Rekonstrukcje tragiczne

/ 19 odpowiedzi / 2 zdjęć

Szanuję ruch rekonstrukcyjny. I sam czynnie w nim uczestniczę. Ale w niektórych inscenizacjach granica pomiedzy śmiesznością a realiami historycznymi zostaje całkowicie zatarta. Przeglądając Internet zwróciła moją uwagę pewna fotografia (w załączeniu) z jakiegoś widowiska polityczno - historycznego. Jeszcze milicyjny pas, kabura i niewłaściwe odznaczenia u radzieckiego oficera były by do przełknięcia. Jego spodnie i buty "zające" troszkę gorzej. Ale około 15 letni major z Kałasznikowem na ten okres wywołuje u mnie trochę mieszane uczucia ? A u Was ?.... Jak się to ma do "edukacyjnych wartości" rekonstrukcji ?.Proponuję policzyć i opisac ile nieprawidłowości historycznych przedstawia to ujęcie.

al-Muell


Pytanie - czy to ma być "rekonstrukcja" czy inscenizacja teatru amatorskiego. W tym drugim przypadku to powiem tylko, że aktorzy mają ładne kostiumy. Jeśli jednak to co widać na zdjęciu aspiruje do miana rekonstrukcji... Ogólnie moja pierwsza myśl byłą taka, że to jakiś marsz katyński (wówczas nie tak źle, jeńcy WP wyglądają dobrze, pomijając tę maciejówkę, a ogólna kiepska jakość polskiej rekonstrukcji formacji radzieckich jest niestety powszechnym zjawiskiem, kto by się przejmował czy to przed czy po 1943r.), ale potem dostrzegłem tego milicjanta (?) w stopniu majora (?) z kałaszem (może być pełnoletni, po zdjęciu ciężko powiedzieć) i skojarzyło mi się z niedawnym świętem. Jeśli więc to faktycznie uroczystości marcowe, to rzeczywiście tragedia (z "partyzantami" na czele), nawet jak na standardy inscenizacji "pierwszomarcowych". Nie ma sensu wytykać każdego drobnego błedu po kolei, bo nie o obśmiewanie "muminów" tu chodzi, ale podstawowy błąd logiczny, który w różnych odsłonach trawi takie "rekonstrukcje" tu wygląda tak: oficer radziecki (załóżmy, wbrew wszelkim sygnałom, że to oficer radzieckich wojsk konwojowych NKWD) prowadzi kolumnę jeńców przez miasto (załóżmy, wbrew logice, że tak wyglądało transportowanie schwytanych żołnierzy podziemia antykomunistycznego w latach 40. - chodziło tu chyba wszak o to,żeby wpisać to wszystko jakoś w formę pochodu, a ten sposób wydaje się sensowny), ale tę kolumnę, z całkowicie niezrozumiałych przyczyn, zabezpieczają nie żołnierze wojsk konwojowych NKWD, a funkcjonariusze MO. Misz-masz kompletny i nieprawdopodobny. To już trzeba było całą obstawę przerobić na MO/SB (tylko wtedy przekaz byłby pewnie nieczytelny - jak odróznić kto tu MO/SB, a kto partyzanci?), albo się szarpnąć i wystawić obstawę stricte radziecką - już nawet nie kombinować z wojskami NKWD tylko zrobić 3-4 czerwonoarmistów na "znośnym" poziomie. (2017/03/04 15:11)

Stary Kojot


Chyba coraz bardziej zaciera sie granica pomiędzy rekonstrukcją, inscenizacją czy widowiskiem z elementami historycznymi, chocby symbolicznymi (jak te na zdjęciu). Teraz wszystko, co przebrane jest wrzucone do worka z napisem "Reko"... (2017/03/04 15:48)

