Zbrodnie wojenne podczas wojny polsko-bolszewickie

/ 78 odpowiedzi / 12 zdjęć
Będąc pod wrażeniem artykułu o egzekucji w Szydłowie i niektórych komentarzy pod nim zawartych,proszę o podanie jakichkolwiek wiadomości o zbrodniach wojennych z tego okresu,dokonywanych przez obydwie strony.Konkretne fakty...Berdyczów-600 spalonych rannych żołnierzy polskich i personel medyczny szpitala polowego.Zbrodnia dokonana przez oddziały 1 Konnej Armii Budionnego.Wieś Bystryki- 700 jeńców z 50 Pułku Strzelców Kresowych przez kozaków Budionnego.Zadwórze-torturowanie i zamordowanie rannych i wziętych do niewoli żołnierzy z batalionu ochotników przez Kozaków Budionnego.Wsi Zamoszcze i Zawidno-teren walk 32 Pułku Piechoty.Wg raportu z dnia 8 czerwca 1920: "Po odparciu wroga i przywróceniu starych pozycji znaleziono [jeńców] z rozprutymi brzuchami,powyrywanymi wnętrznościami,porąbanymi czaszkami,pokłutymi pachwinami..."
formoza58


Ostrołęka 4 sierpnia 1920- wymordowanie wziętych do niewoli kawalerzystów z grupy płk.B.Roji,po zajęciu miasta przez oddziały 3 korpusu kawalerii Gaja.Rejon Grodna-utopienie w Niemnie wziętych do niewoli młodych ochotników z 13 Pułku Ułanów Wileńskich (który był osłoną wycofujących się obrońców Grodna),przez kozaków z 3 korpusu kawalerii Gaja.Chorzele sierpień 1920-torturowanie i wymordowanie 74 jeńców z 1 Syberyjskiego Pułku Piechoty Brygady Syberyjskiej przez kozaków 3 korpusu kawalerii Gaja.W załączeniu relacja gen.Lucjana Zeligowskiego,przybyłego na ten teren dzień po zakończeniu walk: "Widok pola walki robił przykre wrażenie.Leżała wielka na nim ilość trupów.Byli to w większości nasi żołnierze,ale nie tyle ranni i zabici w czasie walk,ale pozabijani po walce.Całe długie szeregi trupów,w bieliżnie tylko i bez butów,leżały wzdłuż płotów i w pobliskich krzakach.Byli pokłuci szablami i bagnetami,mieli zmasakrowane twarze i powykłuwane oczy..." (2011/04/03 13:36)

formoza58


Chorzele,pomnik pomordowanych żołnierzy Brygady Syberyjskiej. (2011/04/03 13:40)

formoza58


Rejon Lomży- wielce prawdopodobne wiadomości o wymordowaniu ok. 500 ochotników z 205 Pułku Piechoty.Rejon Płocka- wymordownie po wycofaniu się z Płocka 3 korpusu kawalerii Gaja,wiekszości z około 300 jeńców.Wg relacji z obrony Płocka: "...Kto stał na drodze,brał w łeb szablą,albo bagnetem w brzuch.Jeńców w mieście nie brano w ogóle [...]Brano za to gwałtem kobiety.Szalona panika i ludzkie krzyki dopełniły grozy.Gdy w ręce rosyjskie wpadł szpital wojskowy,ponad 100 rannych padło ofiaraą mordu.Pielęgniarki zaś,które nie ukryły się,gwałcono i kaleczono." (2011/04/03 13:51)

formoza58


Ogółem 3 korpus kawalerii Gaja zamordował na swym szlaku ponad 1000 jeńców polskich.Najbardziej znane miejsca oprócz tych podanych wyżej to rejon Mławy,Cichoszki pod Kolnem i Lemany. (2011/04/03 13:54)

formoza58


Lemany.Pomordowani żołnierze Kowieńskiego Pułku Strzelców. (2011/04/03 13:56)

darda


Publikacja coraz lepiej znana i link jakiś czas temu podawałem. nie zaszkodzi jednak przypomnieć:
http://www.caw.wp.mil.pl/biuletyn/b18/b18_11.pdf
                                                                                                                  
Mówiąc szczerze nie wyobrażam sobie, by ktoś nieznający tego opracowania mógł się wypowiadać w tym wątku. (2011/04/03 16:02)

Kania


czy tylko to opracowanie jest jedynym i słusznym?
czy może relacje osób, które widziały na własne oczy jak Rosjanie mordowali?
nie żyjemy w państwie Libijskim czy rządzonym przez innego Kadafiego, każdy ma prawo wypowiedzi, więc nie rozumiem aluzji.
może nie znam się tak dobrze na tym okresie ale pradziadek nie raz spierdzielał prze Ruskami podczas tej wojny i dzięki Bogu udawało mu się to zawsze ale co widział to już inna sprawa.
  (2011/04/03 16:11)

darda


Znajomość tego opracowania stanowi, w moim odczuciu, minimum wiedzy, jaką każdy interesujący się tym tematem powinien posiadać.

