni w drodze i przez cały ten czas ani razu nie dostali jeść. Jak tylko wyładowano ich w Puławach, jeńcy rzucili się na zdechłego konia i jedli surową padlinę". Gen. Godlewski pisze do Sosnkowskiego o tym transporcie, że liczył w dniu wyjazdu 700 ludzi, co by znaczyło, że w drodze zmarły 473 osoby. „Większość była tak zagłodzona, że nie była w stanie samodzielnie wysiąść z wagonów. 15 osób zmarło już pierwszego dnia w Puławach".
(2011/04/11 09:06)

jazlowiak


Minister Sosnkowski 6 grudnia 1920 r. wydał rozkaz „o sposobach kardynalnej poprawy położenia jeńców wojennych": kazał intendenturze powiększać w obozach zapasy jedzenia, przekazać jeńcom 25 tys. kompletów pościeli oraz odpowiednią ilość środków opatrunkowych i dezynfekcyjnych.
Co z tego, gdy - jak stwierdziła jedna z kontroli - jeńcy byli najzwyczajniej w świecie okradani, m.in. właśnie przez intendenturę. „Panuje straszliwy głód, który zmusza ich do jedzenia byle czego: trawy, liści. Magazyny świecą pustkami. Jeńcy dostają te produkty, które akurat trafią danego dnia do obozu z intendentury. Przy czym z tego, co trafi, jeńcy dostają skromną część z powodu nieuczciwości personelu. Według przydziału 150 gramów mięsa na osobę dowieziono do magazynu 420 kg. (...) W kuchni utrzymywano, że otrzymali 405 kg mięsa, gdzieś przepadło 15 kg. Następnego dnia (...) zniknęło dalsze 13 kg".
(2011/04/11 09:08)

jazlowiak


„Przez brak dyscypliny w naszym wojsku, która pozwalałaby egzekwować podstawowe obowiązki, kilkaset osób już zapłaciło swoim życiem, a kilkaset wkrótce umrze - pisał już w 1919 roku gen. Hordyński. - Zbrodnicze lekceważenie swoich obowiązków przez wszystkie działające w obozie organa okryło hańbą dobre imię żołnierza polskiego".
Za drutami polskich obozów sowieccy jeńcy padali jak muchy. Powiększały się zbiorowe mogiły. W Tucholi okoliczni mieszkańcy wspominają, że jeszcze w latach 30. były miejsca, w których ziemia zapadała się pod stopami. Spod ziemi wystawały ludzkie szczątki.
W obozie w Strzałkowie śmiertelność 100-200 osób miesięcznie była normą, w najstraszniejszym dla jeńców okresie - zimą na przełomie 1920 i 1921 roku - zgony liczono już w tysiącach. W Brześciu w drugiej połowie 1919 roku umierało od 60 do 100 osób dziennie. W Tucholi pod koniec roku 1920 zmarło 400 osób w dwa miesiące. Polska publicystyka kwituje te liczby tak: jeńcy zawlekli do obozów epidemie śmiercionośnych chorób zakaźnych: tyfusu, dezynterii, cholery i grypy hiszpanki. To prawda i trudno z tym polemizować.
Tylko że jeśli więźniowie chodzili nago, byli brudni, głodowali, nie mieli pryczy ani koców, a zakaźnie chorych, którzy załatwiali się pod siebie, nie oddzielano od zdrowych, to skutkiem takiego traktowania ludzi musiała być przerażająca śmiertelność. Na to często zwracają uwagę autorzy rosyjscy. Pytają, czy nie była to świadoma eksterminacja, może nie na poziomie rządu, ale przynajmniej na poziomie władz poszczególnych obozów? I z tym także trudno jest polemizować. 
(2011/04/11 09:09)

jazlowiak


Tadeusz Kossak wspominał, że w 1919 roku na Wołyniu ułani 1. Pułku rozstrzelali 18 czerwonoarmistów, którzy splądrowali dwór. Kazimierz Świtalski, osobisty sekretarz marszałka Piłsudskiego, w dzienniku pisze, że dobrowolnemu poddawaniu się czerwonoarmistów przeszkadza „okrutne i bezlitosne likwidowanie jeńców przez naszych żołnierzy". Marceli Handelsman, polski historyk, w 1920 r. ochotnik, wspominał, że „komisarzy nasi w ogóle nie brali żywcem". Potwierdza to uczestnik bitwy warszawskiej Stanisław Kawczak, który w książce „Milknące echa. Wspomnienia z wojny 1914-1920" opisuje, jak dowódca 18. Pułku Piechoty wieszał wszystkich wziętych do niewoli komisarzy. (2011/04/11 09:19)

SKWARA192


I bardzo dobrze ja sam osobiście nie brał bym jeńców którzy napadli by na nasz kraj.
Następnym razem nikt by nie napadał. (2011/04/11 11:05)

Jaburek


To eskalowanie nienawiści trwało wieki... Oni nam Smoleńsk, my im Moskwę. My im masakrę w 1794 w Warszawie, oni nam rzeź Pragi. My im jeńców, oni nam jeńców...