Makarow


Nie bierzcie mnie tylko Przyjaciele za jakiegoś ortodoxa rekonstrukcyjnego :). Daleki jestem od piętnowania braku sygnatury na spodenkach gimnastycznych pod mundurem. Przyzwyczaiłem się także do widoku Mosinków wz. 44 na inscenizacjach Kampanii Wrześniowej wiedząc, że jest to wymuszone restrykcyjną UoBiA. Ale nie rozumiem w tym temacie pojęcia "symboliki". W ten sposób można w ogóle poszczególne postacie oznaczyć za pomocą stosownych tabliczek z wizerunkiem gwiazdy czy swastyki. Tym bardzie, że akurat odtwarzanie powojennej Milicji czy Armii Czerwonej nie wymaga zbyt wielkich wydatków finansowych, a raczej nakładu własnej inwencji i analizy fotografii z tego okresu. (2017/03/04 22:08)

Stary Kojot


I tak i nie... To zależy do jakiego stopnia uszczegółowienia i dbałości o detale Organizator sie posunie. Jeśli to bedzie koncepcja "zasygnalizowania" jakiegos wydarzenia, choćby symbolicznie, to będą obrazki takie jak powyżej. Nie znamy całej otoczki tej imprezy. Kto był organizatorem, kto był uczestnikiem, jaki był budżet itd... (2017/03/05 07:49)

Malina


Z drugiej strony jaki jest sens "robienia" danego tematu po łebkach? Rekonstrukcja historyczna ma przybliżać historię w najszerszym tego słowa znaczeniu, więc tam, gdzie jest to możliwe, powinniśmy starać się o jak najdokładniejsze odwzorowanie. Inaczej nie widzę sensu brania się za to hobby ;) (2017/03/05 11:25)

pawel-rozdzestw


Sensu nie ma, ale często organizatorom nie zależy na jakości. Mają być żołnierze i tyle. (2017/03/05 13:21)

revolt


rozdać im tiulowe spódniczki, pióropusze i różowe pompony. (2017/03/07 11:45)

Slajmi130


Ogólnie zauważono uwstecznianie się polskiej rekonstrukcji historycznej pod względem jakościowym i merytorycznym. Nie tylko wojsk radzieckich, ale i polskich i niemieckich. Generalnie imprezy które kiedyś wyznaczały nurt jakościowy też podupadły Był szereg imprez które po prostu oglądając paliło oczy. A samo zjawisko? Nowi zastępuja starych być może to jest przyczyną do powstawania grup potworków, choć zdarzają sie i tacy co mienią się długoletnim stażem w reko a i tak kiepsko z mundurówką wiedzą i ogładą. (2017/03/07 13:27)

kapitan Koot


Zły pieniądz wypiera dobry... Popyt rośnie i każda gmina, czy organizator każdego jednego przedsięwzięcia chce mieć "rekonstrukcję". Jednocześnie jest mu absolutnie wszystko jedno kogo za tę "rekonstrukcję" będzie miał. Przyjęło się, że jak khaki i rogatywki znaczy WP, jak furażerki i gwiazdy czerwone to Sowieci a jak byle co szarozielone i hełmy typu "fryc" to Wehrmacht. Publiczność łyknie wszystko, pod warunkiem że będzie albo podniośle i patriotycznie albo dużo huku i koniecznie jakiś czołg. Do tego zdarza się, że rekonstruktorom wciska się np. młodzież z lokalnej szkoły ("oni będą za partyzantów/powstańców") albo krewnych czy znajomych lokalnych notabli ("dacie mu tam jakąś pałatkę i obleci"). No i jeszcze jedno - nieraz płaci się "od głowy". Widziałem na własne oczy, kiedy z jednej niezłej sylwetki robiły się trzy tragiczne, bo obdzielano kuzyna, szwagra i kuzyna kolegę mundurem i wyposażeniem, żeby zainkasować należność za większą reprezentację... (2017/03/07 16:00)