Jeśli znasz inne dostępne w Internecie, poproszę o link - wiedzy nigdy dość.

Uwag o Libii i Kadafim, jak i o twoim pradziadku nie bardzo zrozumiałem. Dysponujesz może jego wspomnieniami?
Jeśli tak, podziel się może nimi. Temat bolszewickich zbrodni z lat 1919 - 1920, nie jest niestety zbyt dobrze znany szerszym kręgom. (2011/04/03 17:19)

formoza58


I poszłoooo...tego się własnie obawiałem.Wprowadziłem ten wątek z myślą o faktach i relacjach dotyczących tego konkretnego tematu.Z całym szacunkiem,to wolny kraj,ale ściśle na temat.Jeśli masz jakieś wiadomości lub relacje,to jest własciwy wątek.Dzięki za link Darda.Ubiegłeś mnie troszkę,miałem wpisać relację ogniomistrza Włodzimierza Garbowiaka,do innych niestety nie dotarłem.Dziękuję.I to właśnie chodzi w sensie tego wątku,poznać coś nowego i nieznanego,bez względu,jakie jest to okrutne.Wielka prośba Darda,jestem pod wrażeniem Twoich reakcji w wątku "1920,Wojna i Miłość".Nie mam takich możliwości,więc proszę:...Czyń swoją powinność. ;-) (2011/04/03 19:41)

formoza58


A powracając do tematu...Rejon Beresteczka-wymordowanie plutonu 12 Pułku Ułanów Podolskich przez kozaków Budionnego,prawdopodobnie z brygady Kotowskiego.W załączeniu wspomnienia rtm.Józefa Bokoty,w 1920 oficera 9 Pułku Ułanów Małopolskich: "Aby przedstawić bestialski sposób prowadzenia walki przez Kozaków,podaję wypadek osobiście widziany przeze mnie pod Beresteczkiem,we wsi której nazwy juz w tej chwili nie pamiętam... (2011/04/03 19:56)

formoza58


...Wkroczyliśmy do wsi w jakąś godzinę  po wypadku,który opisuję,tak jak wówczas widzieliśmy.Na placu we wsi chłopi zbierają na nosze sporządzone z drabin porąbane,gołe szczątki ułanów,by je odwieżć na cmentarz celem pochowania.Po przeprowadzonej rozmowie z ludnością dowiadujemy się,że do wsi wjechał patrol 12 pułku Ułanów,tak rozumieliśmy,według opisu ludności o rodzaju umundurowania.Ułani byli głodni,ale nie ubezpieczyli się,by się posilić.W czasie posiłku wyniesionego przez ludność wsi,wpadło do wsi około 30 Kozaków-ułanów było kilkunastu-zanim pozdejmowali karabiny z pleców,Kozacy ich otoczyli,zabrali im broń i kazali się rozbierać do goła.Ubrania powiązali i przywiesili do swych siodeł,a następnie każdego ułana brało po dwóch Kozaków i rąbało w kawałki.Zabrawszy konie po zabitych w godzinę przed naszym przybyciem odjechali.Przerażona ludność oglądała tę zbrodnię z okien domów.Widowisko to zrobiło na nas przygnębiające wrażenie.Nierozwaga i lekceważenie ubezpieczenia się przy odpoczynku spowodowało utratę życia w barbarzyński sposób dzielnych ułanów tego walecznego pułku naszej dywizji." (2011/04/03 20:11)

Rumcajs


Karta i wspomnienie pchor. Mieczysława Budaka (4 Dywizjon Artylerii Konnej)
"W Beresteczku leżały setki rannych w większości z 8 pułku ułanów. Szesnaście podwód wiozło nas kilkudziesięciu w kierunku Horochowa.[....] Skierowali nas do szpitala, gdzie lekarz odmówił przyjęcia. Woźnica, wściekły, około północy wywiózł nas z powrotem za wieś i tam brutalnie wyrzucił do rowu. Nie mogłem nic mówić, bo zupełnie straciłem głos.
Z rowu wyciągnął mnie jakiś cywil i położył w sieni najbliższej chałupy. Nastała piekielna noc[....] Zbudził mnie huk broni palnej. Francuzi na nie osiodłanych koniach uciekali; sztab uciekał; chałupy w ogniu. Wywlokłem się przed chałupę; jakiś szwadron ruszył do szarży, a piechota się cofała. Na to wszystko od strony nieprzyjaciela wpadła kolumna samochodowa lotnicza w mundurach hallerowskich. Dowódca tej kolumny zatrzymał ją pod ogniem i kazał zbierać rannych. Jego żołnierze chcieli dalej jechać, ale on z rewolwerem w ręku zmusił do załadowania nas. [.....]
Według późniejszych informacji, wszystkich pozostawionych w Horochowie rannych bolszewicy wymordowali." (2011/04/03 20:22)

jacenty


Ta fotka jest pewnie znana

 

