Walka na bagnety

/ 36 odpowiedzi / 26 zdjęć
Regulamin walki na bagnety. Podstawa żołnierskiego rzemiosła.

Stary Kojot


Postawa szermiercza. Co ciekawe, do lat 50-tych, we wszystkich naszych szkołach oficerskich, jednym z przedmiotów była sportowa szermierka na bagnety. (2014/09/14 08:38)

rowery


Generalnie "fajna zabawa" oczywiście przy zachowaniu "bhp szermierczego" tj. maski, plastrony, rękawice,   ćwiczymy to w Radomiu i pokazujemy w kraju wraz z floretem klasycznym oraz z japońskim Jukendo -czyli "drogą bagnetu..."  włącznie. Zdjęcia szermiercze i inne do zobaczenia na : www.facebook.com/GranatowiRadom. Pozdrawiam Paweł Łuk-Murawski. (2014/09/14 11:26)

Mozets


Kojot pisze :Postawa szermiercza. Co ciekawe, do lat 50-tych, we wszystkich naszych szkołach oficerskich, jednym z przedmiotów była sportowa szermierka na bagnety.

*************************************************

Jeszcze w latach 60 i prawie 70 w programie szkolenia szkół oficerskich była walka na bagnety.
Służył do tego specjalny karabinek z "chowającym się " teleskopowo "sztykiem zakończonym jak kij bilardowy zakończeniem skórzanym. Nauczane były i ćwiczone w parach :

1. postawa do walki ( ataku, obrony)

2. Odparowanie ciosu przeciwnika

3. Zadanie pchnięcia w tułów

Nie było ( przynajmniej na tej szkole gdzie byłem) żadnych zabezpieczeń osobistych za wyjątkiem etatowego hełmu wz. "Pierwaja Dywizja spod Lenino"  olbrzymiego i spadającego na oczy lub kark.

Kolejnym elementem było zadawanie pchnięć ( z "japońskim okrzykiem") manekinowi przy pomocy karabinka z kolbą drewnianą ( wtedy pistoletu maszynowego Kałasznikowa - tak się nazywał) z bagnetem. Było to dość ekscytujące zajęcie...

kpt. Mozets


(2014/09/14 11:53)

rowery


Dokładnie jak pisze kapitan. Jeszcze w latach osiemdziesiątych w niektórych magazynkach sportowych przy salach sportowych w jednostkach wojskowych, były karabiny treningowe do szermierki na bagnety, zwane karabinami sprężynowymi. A  jak służył jeszcze "stary sierżant" to wiele mógł człowieka nauczyć. Potem po latach, powrót do "lat dzieciństwa..." z karabinem szermierczym w dłoni. Ta dość ciekawa,  zapomniana czwarta dyscyplina szermiercza jest godna uwagi i ćwiczenia. Jej urazowość przy zachowaniu zasad sportowych jest minimalna, mniejsza np. od jazdy konnej /którą zajmowałem się 25 lat i cokolwiek wiem na ten temat, zaliczając "liczne gleby" . W szermierce na bagnety karabinem szermierczym, główne kontuje jakie odnosimy na treningu i pokazach dotyczą rąk /choć zabezpieczonych grubymi watowanymi rękawicami/, wynikają one z ciosów kolbą, jakie oprócz pchnięć są zadawane w tej sztuce walki. Pozdrawiam P.Ł-M. (2014/09/14 12:16)

Mozets


Istotnie - nie pisałem już o tym. Ale po skutecznie odparowanym ciosie przeciwnika należało ( jeśli się dało) uderzyć go kolbą w okolice głowy, szyji, trzewioczaszki ( szczęk, policzków ) . Cios był wyprowadzany na zasadzie dźwigni oburącz,  bez zmiany chwytu broni po odparowaniu bagnetu npla. Było to bardzo mordercze uderzenie i tylko ( w szkoleniu) markowane. Następnym "wykończeniem" tej akcji było niezwykle obrzydliwe dla cywila i człowieka wrażliwego uderzenie z całej siły trzewikiem ( okutym) broni w głowę ( lub krtań)  wroga. Gdy upadł. Często w praktyce cios w czaszkę - kończył się zmiażdżeniem głowy . Bo żołnierz w amoku walki wręcz - wydobywał z siebie energię szaleńca. Można było także  - również cały czas nie zmieniając chwytu broni - wysłać go na łono Abrahama - ciosem bagnetu w klatkę piersiową , lub krtań. ( Przybić go do ziemi - jak motyla). Walka na bagnety była straszna nawet dla starego wiarusa. (2014/09/14 12:39)

