Śmierć Gen Sikorskiego - tajemnica brytyjskiej rac

/ 25 odpowiedzi

Sikorski zginął na rozkaz Churchilla

Jan Maria Jackowski
Historia ma swoje zagadki. Każdy z nas może przytoczyć tragiczne wydarzenia, które wydarzyły się w przeszłości, poruszyły opinie publiczną a do dziś dnia nie zostały wyjaśnione  

Do dziś nie znamy też pełnej prawdy o masakrze stoczniowców w grudniu 1970 r., nie znamy sprawców brutalnych zabójstw ks. Zycha i ks. Suchowolca i innych zbrodni dokonanych przez „nieznanych sprawców”. Tego typu sprawy spowite są swoistą zmową milczenia. A przecież są ludzie, a być może nawet dokumenty, które mogłyby rzucić światło na te wydarzenia.
Na naszych oczach toczy się niemrawie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Im więcej czasu upływa od 10 kwietnia 2010 tym więcej jest wątpliwości i niejasności. Tragedia smoleńska bywa niekiedy porównywana do katastrofy w Gibraltarze. 4 lipca 1943 Generał Władysław Sikorski, premier rządu polskiego na emigracji i Naczelny Wódz, powracał z kilkutygodniowej inspekcji sił polskich na Bliskim Wschodzie. Podróż odbywał samolotem Consolidated C-87 Liberator (transportowa wersja bombowca B-24) nr boczny AL 523. W 16 sekund po starcie z gibraltarskiego lotniska Liberator z niewyjaśnionych przyczyn spadł do wody ok. 600 m na wschód od końca pasa startowego. Wydarzenie miało miejsce o godz. 23:06. Maszyna po około sześciu minutach zatonęła w płytkim w tym miejscu akwenie przybrzeżnym Morza Alborańskiego.

To tragiczne wydarzenie, do dziś niewyjaśnione, pociągnęło za sobą negatywne skutki dla Polski. Ułatwiło Brytyjczykom oddanie Polski w ręce Stalina. To był ogromny cios dla zarówno dla Polaków przeżywających w kraju wojnę i okupację niemiecką oraz dla Polaków na obczyźnie. Od początku nie wierzono w tak zwany przypadek i uważano, że był to zamach. Przy czym sprawcami według różnych teorii mieli być nasi sprzymierzeńcy: albo Rosjanie, albo Brytyjczycy. Podnoszono, że właściwie nie była to katastrofa, ale zaplanowane wodowanie samolotu pozorujące katastrofę. Zwracano uwagę, że katastrofę przeżył bez obrażeń czeski pilot, że wcześniej dwa inne samoloty z Sikorskim na pokładzie były przedmiotem sabotażu, a jedne z nich pół roku wcześniej musiał awaryjnie lądować.

W 2007 IPN podjął śledztwo w tej sprawie. Dokonano czynności śledczych, między innymi, ekshumacji ciała gen. Sikorskiego oraz trójki innych oficerów, którzy zginęli w katastrofie 4 lipca 1943. Te czynności niewiele wniosły do sprawy, ale wykluczono niektóre przyczyny zgonu. W szczątkach generała nie znaleziono substancji toksycznych. Specjaliści wykluczyli też, by naczelny wódz został zastrzelony jeszcze przed katastrofą w Giblartarze, bądź uduszony. Dariusz Baliszewski, historyk i publicysta od kilkunastu bada tę sprawę. W jego opinii: „To był prawdopodobnie najdziwniejszy wypadek lotniczy w dziejach świata. Samolot, na przekór prawom fizyki, miał wystartować z uszkodzonym sterem wysokościowym, po czym wodować kilkaset metrów od brzegu. Zanim zatonął, miał utrzymywać się na wodzie ponad 6 minut, by następnie, kapotując, miękko osiąść na dnie. Zaskakujące jest to, że drobne przedmioty znalezione po katastrofie na dnie morza nosiły ślady uszkodzeń charakterystycznych jedynie dla eksplozji”.   