(2011/04/03 20:55)

jacenty


Ale my też mamy powody do wstydu

 

(2011/04/03 21:10)

jazlowiak


Jesienią 1920 roku komendant obozu w Brześciu oświadczył przybyłym do obozu jeńcom:
"Wy, bolszewicy, chcieliście odebrać nam naszą ziemię, więc dostaniecie ziemię. Nie mam prawa was zabić, ale będę tak karmił, że sami wyzdychacie". 


W Centralnym Archiwum Wojskowym zachowały się z tego okresu szczególnie dramatyczne listy gen. Zdzisława Hordyńskiego-Juchnowicza, lekarza wojskowego i szefa departamentu sanitarnego MSW. W grudniu 1919 r. zrozpaczony relacjonował naczelnemu lekarzowi Wojska Polskiego wizytę na stacji rozdzielczej w Białymstoku: "Ośmielam zwrócić się do pana generała z opisem tego strasznego obrazu, który staje przed oczami każdego, kto przybywa do obozu. 

W obozie panuje niemożliwy do opisania brud i niechlujstwo. Przed drzwiami baraków kupy ludzkich odchodów, które są rozdeptywane i roznoszone po całym obozie przez tysiące stóp. Chorzy są tak osłabieni, że nie są w stanie dojść do latryn, te zaś są w takim stanie, że nie sposób zbliżyć się do siedzeń, bo podłoga pokryta jest grubą warstwą ludzkiego kału. Baraki są przepełnione, wśród zdrowych pełno jest chorych. Według mnie na tych 1400 jeńców w ogóle nie ma zdrowych. Okryci łachmanami tulą się do siebie, próbując ogrzać się nawzajem. Dławi smród, bijący od chorych na dezynterię i zakażonych gangreną, opuchniętych z głodu nóg. Dwóch szczególnie ciężko chorych leżało we własnym kale sączącym się przez poszarpane portki. Nie mieli już sił, by przesunąć się w suche miejsce. Jakiż to straszliwy obraz".

Przedstawicielka rosyjskiego Czerwonego Krzyża Stefania Sempołowska 19 października 1920 r. pisze z obozu w Strzałkowie: "Barak dla komunistów jest tak przepełniony, że ściśnięci jeńcy nie byli w stanie się położyć i byli zmuszeni stać, podpierając jeden drugiego". 

W styczniu 1921 r. rosyjsko-ukraińska delegacja wysłana do obozu w Tucholi w ramach prowadzonych w Rydze rozmów pokojowych opisywała w raporcie to samo, co rok wcześniej gen. Hordyński: "Jeńcy umieszczeni są w budynkach nie do mieszkania. Brak zupełnie sprzętów, urządzeń do spania, jeńcy śpią na podłodze, bez materacy i kocy, okna bez szyb, w ścianach dziury (...), ranni leżeli bez opatrunków po 2 tygodnie, a w ranach zalęgły się robaki, w tych warunkach jeńcy szybko umierają. Jeśli wziąć pod uwagę panującą tu śmiertelność, to w ciągu 5-6 miesięcy wszyscy w tym obozie muszą umrzeć". 

Lekarz Armii Czerwonej Łazary Gingin (w niewoli od września 1920 do grudnia 1921 r.) pisał w listach do żony Olgi: "Zabrali mi całe ubranie i buty, zamiast czego dali łachmany. Prowadzili na stację przez wieś. Podbiegali Polacy, bili jeńców, wyzywali. Konwojenci im nie przeszkadzali". 

"Bodaj najtragiczniejszy jest los nowo przybyłych, których wiezie się w nieogrzewanych wagonach bez odpowiedniego ubrania, wyziębieni, głodni i zmęczeni, często z pierwszymi objawami chorób, leżą apatycznie na gołych deskach - opisywała Natalia Bieleżyńska z polskiego Czerwonego Krzyża. - Dlatego po takiej podróży wielu z nich trafia do szpitala, a co słabsi umierają". 

Gen. Godlewski pisze do Sosnkowskiego o tym transporcie, że liczył w dniu wyjazdu 700 ludzi, co by znaczyło, że w drodze zmarły 473 osoby. "Większość była tak zagłodzona, że nie była w stanie samodzielnie wysiąść z wagonów. 15 osób zmarło już pierwszego dnia w Puławach". 