rowery


Opis kapitana jest dość makabryczny, lecz w istocie rzeczy do tego, to się sprowadzało w realnej walce na polu bitwy. My natomiast ćwiczymy "bagnet" w stylu sportowym, w więc zaczynając /i kończąc walkę/ od powitania/pożegnania szermierczego, walczymy "na linii" jak w innych rodzajach szermierki sportowej, bez obalania przeciwnika na ziemię i kłucia go bagnetem. Treningowa czy sportowa szermierka na bagnety, oprócz oczywiście pokazania piękna szermierczej walki, miała też na celu przygotowanie żołnierza lub przyszłego żołnierza do sprawnego posługiwania się tą bronią białą. Zresztą wszystkie sztuki walki można wykorzystać zarówno do obrony jak i do ataku, i nie ma w tyn nic zdrożnego. Stara maksyma pojedynkowa "Oby zginął tylko jeden..." ma również zastosowanie do walki na bagnety. P.Ł-M. (2014/09/14 12:55)

Mozets


Opis kapitana jest dość makabryczny, lecz w istocie rzeczy do tego, to się sprowadzało w realnej walce na polu bitwy.
************************************************
Opisałem tak jak nas szkolono - język porucznika co nas szkolił - "wygładziłem" znacznie. Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że człowiek zdolny jest do wszystkiego. Muszą tylko zaistnieć odpowiednie okoliczności. Delikatność i dobre wychowanie - nie mają wtedy żadnego znaczenia.
Użyłem dosadnych słów - bo walka na bagnety jest okrutna. Tak jak i walka nożem. Jest straszna.
Zamieszczam jeszcze fragment dyskusji z innego portalu o ćwiczeniu walki bagnetem:
Cytuję:
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Wysłany 2013-10-07 00:41 Maciej napisał:

Czemu służyć ma zabawa w szamotaninę mającą na celu perforację narządów ludzkich żywego człowieka? Czyżby znudził się wieloletni pokój i świadoma lub podświadoma tęsknota za wojną daje o sobie znać? Rzeźnik, żołnierz, kat... wszystkie te profesje wymagają przytoczonej wyżej wytrzymałości, zaciętości i nieustępliwości. Czy jest to powód aby organizować zabijanie na niby? W czasie walki aktywne są najbardziej gadzie obszary mózgu. Nie pojmuję zafascynowania efektem niedostatecznego postępu ewolucji.

Maciusiu - a korporacyjne wygryzanie się konkurentów i wysyłanie ich na bezrobocie różni się w efekcie od niszczenia bliźniego kawałkiem ostrego metalu?

Tu zdechnie z głodu lub sznurek na szyję. Tam zginie honorowo w walce jak Winnetou.

Nie mówię, że ta umiejętność przyda się jak wjadą zielone ludziki. Oni uznają azjatyckie metody "uciszania" bliźniego. Będziesz z nimi rozmawiał o ewolucji ??? Oni odpowiedzą : Małczi!!! job twaju mat !!! , ubijaj gada sztykom- a bystra...

Mozets.

 

http://www.cozadzien.pl/edukacja/psp-i-gimnazja/9263.html (2014/09/14 13:15)

rowery


Wielce Szanowny Panie Kapitanie, myślę iż szkoda oczu, a przede wszystkim czasu, na przytaczanie nic nie znaczących opinii, nic nie znaczących anonimowych osób, na niczym a szczególnie na szermierce nie znających się. Poziom "gimbusa" nie jest moim, a mam nadzieję iż nie jest również Pana poziomem. Niestety jest poziomem tych osobników, którzy w rozwoju ewolucyjnym swojego mózgu, zatrzymali się niestety na poziomie  "gada", a jakich nie brak na różnych forach.  Pozwalam sobie podtrzymać opinię o pięknie szermierki, włącznie z szermierką na bagnety /szabla, szpada czy floret - to tak na marginesie równie śmiercionośna broń.... Załączam wyrazy szacunku i kończę osobiście, niniejszą ze wszech  miar interesującą dysputę, by dosiąść jednego z moich "stalowych koni" i pogalopować a w zasadzie popedałować z wiatrem. Pozdrawiam P.Ł-M. (2014/09/14 15:37)

Stary Kojot


No to dla "paddzierżki razgawora', jeszcze kilka rycin z rosyjskich regulaminów... (2014/09/14 20:38)