Projekt fotograficzny "Rodzina Człowiecza", poszuk

Zacznę od tego:

Jestem studentem fotografii na Uniwersytecie Warszawskim. Samą fotografią zajmuję się od 5-6 lat, obecnie jest to dla mnie jakieś źródło zarobku. Pracuję dla różnych portali internetowych na stanowisku fotografa, jako wolny strzelec, udzielam korepetycji dla uczących się osób, asystuje w studio itp., obecnie także odbywam praktyki fotograficzne w jednej z większych warszawskich galerii.

 

Intro:

Jedną z prac zaliczeniowych ostatniego semestru było zrobienie cyklu fotograficznego pt "Rodzina Człowiecza". "Rodzina Człowiecza", jedna z najważnieszych wystaw fotografii w historii tej sztuki. Ukazała się ona w 1955r, której kuratorem był sam Edward Steichen. Składała się ona z ponad 500 zdjęć z prawie 70 krajów. Na ramach "Rodziny Człowieczej" swoje prace pokazali fotografowie tacy jak Robert Capa, Henri Cartier-Bresson, Mathew Brady, Irving Penn, Alfred Eisenstaedt, Dorothea Lange i wielu wielu innych - największe nazwiska w historii fotografii. Biorąc którykolwiek podręcznik związny z fotografią,na pewno odnajdziecie tam niejedno z tych nazwisk. To oni ukształtowali fotografię.

 

O co chodzi:

Po tych ponad 60 latach, powstała idea by ten projekt odrodzić i zrealizować go w czasach nam współczesnych. Instytut Fotografii na Uniwersytecie Warszawskim jest jednym z tych którzy podjęli się 'reaktywacji' projektu, podobnie warszawska Akademia Sztuk Pięknych. Prawdopodobnie nie tylko warszawskie ośrodki się tym zajęły, ale nic nie wiem o innych szkołach w Polsce, którzy postanowili tą "Rodzinę Człowieczą" ożywić.Traf chciał, że przedmiot którego ostatnim zaliczeniem była własna interpretacja "Rodziny Człowieczej" zaliczyłem na ocenę bardzo dobrą, to jak się niedawno okazało,mój projekt został wyłoniony i znalazł się w czołówce potencjalnego składu wystawy. Na dniach odbył się plener fotograficzny dla osób którzy podobnie jak ja załapali się do tego etapu i tam nasze prace były oceniane przez różnych fotografów, min. przez samego Andrzeja Zygmuntowicza, Pawła Żaka, czy Piotra Janowczyka, znanego artystę street_artowego.

 

Konkrety:

Projekt który zrealizowałem dotyczył ludzi, którzy zafascynowani tematyką postapokaliptyczną, postanowili wziąć udział w zeszłorocznym warszawskim Zombie Walku i przebrani za żywe trupy chodzili po ulicach. Fotografowałem ich na czarnym tle, skupiając się na typowych portretach. Szerszy opis i zdjęcia znajdują się na moim portfolio:

 

www.piotrkujko.pl/?page_id=2513

 

Wiedząc jednak, że tematu nie mogę dalej kontyuować z powodów czasowych - na kolejny marsz trzeba czekać do lipca, wpadłem na inny pomysł.Postanowiłem fotografować ludzi, którzy z różnych powodów zakładają na swoje twarze maski, zmieniają je, modyfikują, malują i tak dalej. Wydaje mi się, że zmiany zachodzące na naszych głowach są najmocniejszym wyrazem przynależności do jakiejś kultury, utożsamieniem z jakąś ideą, czy zainteresowaniem. Pierwsze na co patrzymy u człowieka jest właśnie twarz (no chyba, że przed nami idzie fajna dziewczyna ). Ponadto, często coś na niej zmieniając, jesteśmy świadomi, że jest to zmiana długotrwała, a nawet stała. Dlaczego mówię 'my', ja sam nosiłem dready przez prawie 4 lata, jako element przynależności w tym przypadku do wyznania i doskonale wiem jak ludzie na to różnie patrzą, jakie ew problemy z tego wynikają i jacy my stajemy się dla samych siebie i innych żyjąc tak jak chcemy żyć i wyglądać, tak jak chcemy wyglądać. Mój pomysł został przyjęty z aprobatą przez oceniających mnie fotografów, więc wiem, że jednak ma to gdzieś większy sens. 

 

Dla osób zainteresowanych:

Stąd kieruję do Was prośbę, czy jest ktoś chętny do wzięcia udziału w tym projekcie i bycia sfotografowanym? Nie mam dużo czasu, mam mniej więcej miesiąc. Jeśli tak, zależałoby mi na tym, by osoba która wyrazi takie chęci miałaby faktycznie widoczne zmiany na twarzy/głowie, można powiedzieć 'reprezentowałaby' to z czym się utożsamia. Trzeba się też liczyć z tym, że jeśli mój projekt przejdzie ten etap, zostanie wydrukowany w albumie 'polskiej edycji Rodziny Człowieczej' i zostanie zorganizowana wystawa, gdzie każdy z fotografów będzie miał własne miejsce na zaprezentowanie swoich prac, zatem osoba będzie musiała wyrazić zgodę na publikację swojego wizerunku. Osoba musi się też liczyć z tym, że gdzieś tam nie zaistnieje zdjęcie fotografa, tylko zdjęcie osoby fotografowanej, więc wszystko wskazuje na to, że jeśli się uda, to zdjęcie z nią będzie reprezentowało ten projekt i zostanie poddane tzw ogólnej krytyce publicznej. Ponadto, wystawa będzie miała charakter międzynarodowy i zamierzeniem jest, by wędrowała po różnych galeriach w różnych państwach. Pisząc tutaj, chcę odnaleźć osoby, które swoją pasję wyrażają przede wszystkim strojem. Szukając fana komiksów, zapewne sfotografowałbym go w masce SpiderMana, tutaj szukając osób które działają w grupach rekonstrukcyjnych, sfotografowałbym ich w ich strojach, a konkretniej w okryciach głowy :) zatem hełmy, czapki, maski i inne rzeczy tego typu wchodzą w grę. 

 

Jeśli jest ktoś chętny, odważny, reprezentatywny, proszę o kontakt.Bardzo zależałoby mi, by osoba była gdzieś z Warszawy, tudzież okolic, nie mniej jeśli nie jest, to nic, będziemy kombinować z dojazdami. Wszystko wydaje mi się i tak będzie kwestią dogadania, także nie rozpisuję się z innymi szczegółami na forum. 

 

 

Link do mojego portfolio:

www.piotrkujko.pl

fotobloga:

www.piotrkujko.blogspot.com

 

No to coż, wierzę, że do dzieła:) 

Jeśli temat umieściłem w złym miejscu, najmocniej przepraszam i proszę o przesunięcie.

 

Z góry dzięki!