Stary Kojot


Fajnie, że zawiązała sie jakas dyskusja i wymiana poglądów. W końcu musi byc jakieś życie na osiedlu... Przyglądając sie wydarzeniom rekonstrukcyjnym (od pewnego czasu) juz nieco z boku, zaryzykowałbym twierdzenie, że Reko to takie "Harcerstwo dla Bogatych w Średnim Wieku". Dlaczego "Bogatych"? Bo wszyscy wiemy, ile kosztuje mundur, szpej czy broń... Dlaczego "Harcerstwo"? Bo widzę tu sporo analogii... Choćby GRH ma jakiegos dowódcę czyli druha drużynowego. Jak duża GRH, to struktura przypomina Drużynę, jak mniejsza, to Zastęp. Członkowie chodza w mundurach lub strojach obowiązujących w danej drużynie. Drużyny jeżdżą do lasu na biwaki, bawia sie w podchody... A te w polskich mundurach, dodatkowo biorą udział w uroczystościach. Dlaczego w "Śrenim Wieku"? Bo wtedy więcej wolno... Można wypić browarek lub schlać się do upadłego, bo tak nakazuje "Fantazja Ułańska". Kwadrans po ciszy mozna zjarać bata i nikt słowa nie powie... Jednocześnie poparadować w mundurze armii uznanej za "niegrzeczną", można pogrzebać sie w ziemii. Można tez obśmiać tych "gorszych": -"Łeee, nie mają panterek ze spadochronu i wojskowych kostek, tylko kangurki ze Składnicy Harcerskiej; cieniasy i muminy...! Ci z jeszcze grubszym portfelem, mogą pobawić sie w modelarstwo w skali 1/1. Z lepszym lub gorszym uzyskanym efektem... Czym reko różni sie od harcerstwa? W zasadzie - tylko opakowaniem... Czy to dobrze, czy źle - nie wiem, ale na dziś nikt nic mądrzejszego nie wymyślił... (2017/03/07 16:25)

Makarow


Wyczuwam w Twoich słowach drogi Kojocie jakąś zgorzkniałość. Ale dużo racji masz w temacie. Sporo osób traktuje to jak dobrą zabawę ale myślę, że ta forma jest zdecydowanie lepsza od przysłowiowego przesiadywania z browarem przed telewizorem. Każdy jednak ma jakąś inną motywację. Ja przykładowo ponad 35 lat temu zaczynałem od kolekcjonerstwa tematycznego (Polacy w Armii Czerwonej oraz 1 i 2 AWP - około 1800 eksponatów), które zaowocowało stworzeniem i rejestracją muzeum (na razie w organizacji z wielu względów, w tym aktualnej niepoprawności politycznej :)). Jakoś tak okazjonalnie przy okazji wystawy czasowej poproszono o zaprezentowanie munduru "na osobie". W ciągu kilku lat w samoistny sposób zebrało się kilka osób i zawiązała się grupka. Odtwarzamy postacie żołnierzy wojsk inżynieryjno - technicznych wymienionych formacji. Wbrew pozorom koszty z tym związane wcale nie są jakieś znaczne. Raczej wkład własny w uruchomienie sprzętu "z okresu" czy analiza dokumentacji fotograficznej. Przykładowo każdy z nas jest swego rodzaju "awatarem" postaci występującej na oryginalnych fotografiach pod względem wieku, sylwetki, stopnia etc.. Dlatego razi mnie w szczególny sposób tworzenie takich imprez "po łebkach" , byle jak i bez korekty historycznej. Ponadto denerwujące jest ciągłe wprowadzanie polityki do takich widowisk. Muzealnik czy rekonstruktor ma pokazywać pełne realia danego okresu, a nie kierować się "zapotrzebowaniem" ekip politycznych. (2017/03/07 23:14)

Stary Kojot


Wszyscy na tyle długo w tym siedzimy, że każdy z nas ma rację. Bo każdy z nas miał inną motywację. A pewnie ilu ludzi tyle motywacji... Dla jednego wystarczajace będzie "bycie w bandzie umundurowanych inaczej", dla innego reko bedzie naturalnym rozszerzeniem działań kolekcjonerskich a dla jeszcze innego modelarstwo i wargaming w skali 1/1... To jest chyba największe zbiorowisko indywidualistów. Jednocześnie mamy do czynienia ze zjawiskiem społecznym jakim jest Reko. Wystarczy, że pani od historii dostała za zadanie zorganizowania przedstawienia historycznego i juz "robi sie rekonstrukcję". Niestety, z różnym skutkiem. Tak będzie jeszcze przez jakis czas, dopóki ktoś nie wymysli innej formuły prezentacji historii. Reko, wszędzie widze reko... :) (2017/03/08 06:29)

