Wyprawa śladami IIWŚ - Normandia, Ardeny, Arnhem.

/ 3 odpowiedzi
Pomysł zakiełkował, gdy czytając kolejną pozycję dotyczącą niemieckiej broni pancernej (świetna "Panzertakitik" - Schneidera), na punkcie której mam fioła, pomyślałem by po Tygrysie z Munster zobaczyć kiedyś live dwa kolejne koty - w środkowej Francji w Saumur i w Vimountiers. 

Na drugi dzień decyzja została podjęta, tyle, że w szalonej wersji: Normandia, Holandia, Belgia (m.in. Wał Atlantycki, czy obszar operacji "Market Garden") i oczywiście Ardeny - moja ulubiona bitwa z IIWŚ, o której informacje pochłaniam tonami. 3 dni później wyprawa się rozpoczęła W efekcie, w ciągu 13 dni pokonałem około 6000 km i zobaczyłem około 30 miejsc związanych z IIWŚ + Waterloo - w tym 19 muzeów (2 tygodnie konieczne, bo łączyłem to z oglądaniem 2 turniejów tenisowych).

Szalone wyzwanie logistyczne, na szczęście bez większych wpadek, ale to tylko dzięki planowaniu każdego dnia dosłownie z dokładnością do 30 minut. Wybór listy najciekawszych muzeów, miejsc z zachodniej Europy i złożenie tego w logiczną całość, zajęło mi ogromną liczbę godzin.

Jak dotąd przygoda życia. 

W kliku odcinkach wrzucę relacje z wyprawy + zdjęcia. Czy mozna wrzucic więcej niz jedno w jednym poscie? 

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Battle detective


dwudniowego pobyt we Francji był napięty do granic możliwości. Cel pierwszego dnia to motywy D-Day.

I tak dla jasności. Zdecydowana większość muzeów IIWŚ na zachodzie nie trąci myszką. Nowoczesne wnętrza, często wizualne i dźwiękowe szaleństwo: 3D, multimedia, symulatory + oczywiście klasyka - archiwalne filmy, wspaniałe dioramy, sprzęt, mundury, zdjęcia, mapy i dokumenty. Ceny biletów to 6-14E (średnio 8E).

 

- Prawdziwym must see to Overlord Museum (5/5). Muzeum ukierunkowane na bardzo realistyczne dioramy (aż 35), utrzymane w mrocznym klimacie. Najlepsze jakie widziałem podczas podróży.

Kapitalne:

- scena z warsztatu remontującego Panterę!

- Panzer IV z załogą.

- Lądowanie na Omaha Beach.

 

- Perełką okazało się D-Day Paratrooper Historical Center (5/5). Historia misja spadochroniarzy ze 101 dywizji, którzy zostali zrzuceni w rejon operacyjny "Zielonych diabłów" z 6 pułku strzelców spadochronowych. Historia pokazana z perspektywy amerykańskiej i niemieckiej. Najpierw zaprowadzono nas do sali odpraw spadochroniarzy, gdzie szczegóły akcji przekazał nam hologram dowódcy. Potem przeszliśmy do transportowca C47, który po zapięciu pasów okazał się absolutnie unikalnym... symulatorem lotu podczas ostrzału artyleryjskiego. I jak widać na zdjęciu oddział miałem wyborny. Jednemu ze starszych panów zakleszczył sie pas. Gdy pomogłem mu sie uwolnić i zobaczyłem wdzięczność w jego oczach, to zrozumiałem co znaczy braterstwo broni ;)

 

Kolejne muzea z typowym schematem ekspozycji, gdzie dużą rolę odgrywają mapy, zdjęcia, tekst.

- Museum of the Battle of Normandy (4,5/5). Najlepszy balans pomiędzy poszczególnymi elementami - taki na świetną wycieczkę szkolną.

- Musée Mémorial d'Omaha Beach (3,5/5). Najsłabsze dioramy.

- Musée du Débarquement de Utah Beach (4/5) z unikalnym B-26.

 

Osobny etap to wędrówka po Utah Beach i Omaha Beach. Klimat lądowania szczególnie poczułem będąc w ostatnim z miejsc - niesamowicie stromym wysokim nawet na 30 metrów klifie Pointe du Hoc - miejscu ataku 2 Batalionu Rangersów.

Jeśli ktoś nie wie, to umocnienia pokazane podczas D-Day z "Szeregowca Ryana" to fejk ;)

 

Jutro w relacji mocne akcenty pancerne.

 

Acha, I nie radze trzymać we Francji za kierownicą telefonu w dłoni, bo potem można sobie dopisać do kosztów wyprawy 80E ;)

(2016/07/16 15:38)

Battle detective


dwudniowego pobyt we Francji był napięty do granic możliwości. Cel pierwszego dnia to motywy D-Day.

I tak dla jasności. Zdecydowana większość muzeów IIWŚ na zachodzie nie trąci myszką. Nowoczesne wnętrza, często wizualne i dźwiękowe szaleństwo: 3D, multimedia, symulatory + oczywiście klasyka - archiwalne filmy, wspaniałe dioramy, sprzęt, mundury, zdjęcia, mapy i dokumenty. Ceny biletów to 6-14E (średnio 8E).