Hipotezę zamachu konsekwentnie od kilkudziesięciu lat prezentuje niemiecki dramaturg Rolf Hochhuth (ur. 1931), który ma być przesłuchany prze IPN w związku z toczącym się śledztwem. Pisarz twierdzi, że polski premier zginął na rozkaz Churchilla, a w najnowszej książce po raz pierwszy zdradza źródło swoich informacji - nieżyjącą już Jane Ledig-Rowohlt - żonę jego wydawcy, która współpracowała z brytyjskimi służbami specjalnymi.
W opublikowanym w końcu maja wywiadzie dla Deutsche Welle mówił: Obiecałem Jane Ledig-Rowohlt, że będę milczał przez 50 lat, a więc do 2017 roku. To ona mi opowiedziała, że kiedy Sikorski dotarł na Gibraltar, było wiadomo, że ma umrzeć. Była to już kolejna próba zabójstwa, bo wcześniej Sikorski przeżył dwukrotne awaryjne wodowanie. Jane powiedziała, że Churchill uważał śmierć Sikorskiego za jedyne wyjście z patowej sytuacji. Pisałem o tym ponad 40 lat temu w „Żołnierzach”. Teraz ujawniłem, skąd to wiem, bo i wszyscy świadkowie umarli i nikt nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności.

W 1967 - po publikacji „Żołnierzy”, w której oskarżył Churchilla o zamach - czeski pilot Liberatora wytoczył Rolfowi Hochhuthowi w Wielkiej Brytanii proces, bo poczuł się zniesławiony. Dramaturg na proces nie pojechał, ale skazano go zaocznie na grzywnę w wysokości kilkuset tysięcy funtów. Trafił na listę osób ściganych. Tak mówi o tym zdarzeniu: „Od tamtej pory nigdy już nie pojechałem do Wielkiej Brytanii. Gdy moi krewni odwiedzali potem Londyn, zdarzało się, że ich przesłuchiwano i pytano, czy mnie znają. Wszystko z jednego powodu: ponieważ twierdzę, że Churchill kazał zamordować Sikorskiego”.

Czy zatem tajemnica katastrofy gibraltarskiej zostanie wyjaśniona? Odpowiedzią na to pytanie jest utajnienie przez Brytyjczyków akt generała Sikorskiego i wydarzeń w Gibraltarze 4 lipca 1943 r. Trzeba zresztą przyznać, że Wyspiarze są w tej kwestii konsekwentni i o 1943 roku nabrali wody w usta.

To jest artykuł z najnowszego dwutygodnika "Dobry Znak", wydawanego przez Pana Mariusza Gazdę, producenta i dobrego duch filmu "Bitwa Warszawska 1920 " w reżyserii jerzego Hoffmana.
darda


Cóż - taki sobie, dość sprawnie napisany, lecz nic nowego niewnoszący tekst.

Tytuł artykułu sugeruje jakąś rewelacyjną treść, jednak nie ma w niej kompletnie nic, co mogłoby jego jednoznaczne brzmienie uzasadnić.

Nie można uznać za takie uzasadnienie blockquoteu z Baliszewskiego. Twierdzenie, że "był to  prawdopodobnie najdziwniejszy wypadek lotniczy w dziejach świata"  udowadnia jedynie, jak nikłą wiedzą na temat katastrof lotniczych dysponuje ten, kto tak twierdzi...

Drugi zamieszczony przez autora artykułu blockquote mający udowodnić postawioną przez niego tezę jest jeszcze bardziej kuriozalny. Dowiadujemy się zeń, że w Gibraltarze  "była to już kolejna próba zabójstwa, bo wcześniej Sikorski przeżył dwukrotne awaryjne wodowanie".

 

Wobec takich rewelacji można zadumać się jedynie nad wiedzą historyczną i zdrowym rozsądkiem nie tylko autora tekstu - ten przynajmniej zapewne coś na  nim zarobił - ale i wszystkich, którzy w takie "dowody" wierzą...