yano57


To ja Wam powiem jako obserwator takich imprez. Nie jestem rekonstruktorem, ale mam kolegów, którzy zajmują się tym od lat, to jest ich pasją. Nie są to chłoptasie, którzy urwali się na biwak, aby zajarać, czy wypić. Moi koledzy nigdy nie zeszmaciliby się, aby zdekompletować mundur lub ulec jakiemuś pseudo politykowi. W środowisku kolekcjonerów, z którym jestem związany od kilkudziesięciu lat, znam osoby, które się skur..... Zrobiły to dla pieniędzy i innych korzyści takich jak stanowisko itp. Potwierdzają oryginalność przedmiotów, które oryginałami nie są. Tkwią w szemranych układach po uszy. Myślę, że u Was jest podobnie, ruch rekonstruktorski rozwijał się, imprezy były na coraz lepszym poziomie. Dlatego brudna polityka, która dla potrzeb jednej lub drugiej strony zawsze fałszuje historię, ZAWITAŁA DO WAS. Cześć z Was na potrzeby władzy organizuje imprezy, które nie do końca przedstawiają historię. Widowiska te mają cel propagandowy, a nie historyczny. Są na niskim poziomie merytorycznym i wizualnym. Tak jak ktoś wcześniej napisał, „miejscowa władza, chce, aby był mundur”. Jeśli temu się nie przeciwstawicie, za kilka lat rekonstrukcje mogą mieć w sobie tyle oryginalności, ile codziennie „oryginałów” polskiej szabli jest oferowanych na sprzedaż. Nawet nie wiecie, jakie ogromne wrażanie na mnie i mojej rodzinie wywarła rekonstrukcja bitwy pod Mławą. Jak wspominam święto pułkowe, na którym poza szwadronem reprezentacyjnym, występowali rekonstruktorzy, zawody hipiczne, władanie lancą, szablą. Dbałość o każdy szczegół. Czułem, że cofam się w czasie. Jak widzę takie żałosne marsze jak ten ze zdjęcia.... Przepraszam, jeśli kogokolwiek uraziłem, napisałem, jak to odbieram jako widz. Jeszce jedno, wiecie jakie ZŁE WRAŻENIE, zrobiła na mnie witryna internetowa, jednej z grup, gdzie jako dekoracja leżała chińska kopia szabli wz. 34 - taka z koślawą rękojeścią. Pomyślcie jakie wrażenie robi ........ rekonstrukcja. (2017/03/08 08:58)

Slajmi130


BTW... Z którego roku zrobiła na Tobie i Twojej rodzinie Rekonstrukcja bitwy pod Mławą? Wbrew pozorom dla mnie to ważne... Jędrek poruszył tu ciekawy temat, zabawa dla bogatych. otóż to... Minęły te czasy kiedy tak naprawdę więcej sie szyło robiło i przerabiało a wszystko się kupuje, choć ja jeszcze sam wiele rzeczy sobie wykonuje. Co ciekawe teraz jest więcej podoficerów czasami na jednej rekonstrukcji niż w 2007 roku w całym ruchu rekonstrukcyjnym, bo kiedyś mieć szarżę to znaczyło że ma się to coś, coś sie wie i jest się kimś w środowisku. Teraz ochotnik do GRH od razu che być leutnantem i gówno go obchodzą zasady które panuja w grupie. To mnie przeraża że ogół zachowań sie zmienił często z zerem ogłady, a mądral sie narobiło że ho ho. No a cóż błędy i niedociągniecia, braki, typowo rażące w sylwetce sa np. dla mnie nie do przyjęcia. I wiele takich rzeczy można pokazać po wielu ostatnich imprezach. Nie potrafię czegoś zrozumieć jeśli ktoś kiedyś już ustalił że coś jest lipne i jest to poparte dowodami, to jak to możliwe że to wraca po latach jako dobre i znowu robi się burza ze ktoś coś spieprzył. To takie ciągłe wyważanie otwartych drzwi. (2017/03/08 11:11)