 

- Prawdziwym must see to Overlord Museum (5/5). Muzeum ukierunkowane na bardzo realistyczne dioramy (aż 35), utrzymane w mrocznym klimacie. Najlepsze jakie widziałem podczas podróży.

Kapitalne:

- scena z warsztatu remontującego Panterę!

- Panzer IV z załogą.

- Lądowanie na Omaha Beach.

 

- Perełką okazało się D-Day Paratrooper Historical Center (5/5). Historia misja spadochroniarzy ze 101 dywizji, którzy zostali zrzuceni w rejon operacyjny "Zielonych diabłów" z 6 pułku strzelców spadochronowych. Historia pokazana z perspektywy amerykańskiej i niemieckiej. Najpierw zaprowadzono nas do sali odpraw spadochroniarzy, gdzie szczegóły akcji przekazał nam hologram dowódcy. Potem przeszliśmy do transportowca C47, który po zapięciu pasów okazał się absolutnie unikalnym... symulatorem lotu podczas ostrzału artyleryjskiego. I jak widać na zdjęciu oddział miałem wyborny. Jednemu ze starszych panów zakleszczył sie pas. Gdy pomogłem mu sie uwolnić i zobaczyłem wdzięczność w jego oczach, to zrozumiałem co znaczy braterstwo broni ;)

 

Kolejne muzea z typowym schematem ekspozycji, gdzie dużą rolę odgrywają mapy, zdjęcia, tekst.

- Museum of the Battle of Normandy (4,5/5). Najlepszy balans pomiędzy poszczególnymi elementami - taki na świetną wycieczkę szkolną.

- Musée Mémorial d'Omaha Beach (3,5/5). Najsłabsze dioramy.

- Musée du Débarquement de Utah Beach (4/5) z unikalnym B-26.

 

Osobny etap to wędrówka po Utah Beach i Omaha Beach. Klimat lądowania szczególnie poczułem będąc w ostatnim z miejsc - niesamowicie stromym wysokim nawet na 30 metrów klifie Pointe du Hoc - miejscu ataku 2 Batalionu Rangersów.

Jeśli ktoś nie wie, to umocnienia pokazane podczas D-Day z "Szeregowca Ryana" to fejk ;)

 

Jutro w relacji mocne akcenty pancerne.

 

Acha, I nie radze trzymać we Francji za kierownicą telefonu w dłoni, bo potem można sobie dopisać do kosztów wyprawy 80E ;)

(2016/07/16 15:38)

Battle detective


dwudniowego pobyt we Francji był napięty do granic możliwości. Cel pierwszego dnia to motywy D-Day. I tak dla jasności. Zdecydowana większość muzeów IIWŚ na zachodzie nie trąci myszką. Nowoczesne wnętrza, często wizualne i dźwiękowe szaleństwo: 3D, multimedia, symulatory + oczywiście klasyka - archiwalne filmy, wspaniałe dioramy, sprzęt, mundury, zdjęcia, mapy i dokumenty. Ceny biletów to 6-14E (średnio 8E). 
- Prawdziwym must see to Overlord Museum (5/5). Muzeum ukierunkowane na bardzo realistyczne dioramy (aż 35), utrzymane w mrocznym klimacie. Najlepsze jakie widziałem podczas podróży. Kapitalne:- scena z warsztatu remontującego Panterę!- Panzer IV z załogą.- Lądowanie na Omaha Beach.
- Perełką okazało się D-Day Paratrooper Historical Center (5/5). Historia misja spadochroniarzy ze 101 dywizji, którzy zostali zrzuceni w rejon operacyjny "Zielonych diabłów" z 6 pułku strzelców spadochronowych. Historia pokazana z perspektywy amerykańskiej i niemieckiej. Najpierw zaprowadzono nas do sali odpraw spadochroniarzy, gdzie szczegóły akcji przekazał nam hologram dowódcy. Potem przeszliśmy do transportowca C47, który po zapięciu pasów okazał się absolutnie unikalnym... symulatorem lotu podczas ostrzału artyleryjskiego. I jak widać na zdjęciu oddział miałem wyborny. Jednemu ze starszych panów zakleszczył sie pas. Gdy pomogłem mu sie uwolnić i zobaczyłem wdzięczność w jego oczach, to zrozumiałem co znaczy braterstwo broni ;)
Kolejne muzea z typowym schematem ekspozycji, gdzie dużą rolę odgrywają mapy, zdjęcia, tekst. - Museum of the Battle of Normandy (4,5/5). Najlepszy balans pomiędzy poszczególnymi elementami - taki na świetną wycieczkę szkolną.- Musée Mémorial d'Omaha Beach (3,5/5). Najsłabsze dioramy.- Musée du Débarquement de Utah Beach (4/5) z unikalnym B-26.
Osobny etap to wędrówka po Utah Beach i Omaha Beach. Klimat lądowania szczególnie poczułem będąc w ostatnim z miejsc - niesamowicie stromym wysokim nawet na 30 metrów klifie Pointe du Hoc - miejscu ataku 2 Batalionu Rangersów.Jeśli ktoś nie wie, to umocnienia pokazane podczas D-Day z "Szeregowca Ryana" to fejk ;)
Jutro w relacji mocne akcenty pancerne.
Acha, I nie radze trzymać we Francji za kierownicą telefonu w dłoni, bo potem można sobie dopisać do kosztów wyprawy 80E ;)
(2016/07/16 15:39)