(2011/06/07 08:43)

użytkownik9025


A jednak warto przypominać - bo ludziska ino zabawy  cięgiem chcą i okazji szukają, i promocji, i przeceny...warto mieć na pamięci brytyjskie przysłowie '" Brytania nie ma sojuszników - Brytania ma interesy".
A już pierwszy lepszy policjant wiejski wie, że sprawców należy szukać tam gdzie są ci, którzy najwięcej z tego mają.
Że Brytanii najkorzystniej było pozbyć się Sikorskiego to jasne jak słońce, ze wszystkich zobowiązań sojuszniczych byli zwolnieni (a my zapłaciliśmy za każdy nabój i każda parę gaci) tym bardziej, że Nasz Wódz wszystko na "gębę" załatwiał i tyle to było warte co sam nagęgał. Nawet sobie nasze Ojce nie zadefilowały na Defiladzie Zwycięstwa - już słyszę jakim słówkiem Komendant Piłsudski podsumowałby i aliantów i nas.
 Zaś Sowietom się zawsze wszystko opłaca co osłabia innych...
Wygląda, ze tylko Adolf Hitler był jedynym szczerym wobec II RP, byli tacy współcześni, którzy widzieli u niego prawdziwy żal po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Jedno jest pewne - zabili nam Wodza Naczelnego, bo że to był wypadek to chyba nikt nie wierzy, poza oczywiście czeskim pilotem - jakaż to lekkomyślność polska,ten niepolski pilot Wodza Naczelnego, jak ta z 2010r kiedy cały "mózg" państwa wsiadł do jednego radzieckiego samoltu...

...Nową przypowieść Polak sobie kupi - że i przed szkodą i po szkodzie....
                                                                                                   Fen (2011/06/07 15:08)

darda



/.../ bo że to był wypadek to chyba nikt nie wierzy, poza oczywiście czeskim pilotem /.../

Ja akurat uważam, że wersja wypadku jest najbardziej prawdopodobna, a maniakalne wymyślanie na siłę zamachowych teorii ułożonych pod aktualny interes "polityczny" wymyślacza, budzi we mnie niesmak.

Najbardziej przekonującą teorię mówiącą o sekwencji zdarzeń, które doprowadziły o katastrofy w Gibraltarze przedstawił w swoim czasie nasz kolega Kuba Myśluk - nie tylko świetny znawca i miłośnik historii lotnictwa, ale też doświadczony pilot sportowy. Przy najbliższej okazji poproszę go o wzięcie udziału w dyskusji - jeśli w ogóle jakaś dyskusja na bazie naiwnego artykułu otwierającego wątek się rozwinie - lub poproszę o zgodę na zacytowanie tego, co kiedyś opublikował. (2011/06/07 16:41)

użytkownik9025


Sam bym chciał, żeby to był wypadek, konsekwencje tego były by dla nas oczyszczające. A tak wszystko jest prawdopodobne. Faktem zaś jest, że Brytole utajnili dokumenty tej sprawy na następne 50 lat. (2011/06/07 23:16)

zbig


Odbiegając nieco od samego tematu a jednak w sprawie "dobrego smaku" przy pisaniu wiadomości:
"bo ludziska ino zabawy  cięgiem chcą i okazji szukają, i promocji, i przeceny..." - czy to uogólnienie (jak zresztą wszystkie inne - z założenia niesprawiedliwe) miało być obraźliwe dla łaskawego czytelnika czy też przynajmniej części społeczeństwa myślącego inaczej niż Autor tematu? Ten Grupon pod ostatnim postem to taka zmyłka dla przyciągnięcia uwagi miłośników promocji? ;)

"Wygląda, ze tylko Adolf Hitler był jedynym szczerym wobec II RP" - tak, postanowił nas albo wykorzystać w ten czy inny sposób lub eksterminować, brawo za ogólną wiedzę historyczną.

"jakaż to lekkomyślność polska,ten niepolski pilot Wodza Naczelnego, jak ta z 2010r kiedy cały "mózg" państwa wsiadł do jednego radzieckiego samoltu..." -  pod Smoleńskiem cala załoga była polska (może należy to sprawdzić do trzeciego pokolenia - coś dla komisji Pana M.?, no i znowu polityka niestety wchodzi nam w historię).

"
Brytole" - ciekawe określenie na jedynego sojusznika na jakiego mogliśmy liczyć przez dłuższy czas.

Poza tym w tekście niechlujność edytorska (dlatego cytowałem dosłownie) - podwójne spacje, brak spacji lub kropki, literówki, użycie słów mających pejoratywne znaczenie, docelowo mające kogoś poniżyć.