yano57


Nie pamiętam, dokładnie, ale to było kilka lat temu, może 5 - 7. Pogoda była idealna i tłumy ludzi. Widowisko pierwsza klasa, niestety byliśmy bez aparatu. Trafiłem tam z rodziną, bo akurat, trasą gdańską wracaliśmy z Olsztyna. Jako miłośnikowi kawalerii bardziej jeszcze podobało mi się widowisko w Podkowie Leśnej cztery lata temu. Tu wyjazd był planowany i miejsca w „pierwszym rzędzie”. W załączniku zdjęcie z tej imprezy. Szwadron Reprezentacyjny, żeby nikogo nie wyróżniać z rekonstruktorów. Obie impresy wspominam dobrze. Jako kolekcjonerowi podobało mi się właśnie dbanie o szczegóły umundurowania i uzbrojenia !!!!!! Nie wiem, jak jest teraz, tak jak wspomniałem, nie jestem rekonstruktorem, nie jeżdżę na imprezy regularnie. Jeśli już to jako widz. Niestety kolega opowiadał, że kiedyś hełm pancerniacki (Adriana 15) chcieli mu ukraść. Dlatego po tym zdarzeniu na rekonstrukcje bierze hełm z żywicy. Więc używa zamiennika, aby nie stracić przedmiotu większej wartości i w tym wypadku go rozumiem. (2017/03/08 12:30)

ArturSz


Kojot porównał rekonstrukcję do harcerstwa. To bym ocenił jako komplement. Harcerstwo niesie bowiem ze sobą ogromny ładunek pozytywny. Harcerstwo jest organizacją zakotwiczoną w wartościach, wychowującą i .... jednocześnie wyraźnych przymiotach paramiliatrnych. Stąd odnajdziemy tu strukturę, hierarchię, rytuał/ ceremoniał, samodoskonalenia, doskonalenie zespołu, nabywanie umiejętności, troskę, koleżeństwo, wspólny cel, zadanie, obowiązek, zaszczyt, radość przygody, poczucie dumy, szacunek dla ludzi i czasów przeszłych, pracę, zasługę. Tak więc wystarczy , ze czegoś z wymienionej listy nie ma i.... słabiutkie to to... bo nie ma czego pokazywać tak naprawdę. A więc czerpać wzory należy z harcerzy i żołnierzy :-) Wtedy jest co pokazać z jednej strony i jest na co popatrzeć z drugiej strony. Amen. (2017/03/10 14:02)

