Pogranicze 1939 + dodatnie + ujemne

/ 5 odpowiedzi
Pogranicze 1939 + dodatnie + ujemne
Stary Kojot


Pomysł na rozciągnięcie godzinnej bitewki na w sumie 5 godzin, w wielu epizodach 10-15 minutowych jest bardzo ciekawy. 
Ale pole walki wymaga jednak pewnej hermetyczności od widzów, jest widownia i jest scena. 

Generalnie na plus i nocka też na plus... (2013/09/08 21:21)

darda


Bardzo ciekawa i inspirująca, choć chwilami jednak dyskusyjna formuła. Jak napisał Steiner, integracja z widzami była chyba chwilami nadmierna, a wobec ruchu pojazdów pancernych - z których niewiele wszak widać - zbliżała się do granicy bezpieczeństwa.

Żeby nie było wątpliwości - granica ta nie została w żadnym momencie przekroczona, jednak pewne rozdzielenie "widowni i sceny" chyba by nie zaszkodziło. Ułatwiłoby to również pokazywanie oczekiwanych zarówno przez organizatorów, jak i widzów, scen z "życia frontowego" w przerwach między kolejnymi głównymi scenami. Pomysł w założeniu świetny, nie miał szans porządnej realizacji, gdy non stop trzeba było pozować do zdjęć, odpowiadać na przeróżne pytania, zdejmować dzieci wspinające się po pancerzach itd ;-)

Sugerowałbym również organizatorom, by może większą uwagę zwrócili na poprawność mundurową (a i sprzętową też). Procent zadziwień nie był z pewnością tak wielki, jak np. na znanej imprezie kawaleryjskiej, jednak kilka powodujących opad szczęki  "kwiatków" się zdarzyło. W przypadku imprezy oglądanej z dalekiego planu zniknęłyby one pośród prawidłowej większości, tu jednak widzowie byli dosłownie na wyciągnięcie ręki, jeśli nie bliżej. Stąd skrajna nawet "ortodoksyjność" byłaby w przypadku tej imprezy chyba wskazana.

Generalnie - zdecydowanie na plus. Potencjalnie na duży plus. (2013/09/09 13:28)

użytkownik17698


Drodzy,

nie zwykłem udzielać się na forach wszelakich, ale może dla rozwiania obaw pozwolę sobie na parę uwag. Kompletne podsumowanie przesłałem dowódcom, stąd i temat potraktuję syntetycznie.

1.Względy bezpieczeństwa: sam to zauważyłem, podjęliśmy z Jones'em decyzję, aby inaczej niż w scenariuszu wyprowadzić natarcia o 13 i 14 na rżysko, gdzie kordon stanowiły nasze dzielne dziewczęta wystylizowane na PWK [dodam, że większość z nich z założenia miało zajmować się kwestiami organizacyjnymi, a zupełnie spontaniczne rzuciły się w wir inscenizacji]. W przyszłości w konwencji ogromnej dioramy wydzielimy po prostu subtelnie 2-3 areny, dzięki czemu uzyskamy lepsze kadry, możliwość wykorzystania pirotechniki, i bezcenne bezpieczeństwo, którego tu zabrakło. To znaczy: prostu szczęśliwie nic się nie stało, ale stopień ryzyka był zbyt wysoki. Formuła możliwa do przeprowadzenia przy 500-1300 osobach, przy większej liczbie wymaga modyfikacji.

2.Zgrzyty wizerunkowe: tak, zdecydowanie jest to temat warty uwagi. Mam sporą dozę tolerancji wobec rekonstrukcji, zakładając, że jest to zjawisko polegające na umowności, ale różnego rodzaju bródek, okularów etc. było trochę za dużo, to nie jest jakaś wielka filozofia aby o to zadbać. Uważam, że postulat Plasera by wprowadzić dowódców garnizonów ze wszelkimi kompetencjami, trzeba wcielić w życie. Szkoda dbać nawet o to by kuchnia polowa była w porządku, gdy pilniejsze kwestie wymagają pracy. Z drugiej strony tak teraz konstatuję, że rajdy po stronie przeciwnej celem zjedzenia zupy, albo "popatrzenia sobie" nie były szczęśliwym pomysłem i psuły klimat. Sposób na "branie do niewoli" sprawdzał się znacznie lepiej, a też nie był wielkim wyzwaniem.

3.Stylizacja 2: wszystko wskazuje na to, że najbardziej rażący przypadek braku elementarnej znajomości tematu, to jegomość który wcisnął się na imprezę bez zaproszenia. Fatalne przeoczenie nas organizatorów, być może też efekt braku dowódców "stron", ale i potężna przestroga na przyszłość. Fotografia tegoż człowieka została przesłana do dowódców GRH.

Podsumowując: chcemy kontynuować projekty w koncepcji makiety 1:1, jako posiadające spory potencjał popularyzatorski, jednak będziemy je modyfikować pod względem bezpieczeństwa, waloru edukacyjnego, waloru... ciekawego doświadczenia dla samych rekonstruktorów, nawet kosztem rozmachu. Będziemy też poszukiwać nowych bodźców, które obok cieszących się ostatnio sporym zainteresowaniem kroniki i broszury będą nośnikami wiedzy.

Trudno przy okazji nie pochwalić sekcji cywilnej  i niemieckiego punktu opatrunkowego - może te wątki udały się w tak świetnym klimacie, gdyż przez większość czasu z dala od warstwy batalistycznej.

Jeszcze raz dziękuję rekonstruktorom za udział w projekcie. Uzyskany materiał foto mówi sam za siebie. Spać mi nie daje pomysł, który tli się od paru miesięcy w głowie i w czasie rozmów z koleżankami i kolegami, ale, ale wszystko w swoim czasie.

Pozdrawiam - sprawca zamieszania. (2013/09/10 14:54)

Jhaken


Cieszę się, że inscenizacje i piknik historyczny znów po dwóch latach zagościły w skansenie w Olsztynku. W 2010 i 2011 r organizowaliśmy tam w nieco mniejszej skali imprezę choć formuła była zbliżona. Na terenie skansenu były stanowiska dioramy z różnych epok historii wojskowości i mała inscenizacja potyczki na granicy. Do tego musztra dla dzieciaków, punkt werbunkowy i do tego sami gotowaliśmy grochówkę.
http://www.dobroni.pl/fotka,2010-8-9-maja-skansen-w-olsztynku,17858
Nie myślałem, że w Olsztynku coś jeszcze będzie bo nasze próby zorganizowania czegoś (np. I WŚ) napotykały na pewien opór materii. Dlatego tez należy się cieszyć, że znalazł się ktoś, kto ten opór pokonał.
Tegoroczna impreza wnioskując ze zdjęć bardzo ciekawa i napewno rozwojowa. +++ za klimat i naturalną scenografię (2013/09/11 13:18)

użytkownik17698


Powiem szczerze, że sprawa nie była przesądzona, gdyż mieliśmy gotowy, z powodzeniem wypróbowany model z ubiegłego roku: http://www.dobroni.pl/rekonstrukcje,pomorze-39-wdzydze-kiszewskie,11360

Większość głosów jest taka, że zmiana miejscówki i tła wyszła impresie na dobre. Cóż będzie dalej - zobaczymy, ale mam nadzieję, że uda nam się pozytywnie i Was rekonstruktorów i publiczność zaskoczyć. Póki co współpraca MBL w Olsztynku układa się na prawdę bardzo dobrze.

Pozdrowienia (2013/09/11 18:02)