Poza tym temat bardzo ciekawy i wart dyskusji jednak na odpowiednim poziomie. Wątpię jednak że coś konstruktywnego sami na forum wymyślimy. Ze swojej strony polecam bardzo skromną książeczkę
Gibraltar 1943 : [katastrofa w Gibraltarze z 4 lipca 1943 r.] / Jan Trzeciak. (2011/06/08 01:03)

użytkownik9025


Zapłaciliśmy Brytolom za kazdy wystrzelony nabój, rzucony granat, spalony litr benzyny o takiej drobnostce "najtańszej" jak krew żołnierza nie wspomnę. Sojusznik okazał się takim sojusznikiem jak z koziej dupy trąba... . Byliśmy dla nich "polską gęsią", to te najłagodniejsze określenie, Kolego.Znam inne, ale Moderator napisze, że sieję nienawiść i wykasuje.  Z tym pochodzeniem załogi radzieckiego TU to niefortunny zbieg, miałem na myśli lekkomyślność "załadowania" wszystkich najważniejszych razem na pokład. Oczywiście nie podoba mi się ten Czech jako Pilot Naczelnego Wodza Polaków - jednak przeżył a Naczelny Wódz nie.
A tak Kolego daruj, żem taki nieelegancki dla Ciebie, inną mamy wrażliwość. Starszy jestem to i zrogowaciały.
                     Fen (2011/06/08 14:45)

użytkownik9025


PS.
Historia z polityką jest Kolego nierozerwalna. Kto myśli inaczej jest jak mawiał Stalin - pożytecznym idiotą - dla różnych większych i mniejszych stalinów. (2011/06/08 14:49)

darda


Określenia "polieznyje idioty" zaczął używać Lenin - Stalin je tylko po nim odziedziczył ;-)

To tak dla precyzji historycznej.
Politycznej zresztą też.

Zwracam jednak uwagę, że temat wątku nie dotyczy ani polityki historycznej, ani politycznej kreacji "historii".
Choć to ostatnie jednak z opiniami na temat przyczyn gibraltarskiej katastrofy może mieć spory związek... (2011/06/08 15:57)

wojsko


Musze dodac ciekawy fakt.  Otoz, mozna wszyskto zrozumiec, czy tez wypadek czy zamach, ale jeden fakt to ze zaginelo lub raczej calkiem zniknelo pare osob to w ogole nie pojmuje.  Z 15 osob wchodzacego do samolotu, zniknelo 3-5 osob w tym corka gen. Sikorskiego.  Wiec jak to jest, przeciez "Pomoc" przysla w minutach po "wodowaniu".  W najgorszym przypadku, ciala zostaly by wyzucone poza samolot, biorac pod uwage ze samolot eksplodowal, no ale ze zdjec winika ze jednak trzymal sie kupy.  Wiec jak mogly calkowicie zniknac pare osob i slad po nich calkowcie zaniknal, ani sladow ani szczepow.  To jest ciekawe.  (2011/06/08 18:53)

darda


A jak jest możliwe, że ciała osób które utonęły w niewielkich nawet jeziorach znajdywane są często po wielu dniach, czasem w ogóle?
I to mimo tego, że akcja ratowniczo - poszukiwawcza zaczyna się prawie natychmiast?

Tam było morze i silne, nieregularne prądy (to normalne w bezpośredniej bliskości cieśniny). Równie dobrze mogliby nikogo nie znaleźć. (2011/06/08 19:09)

Gebhk


Tu zupelnie nie ma po co sie sprzeczac - po prosto za malo jest materialu zeby jedna teorie poprzec a inne odrzucic, chociaz w chwili obecnej najwiecej materialu popiera akurat katastrofe.

 

Fen - pominales w swoim wyliczeniu co najmniej dwie czy trzy partie ktorym smierc Sikorskiego mogla byc (a w kazdym razie sie wydawac) na reke - Amerykanom (ktorym duzo bardziej zalezalo na kreowaniu na sile dobrodusznego obrazu ZSSR niz Anglikom), Andersowi i jego otoczeniu i politycznej opozycji (oczywiscie polskiej) w Londynie. Tak w nawiasie to z licznej grupy interesow ktorym Sikorski wadzil to Churchillowi/UK prawdodobnie najmniej.

(2011/06/09 09:52)

Wrotycz


Wg.mnie zamach się udał, tylko całą resztę nieudolnie spartolili a potem cała reszta śledztwa i dowodów to "grubymi nićmi szyta".