crew


Nie jestem rekonstruktorem, nigdy nie byłem członkiem żadnej GRH, choć korciło mnie nie raz. Moja wypowiedź będzie zatem spojrzeniem widza, który raz na jakiś czas odwiedza różne imprezy z rekonstrukcją w nazwie. Mam kilku znajomych rekonstruktorów w pełnym tego słowa znaczeniu, szanuję ich wiedzę, zapał i profesjonalizm. Sam też interesuję się tematyką historii broni i umundurowania, zbieram trochę pamiątek różnych armii II wojny światowej, wiem ile wysiłku, zacięcia i kasy wymaga dobry efekt końcowy rekonstruowanej sylwetki. Moje podejście do zagadnienia jest takie, że jadąc na imprezę REKONSTRUKCYJNĄ, oczekuję najlepiej odwzorowanych realiów i detali z epoki. Nie mam też oporów, żeby cicho skomentować pod nosem to i owo, co razi w wyglądzie tego i owego "rekonstruktora". Natomiast do szewskiej pasji doprowadzają mnie negatywne reakcje kolegów kolekcjonerów i rekonstruktorów na widok każdego skrawka munduru, czy broni na jakiejkolwiek inscenizacji, przedstawieniu, dramie itp. Kiedyś znajomy nie wytrzymał na gimnazjalnym przedstawieniu i głośno komentował dzieciaki w pałatkach i z kbks w rękach. Serio? Te dzieci też mają być idealnie ubrane i uzbrojone, żeby pokazać innym dzieciakom jakąś scenkę związaną z naszą historią? Nie znam kontekstu wydarzeń ze zdjęcia zamieszczonego w artykule. Scena tam uwieczniona nie jest dla mnie jasna. Widzę wiele karygodnych niedociągnięć i niezgodności historycznych, ale dopóki ktoś tego nie nazwał rekonstrukcją historyczną, nic mi do tego. Miał ktoś taką fantazję/budżet/możliwości rekwizytowe... i tak sobie to zorganizował. I już. Wolno mu. Niektóre obrazki próbuję traktować jak symbol. Nie mogę przecież oczekiwać od wszystkich profesjonalnego podejścia do każdej dziedziny życia, w tym do historii umundurowania, wyposażenia i broni. Niestety muszę liczyć się z tym, że niektóre scenki będą wybitnie tandetne, i wybitnie nieczytelne. I dopóki takie scenki nie aspirują do miana rekonstrukcji historycznej, to niech sobie będą. Nie muszę przecież na nie patrzeć. Byłoby strasznie nudno, gdyby każdy znał się perfekcyjnie na wszystkim, bo wówczas po cóż widz ma jeździć na imprezy reko? A tak, w moim odczuciu, właśnie po to są rekonstrukcje historyczne, aby starać się odwzorować historię w najlepszych, możliwych detalach i być elitą wśród "obrazków z przekazem". A teraz trochę w nawiązaniu do profesjonalnych rekonstruktorów biorących udział w różnej maści dioramach i ekspozycjach statycznych. Niejeden raz z ciekawością dopytywałem o jakiś detal umundurowania czy wyposażenia i wierzcie lub nie, bardzo często spotykałem się z nieskrywaną niechęcią, jakimś zdawkowym odburknięciem, lekceważeniem lub po prostu odejściem rekonstruktora. W takich momentach faktycznie zastanawiam się dla kogo jest dana impreza i jaki ma być jej przekaz? Jest profesjonalnie, elitarnie, z pompą... tylko co z tego ma zaczerpnąć zwykły widz? Jest mundur? Jest jakaś broń? Tak samo jak na powyższym zdjęciu. Można pokazać dziecku i powiedzieć: "Widzisz, pan ma karabin", a "pan" się uśmiechnie pogardliwie, bo ona ma pistolet maszynowy, nie karabin, a głupi Kowalski się nie zna i kompletnie szkoda na niego energii. Moje zdanie jest takie: Potrzebne jest morze tandety i bylejakości, żeby dostrzec i docenić wyjątkowość, ale w przypadku rekonstrukcji, cząstkę tej wyjątkowości trzeba jeszcze umieć opowiedzieć i podarować widzom, tylko wtedy zaczną ją doceniać. (2017/03/14 22:17)

Stary Kojot


Bardzo ciekawy głos w dyskusji. Kiedyś ja jednej z inscenizacji zapytałem: "dlaczego nie ma komentarza, dlaczego nikt nie opowiada widzom co sie dzieje?" W odpowiedzi uslyszalem: "Niech sobie publika książki poczyta, to bedzie wiedziała na co patrzy..." (2017/03/15 06:20)

Slajmi130


No my patrzymy nie z pozycji widza a z pozycji rekonstruktorów. Crew poruszył tu jeszcze jedną dobrą kwestię. Przedstawienia szkolne, gimnazjalne itp, trudno by było się spodziewać wysokiej jakości umundurowania i wyposażenia po dzieciakach i nauczycielach którzy robią to właściwie dorywczo i incydentalnie, społecznie i przy okazji nauczyciele pokażą rodzicom trochę historii, dzieci sie czegoś naucza i jednocześnie pobawią....I moim zdaniem takie inicjatywy nauczycieli i młodzieży są cenne i wychowawcze. Natomiast grupy które mieną się rekonstrukcyjnymi, które mimo że są w inscenizacji czy teatrzyku, powinny być umundurowane prawidłowo,, dlaczego? bo są grupą rekonstrukcyjną. I czy to jest rekonstrukcja czy inscenizacja to jesli bierze tam udział grupa rekonstrukcyjna to powinna wyglądać "dobrze" zarówno szpejowo jak i wyszkoleniem.Właśnie życzyłbym sobie żeby GRH były jak harcerstwo , a to właśnie z powodu zakorzenienia jakiejś wartości, ceremoniału, samodoskonalenia, nabywanie umiejętności,etc (2017/03/21 10:19)