Na szczęści żyjemy w czasach, w których te zagadnienia to praca historyków, a nie żółnierzy.

(2011/04/11 11:15)

outlast


"Na szczęści żyjemy w czasach, w których te zagadnienia to praca historyków, a nie żółnierzy."Niestety nie. Nie w Federacji Rosyjskiej. Choc w naszym kraju na szczescie juz tak. (2011/04/11 11:21)

Jaburek


Podobno to my jesteśmy jednak bardziej cywilizowaną nacją. Mamy szansę to udowodnić. (2011/04/11 11:32)

formoza58


Widzę,że robi się koniec konkretów.A prosiłem,aby stworzyć wątek faktów.Kolega Jazłowiak wyczerpał przypadki i się powtarza,z uporem i determinacją łącząc sprawę obozów jenieckich z perfidnymi,nie wyobrażalnymi zbrodniami wojennymi.Zapełnianie tematu powtórkami i nie na temat (aby się przelewało i zalewało),to nie oto chodzi Szanowny Kolego...A Towarzystwo Szlachta nie mająca wprawdzie wiadomości,ale "ocean zapału",rozsiadła się wygodnie w ławach i..."hulaj dusza!","Do oporu!""Miłego pobrzękiwania",ja oddalam się galopem... (2011/04/11 12:21)

Jaburek


Konkrety? Proszę bardzo: Brat mojej babci, porucznik legionów, później uczestnik bitwy pod Radzyminem z lubością opowiadał o tym jak jego kompania wybiła bagnetami poddających się Sowietów.

A Sowieci? Dobijali rannych, mordowali i grabili. To także są fakty. Dyskusja o tym, kto był bardziej niedobry, czyje zbrodnie gorsze nie prowadzi do niczego.

(2011/04/11 12:40)

darda


I bardzo dobrze ja sam osobiście nie brał bym jeńców którzy napadli by na nasz kraj.
Następnym razem nikt by nie napadał.

Skwara, wybacz, ale bzdury piszesz.

Pomijając kwestię godności i honoru żołnierskiego,  żadnego efektu odstraszającego w ten sposób się nie osiągnie. To nie żołnierze decydują o agresji - robią to władze polityczne, z życiem własnych żołnierzy najczęściej się nie liczące. Jak to mawiał Żukow? "To nie ludzie giną, tylko żołnierze wykonują swój obowiązek".

Przypomnę jeszcze raz, co o mordowaniu jeńców pisał Franciszek Skibiński: "/.../Zabijanie jeńców to coś gorszego od zbrodni, jest bowiem głupotą. Wiadomość o tym, że nie bierzemy  jeńców, musi przecie dotrzeć do nieprzyjaciela i każdy kozak - zamiast się poddać, będzie się raczej bronił do ostatniego naboju.  W taki sposób dobrowolnie utrudnimy sobie robotę/.../".

Jednym słowem, nawet z przyczyn czysto pragmatycznych warto jeńców dobrze traktować, bo dzięki temu łatwiej agresję odeprzeć.

Czym innym jest zgładzenie jeńca bezpośrednio po jego ujęciu przez rozemocjonowanego żołnierza, w dodatku mającego w świeżej pamięci widok zmasakrowanych zwłok kolegów, a czym innym egzekucja na rozkaz przełożonego. To pierwsze, choć karygodne i niedopuszczalne, jest jakoś zrozumiałe. To drugie to czasem uzasadnione okolicznościami działanie "pro publico bono", jednak najczęstszej ordynarna zbrodnia.

Wracając do przytoczonych przez Jazlowiaka zdarzeń możemy pocieszać się, że sytuacje takie były sprzeczne intencjami i rozkazami władz, przez opinię publiczną i prasę potępiane, a sprawcy karani.

Po tych wymuszonych przez kilka wpisów uwagach proponuję powrócić do tego, czemu ten wątek jest poświęcony, czyli do opartych na dokumentach opisów konkretnych zdarzeń.


(2011/04/11 12:43)