Kto do tego przyłożył rękę z pewnością nasi sojusznicy w wyspy bo mieli najwięcej możliwości, chodź i też istniała spora grupa wrogich Sikorskiemu Polaków któryż chętnie by pomogli zamachowcom.
Podobnie było z Rydzem dostał kule od swoich. Wieniawa-Długoszowski też sam nie wypad z balkonu.
Nigdy się prawdy nie dowiemy a przynaglanie przez najbliższe 100lat (2011/06/09 11:20)

darda


Dyskusje na temat "zamach czy wypadek, a jeśli zamach, to z pewnością .... (tu  wstawiamy nację lub grupę akurat najmniej lubianą) " przetaczają się przez polski Internet dość regularnie. A że żadne wiarygodne rewelacje od dawna w tej sprawie się nie pojawiły, pozwolę sobie zacytować swój własny komentarz, który pięć lat temu na pewnym forum zamieściłem:

Problem w tym, że szanse na poznanie pełnej prawdy powstaną po odtajnieniu przez GB wszystkich związanych z tą sprawą dokumentów, choć tych nieodtajnionych już ponoć bardzo mało. Jednak również wtedy trudno będzie o 100% pewności, bo ci, których poglądy nie będą pasować do treści dokumentów zapewne uznają, że  były one spreparowane. I może pojawią się nowe, jeszcze bardziej księżycowe teorie…

Na razie można chyba uznać, że możliwe były następujące wersje wydarzeń:

1.Najbardziej prawdopodobna – wypadek. Można dywagować, czy wina sprzętu, czy błąd pilota, osobiście skłaniam się do tego drugiego – ale to żaden dowód.

2.Trudna do jednoznacznego wykluczenia
– sabotaż w samolocie. Przez kogo dokonany?
Możliwe warianty:
a) Sowietów (znów moim zdaniem, co o niczym nie świadczy, najbardziej prawdopodobna wersja z wariantów sabotażowych),
b) Niemców,
c) Anglików,
d) Polaków,
e) Inne nacje,
f) Kosmitów.

3. Absurdalna - zamach, dokonany przez Prchala na zlecenie kogoś z wyżej wymienionych.

4. Komercyjna – czyli co komu wyobraźnia na klawiaturę przyniesie, a żądni sensacji wydawcy na odpowiednią kasę zamienią.

5. Polityczno – psychiatryczna, czyli zasadniczo taka jak w pkt.4, ale tworzona niekomercyjnie, dla samej radości oplucia tego, kogo
ma się akurat zamiar opluć.

Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem.


Obawiam się, że za kolejne pięć lat znów będę z czystym sumieniem ten sam komentarz opublikować :-( (2011/06/09 13:15)

użytkownik9025


Drogi Darda, choć żartujesz sobie i to mi się podoba, to mam refleksję, za poetą Zbigniewem Herbertem - gorzki wniosek, że jesteśmy sami - chyba, że kto w Boga wierzy...
                                                                                                          Fen (2011/06/09 13:49)

Redakcja


"17 IX

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco

a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść

Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
rycerze śpiący w górach będą spali dalej
więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu

Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory

A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą - i spokój

by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu - odpuszczania win
"


Jak już lecimy Herbertem to warto Fenie, żebyś poczytał Jego wiersze nieco mniej wybiórczo. (2011/06/09 15:41)

użytkownik9025


A wiesz Droga Redakcjo, że twórczość Herberta znam doskonale i miałem zaszczyt poznać Go osobiście. Cenię Go i stawiam najwyżej wśród poetów powojennych. Napisał Mistrz też w "Przesłanie Pana Cogito" ... i nie przebaczaj, nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie..., ja Redakcjo mogę wybaczyć tylko moje krzywdy-to mój zasięg moralny. Jak też nigdy nikogo nie będę przepraszał za to czego nie zrobiłem.
                                                                        Z szacunkiem szczerym - Fen (2011/06/09 20:05)

sekest


http://www.youtube.com/watch?v=wh0uiUVUDCk (2011/06/14 17:38)

darda


Sekest, dałbyś spokój - ta wypowiedź "świadka" kupy się nie trzyma.