"Kurier Nowy" 4 stycznia 1921 r. opisał w głośnym w owych dniach artykule "Czy to prawda" wstrząsające losy kilkusetosobowego oddziału Łotyszy siłą wcielonych do Armii Czerwonej. Żołnierze ci na czele z oficerami zdezerterowali i przeszli na polską stronę, by tym sposobem wrócić do ojczyzny. Zostali bardzo życzliwie przyjęci przez polskie oddziały i przed wysłaniem do obozu otrzymali zaświadczenia, że dobrowolnie przeszli na polską stronę. Jednak po drodze do obozu zaczęła się grabież. Z Łotyszy zdjęto wszystko oprócz bielizny. Tym, którym udało się zachować choć część swoich rzeczy, odebrano je w obozie w Strzałkowie. Zostali boso w łachmanach. 


Ale to nic w porównaniu z systematycznym znęcaniem się. Zaczęło się od 50 uderzeń rózgą z drutu kolczastego, przy czym powiedziano im, że jako żydowscy najmici nie wyjdą żywcem z obozu. Ponad 10 umarło z powodu zakażenia krwi. Później na trzy dni pozostawiono jeńców bez jedzenia i zakazano pod karą śmierci wychodzić po wodę. Dwóch rozstrzelano bez jakiejkolwiek przyczyny. Prawdopodobnie groźba zostałaby spełniona i żaden z Łotyszy nie wyszedłby z obozu żywy, gdyby zarządcy obozu - kapitan Wagner i porucznik Malinowski - nie zostali aresztowani i oddani pod sąd przez komisję śledczą.

Już podczas rokowań pokojowych w Rydze byli więźniowie Strzałkowa w zbiorowym liście napisali do sądu, który rozpatrywał sprawę Malinowskiego: "Chodził po obozie w towarzystwie kaprali uzbrojonych w bicze uplecione z drutu kolczastego. Temu, kto mu się nie spodobał, kazał kłaść się do rowu, a kaprale bili tyle, ile im kazano. Tych, którzy prosili o litość, zabijał strzałem z rewolweru. Zdarzało się też Malinowskiemu bez przyczyny strzelać do więźniów z wież strażniczych".


(2011/04/03 21:33)

jazlowiak


„Najbardziej znana jest sprawa zabójstwa członków misji Rosyjskiego Towarzystwa Czerwonego Krzyża. Misja wbrew uprzednim porozumieniom została najpierw internowana, a potem wobec masowych protestów robotników Warszawy (przy tej okazji żandarmeria i wojsko zabiły zresztą trzech manifestantów) odesłana do Rosji. W drodze, 2 stycznia 1919, w pobliżu wsi Mień – bez jakiegokolwiek wyroku – czterej członkowie misji zostali zamordowani i obrabowani przez polskich konwojentów. Sprawców władze Rzeczpospolitej nie ukarały, zaś dla ówczesnej prasy zabójcy byli >>odważnymi ludźmi<< dokonującymi aktu kolektywnego samosądu jaki stanowi sobą przykład samoobrony społeczeństwa” 
(2011/04/03 21:33)

jazlowiak


"kozacy poddają się chętnie.Chcą,by ich odsyłac do Wrangla.Przeszkodą w demoralizowaniu armii bolszewickiej przez dezercje na naszą strone jest utrudnione w skutek zaciętego i bezwzględnego wyrzynania przez naszych żołnierzy jeńców i to najbardziej na północy"
(2011/04/03 21:35)

jazlowiak


blockquotey za historycy.org (2011/04/03 21:36)

formoza58


Chętnie poznam konkrety o "zaciętym i bezwzględnym wyrzynaniu przez naszych żołnierzy jeńców i to najbardziej na północy"...Ale nie ogólniki.Gdzie,kiedy,ilu,oraz przez jaką formację dokonano zbrodni? (2011/04/04 00:33)

jazlowiak


Jak widać to blockquotey z polskich źródeł, ale wybacz nie chcę mi się każdego prowadzić za rękę, trzeba zdobyć książki i samemu poczytać. (2011/04/04 08:58)

darda




Ten ostatni blockquote, mówiący o "zaciekłym wyrzynaniu" psującym walkę psychologiczną, to z zapisków Kazimierza Świtalskiego, w tym okresie szefa referatu polityczno-prasowego Naczelnego Wodza, późniejszego premiera.



(2011/04/04 11:09)

formoza58


:-)Kolego Jazłowiak,aż się prosi przytoczyć słowa kabaretowego pana majstra..."Nie ucz ojca dzieci robić".Naprawdę nie oczekuję od Ciebie "prowadzenia za rączkę",tylko konkretów w tym wątku. (2011/04/04 12:01)