Ograniczanie fotografowania na rekonstrukcjach

/ 55 odpowiedzi / 3 zdjęć
Ograniczanie fotografowania na rekonstrukcjach

Każdy zna problem kilkudziesięciu fotografów na imprezie. Pytanie czy wreszcie nie należy zacząć ograniczac ich ilość tylko do tych, którzy współpracują z portalem i z których prac korzystamy? Co myślicie o ograniczeniu robienia zdjęć na naszych imprezach?


fuchsi


Witam,

najwyszy czas.......

tylko nie ma plywu na widzow, ktore moga spokojnie robic z boku.

pozdrawiam (2013/03/19 19:48)

Stary Kojot


Uważam, że to słuszna koncepcja. Niech nasi portalowi fotoreporterzy, bedą uprzywilejowani. Bo to w końcu ich zdjęcia oglądamy po imprezie. A reszta fotopstryków, prosze bardzo, na miejsce dla widowni. Żadnych tam specjalnych sektorów foto.Jaki mamy pożytek z tego tłumu fotoreporterów?Żadnego...Zdjęcia wyciekają pojedynczo na jakichs portalach fotograficznych, sa wykorzystywane przez inne portale, czy gazety...Trzeba skończyć ze specjalnymi przywilejami, m.in z tym, że fotoreporterska akredytacja jest przepustką do najlepszych miejsc do oglądania bitwy... (2013/03/19 19:52)

reporter56


Dzięki fotoreporterom większę grono osób ma możliwość zapoznania się z rekonstrukcjami, i nie ważne jet tu nazwa portalu czy redakcji ale obiektywny materiałm propagujący piękno pasji uczestników rekonstrukcji. Jestem przeciwny ograniczaniu liczby fotografów na rekonstrukcjach (2013/03/19 20:05)

Redakcja


Pod warunkiem, że mamy wpływ co na tych zdjęciach zostanie pokazane.... (2013/03/19 20:12)

Zbyszek1


Z całym szacunkiem dla tego portalu i fotografów z nim współpracujących ale powyższe komentarze są niestety poniżej krytyki. Wychodzi na to że prawo do lepszych zdjęć mają prawo tylko osoby współpracujące z  tym portalem.Tak jak napisał kolega reporter56 to dzięki fotoreporterom większę grono osób ma możliwość zapoznania się z rekonstrukcjami. Przyznaje że niektórzy fotoreporterzy przeginają ale skoro tak ciężko się z nimi dogadać to proponuje się skontaktować z organizatorem imprezy, to on ma obowiązek określić teren dla widowni i fotografów oraz wystawić ochronę by osoby trzecie nie wchodziły na teren inscenizacji. (2013/03/19 20:16)

Redakcja


A dlaczego nie mają mieć pierwszeństwa?  (2013/03/19 20:18)

Zbyszek1


Może dlatego że istnieją także fotografii należący do grup rekonstrukcyjnych które nie współpracują z tym portalem. (2013/03/19 20:21)

Zbyszek1


Błąd miało być fotografowie (2013/03/19 20:43)

Redakcja


Nie chodzi o zakaz, ale o ograniczenie wejscia na pole tylko dla naszych portalowych fotografów. (2013/03/19 20:58)

FaZa


Z jednej strony popieram Redakcję ponieważ: "Rekonstrukcyjni" fotografowie starają się improwizować i zakamuflować ów aparaty. Ubierają się w stroje odpowiadające epoce danej inscenizacji nieraz nie stwarzając podejrzeń nawet dla widzów. Z drugiej strony jak tych wszystkich fotografów nierekonstrukcyjnych posegregować i wybrać tych albo innych celem ograniczenia? (2013/03/19 21:07)

Zbyszek1


Bardziej bym właśnie popierał wybrać część fotografów przygotowanych stylistycznie (maskowanie itp). Wybieranie tylko fotografów  współpracujących z portalem jest trochę nieuczciwe wobec innych (tych którzy się starają dostosować) (2013/03/19 21:12)

Redakcja


Jest o czym pisać - wpuszczono reportera w sedno imprezy - zrobił zdjęcia - opublikowała je jego agencja - zameiszczono je na dobroni - teraz agencji mamy zapłacić za wykorzystanie zdjęć z własnej imprezy. I nawet nie chodzi o dyskusję, bo formalnie mogą mieć rację, ale o przyszłość. Ta redakcja NA PEWNO nie dostanie żadnej akredytacji na nasze imprezy, ale w redkacji trwa zażarta dyskusja po co nam reporterzy, którzy nawet nie opublikują tu zdjęć?  (2013/03/19 21:13)

Piotrek


Nie jestem przekonany do tego pomysłu. To na dzień dobry dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, co w konsekwencji skutkować będzie wykształceniem wąskiej uprzywilejowanej elity, która będzie się bawić we własnym gronie. Wiem, że to mocno brzmi, ale tak to się zwykle kończy. A czemu mają służyć te widowiska? No zdaje się propagowaniu historii, krzewieniu patriotyzmu, itd. Ograniczenie możliwości robienia zdjęć nie przybliży do tego celu.  (2013/03/19 21:17)