Pomijam źródła wiedzy pana Chudzyńskiego, ale to cudowne "wiem, ale nie powiem" przy jednoczesnym mówieniu tego, co rozmówca chce usłyszeć...
Sikorskiego nie było w samolocie? Ostatnia sekcja zwłok wykazała, że ma obrażenia typowe dla katastrofy lotniczej. Byli przecież świadkowie wydobycia jego - i przecież nie tylko jego - zwłok z wraku. Trudno takie "rewelacje" traktować poważnie.

Z tymi "zamkniętymi archiwami" też niezupełnie jest tak, jak się powszechnie uważa. Nieujawnionych dokumentów pozostało niewiele i skądinąd warto by poznać nie tyle ich treść, ile przyczyny ich dalszego utajnienia.

Rozumiem, że można chcieć na siłę bronić lansowanej przez siebie wiele lat tezy i że ambicja nie pozwala niekiedy przyznać się do błędu. Bywa. (2011/06/14 18:27)

kubamysluk


Darda -> a publikuj Waść cokolwiek co kiedyś popełniłem nt Katastrofy Sikorskiego. Chętnie pogadam również. A jak skonsolidujesz moje stare wypowiedzi i tu zamieścisz - to w nagrode dostaniesz zeskanowany raport/opis tegoż wydarzenia wykonany w jakieś 10 lat po wypadku, w czasie gdy wszyscy zainteresowani jeszcze żyli... (musze go tylko wygrzebac) (2011/06/16 08:24)

darda


Skoro Kuba Myśluk wreszcie dotarł do naszego portalu, można będzie pogadać merytorycznie o tym, co w Gibraltarze się zdarzyło. Dla tego wątku skutkuje to opuszczeniem Hdeparku i powrotem, po drobnych zabiegach kosmetycznych, do merytorycznej części forum.

Pozwolę sobie  - korzystając z przyzwolenia autora i zachęcając go jednocześnie do wniesienia ewentualnych  korekt - zacytować fragmenty tego, co Kuba ongiś o gibraltarskiej katastrofie napisał i co w dużym stopniu rozwiało moje wątpliwości:

"Historia śmierci Sikorskiego jest idealnym materiałem na rewelacje w stylu "Strefy 11" Zwłaszcza że nie ma już żyjących świadków a archiwa zamknięte i skrywają Bóg wie co... Pewno każdy ma jakaś własną teorię - albo przyjął jakąś cudzą. Historia staję się legenda, legenda mitem... a autor musi zarobić na swoja wierszówkę. Kto ma coś wspólnego z tzw dziennikarstwem wie o czym mówię.

OK - wiecie jaka jest moja wersja? Wypadek. I niestety wina pilota... czeskiego pilota.
/.../ Jest relacja polskiego pilota innego Liberatora: Boleslawa Korpowskiego z mocno podobnego incydentu na Liberatorze właśnie. W skrócie: pilot po jak najbardziej poprawnym starcie nagle orientuje się że ma zablokowane stery, maszyna pochyla mu się na skrzydło, silniki idą pełną mocą ale samolot gwałtownie traci prędkość...




"Odblokuj stery! ryczę do Masłonia, nonsens -stery zostały odblokowane na ziemi, w przeciwnym razie start był (by) niemożliwy. Ale kto tam rozumuje w panice? Grat mi się wali, nie mogę wyprostować steru. Silniki na małym skoku (śmigieł) grzmią a maszyna z częściowo wypuszczonymi klapami traci szybkość. Sekunda, dwie i rąbniemy w ziemię.[...] Laik nie zrozumie jak pilot jednym spojrzeniem potrafi ogarnąć dziesiątki zegarów wskazówek i światełek na tablicy rozdzielczej.[...] Jeden guziczek był nie na miejscu: kontakt przechylenia w automatycznym pilocie był włączony. Wyłączyłem. [...] Gdybym przed zauważeniem pozycji wspomnianego "guziczka" rozwalił maszynę i jakimś cudem ocalał, to byłbym po dziś dzień (relacja z 1961) najświęciej przekonany ze przyczyną kraksy musiała być niewytłumaczona wada w urządzeniu do blokowania sterów. [...]"

Tyle Korpowski. Czy tak mogły wyglądać ostatnie chwile Liberatora AL 523???
Nie wiem. Już nikt nie wie. Natomiast Ta relacja jest zadziwiająco zbieżna z tym co mówił Prchal.

Może rozwinę nieco temat - dla mniej zorientowanych w technice pilotażu i zawiłościach automatyki lotniczej.
Liberator był wyposażony w rodzaj autopilota - służyło to do utrzymywania samolotu w określonym kierunku i w równowadze. Lotnicy owych czasów nazywali to coś - "George" (W Migach też była jakaś"Natasza" prawda? ;-). Podczas długiego lotu George znacznie ułatwiał im życie. Np. zmiana prędkości - to zmiana sil na wolancie - chyba ze wytrymujemy samolot. Georgem - albo trymerem (taka mala klapka w sterze, powoduje jego "wstępne" wychylenie) i de facto spowodujemy wyzerowanie sił na drążku. Podczas długotrwałego lotu taki samolot zużywa materiały pędne w tonach, czyli zmienia się zasadniczo jego wyważenie - i siły na wolancie również. Piloci praktycznie zaraz po starcie włączali Georga. Oczywiście nie był to autopilot w dzisiejszym kształcie i kiedy to dość proste i mechaniczne urządzenie nie dawało już sobie już rady ze znaczną zmianą położenia środka ciężkości płatowca - włączało lampę kontrolną. Pilot przestawiał wtedy ręcznie Georga i wyważał samolot - dla Liberatora z racji na układ zbiorników paliwa potrzeba było robić samolot "ciężki na łeb" w trakcie lotu.

OK -jak więc mogła wyglądać sytuacja w Gibraltarze?
Ano podczas lotu do Gibraltaru pilot używał "Georga". W miarę zużywania paliwa maszyna była coraz cięższa na ogon. Normalne dla Liberatora i nie tylko... Pilot więc normalnie przestawiał Georga na pozycję "ciężki na łeb" i tak wylądował. Póki co wszystko OK. Teraz ponowny start i: maszyna jest przeciążona (była pełna, od masy paliwa i dodatkowego łóżka dla Sikorskiego po kontrabandę załogi... to fakt), pilot ma ten cholerny automat ustawiony maksymalnie w pozycji 'ciężki na łeb' i na wys. 100m jak zwykle włącza żyroskopy żeby się rozkręciły i paluch mu się obsuwa jednocześnie na sąsiedni włącznik odpalając Georga (albo George pozostał włączony z poprzedniego lotu)... który to natychmiast dusi mu nos w dół... Nie wiemy czy Prchal krzyknął do drugiego pilota żeby mu odblokował stery - ale myślę ze miał dokładnie takie wrażenie jak Korpowski.

Tak na marginesie.
Zacząłem wierzyć w coś takiego kiedy mój trymer w moim 40x lżejszym samolocie odczepił się od sterowania zaraz po starcie. Kawałek metalu 5x25cm furkocąc sobie swobodnie na moim sterze wysokości spowodował takie oscylacje w osi podłużnej że nie miałem siły nad nimi zapanować. Ja i mój pasażer żyjemy tylko dlatego ze przy ich okazji zmniejszyła się prędkość maszyny i ustało to cholerne furkotanie. Przypadek szczęśliwy. Jak Prchala... nie miał szansy tego przeżyć a przeżył."

I jeszcze jedno. W wielu dyskusjach i opiniach pojawia się argument o niemożności startu samolotu z zablokowanymi sterami. Niestety, bywa to możliwe. Klika lat temu wystartowała tak w Kielcach Cessna z warszawskiego aeroklubu.  Skończyło się to tragicznie.
(2011/06/17 22:46)

MEDIS


"3. Absurdalna - zamach, dokonany przez Prchala na zlecenie kogoś z wyżej wymienionych."
Ciekawi mnie dlaczego taka absurdalna,rozważajaąc wszystkie za i przeciw to właśnie teoria zamachu wydaje się najbardziej oczywista i logiczna.Jednak każdy może wierzyć lub udawać że wierzy w co chce. (2011/11/11 23:53)

darda


To wyobraź sobie, że jesteś pilotem ciężkiej czterosilnikowej maszyny, który w nocy ma wodować w taki sprytny sposób, żeby pozabijać wszystkich pasażerów, a samemu wyjść z tego cało.

Bzdura i absurd, co potwierdzi każdy pilot czegoś większego niż paralotnia, choć i paralotniarze  zapewne też :-) (2011/11/12 08:36)