Zbyszek1


Taki ze zdjęcia z inscenizacji nie znajdują się tylko na tym portalu. Równie dobrze portal może być udostępniony tylko dla użytkowników a inscenizacje odbywać się jako imprezy zamknięte tylko dla zaproszonych osób. (2013/03/19 21:18)

Piotrek


Jest o czym pisać - wpuszczono reportera w sedno imprezy - zrobił zdjęcia - opublikowała je jego agencja - zameiszczono je na dobroni - teraz agencji mamy zapłacić za wykorzystanie zdjęć z własnej imprezy. I nawet nie chodzi o dyskusję, bo formalnie mogą mieć rację, ale o przyszłość. Ta redakcja NA PEWNO nie dostanie żadnej akredytacji na nasze imprezy, ale w redkacji trwa zażarta dyskusja po co nam reporterzy, którzy nawet nie opublikują tu zdjęć? 


No to jest akurat pewna patologia. Być może rozwiązaniem jest podpisanie oświadczenia z prawem do wykorzystania fotografii. Można myśleć, ale nie szedłbym w kierunku ograniczania.  (2013/03/19 21:18)

bolas


Jednym co jest warte ograniczania, to dostęp do "planu historycznego" osób we współczesnych ciuchach i z widocznym gołym okiem współczesnym sprzętem. To jest największa bolączka wszystkich imprez w Polsce. Zarówno z perspektywy widza, fotografa jak i rekonstruktora biegającego po polu. Widzów to niemiłosiernie frustruje i denerwuje, gdy sami robią wszystko by mieć jedno dobre zdjęcie, a tu nagle wparadowuje im znudzony pan z fotoarmatą i staje dosłownie przed nosem, mając jednocześnie w głębokim poważaniu fakt, że kompletnie im zasłania pole widzenia. Fotoamatorów i fotografów selekcja również irytuje, bowiem dzieli na lepszych i gorszych. Wiele osób jeździ na imprezy po prostu cyknąć coś co lubi. Nie myślą o uczestnictwie, akredytacjach - fotografują z publiczności i z miejsc dostępnych dla widzów. Natomiast z punktu widzenia rekonstruktora nie ma nic gorszego, niż w momencie jakiejś fajnie zrobionej, klimatycznej scenki nagle się wbiega na jakiegoś jegomościa z mega armatą wycelowaną i siekającą migawką. To zabija wszelkie chęci i klimat. Osobiście tego nie znosze, a już najbardziej hybryd gdy widać kogoś np. w mundurze historycznym, do tego ma współczesne buty, pałatkę LWP i współczesną cyfrę w łapie. Masakra.

W temacie prawnym sprawa jest też prosta. Osoby starające się o akredytację mogę być zobowiązane np. umową/oświadczeniem do jakiegoś konkretnego działania. Np. publikacji "X" zdjęć z imprezy w terminie "Y" dni od jej zakończenia. Możecie to sobie dowolnie sprecyzować. Wtedy nie ma kłopotu z redakcjami, agencjami i tak dalej. Wolni strzelcy lub wysłannicy redakcji mają wybór i nie są do niczego zmuszani. Mogą albo pstrykać z publiczności, albo z miejsc lepszych udostępnionych przez organizatorów. Publiczność - wszędzie tam gdzie może się publiczność poruszać. I tyle. Nakazy, zakazy, ograniczenia ... to bez sensu. Zwłaszcza jeżeli mówimy o wydarzeniach publicznych, ogólnie dostępnych jak wielkie inscenizacje historyczne, których jest masa w PL. (2013/03/19 21:30)

Piotrek


Powiedział koszerny fotograf rekonstrukcyjny ;) I dobrze powiedział. (2013/03/19 21:35)

darda


A ciekawą jeszcze kwestią jest problem praw autorskich twórców i uczestników widowiska historycznego w kontekście komercyjnego wykorzystania zrobionych w czasie jego trwania zdjęć. Najczęściej uczestnicy cedują swe prawa na organizatora - nie na agencje foto czy prasowe... (2013/03/19 22:26)

krzysztof-kraus


Witajcie, 

to mój pierwszy post na tym forum. 
Tak się składa że bardzo często mam okazję pracować jako fotoreporter, ale równie często mam okazję robić zdjęcia "z tłumu". 
Problem fotoreporterów jest dość złożony z jednej strony są to prawdziwi zawodowcy znający się na rzeczy ale mający "skrzywienie zawodowe" do jednego rodzaju fotografii, z drugiej są to bardzo często ludzie mający tylko dobry sprzęt i właściwie żadne umiejętności ale umiejący się wkręcić na konkretne wydarzenia. 
Sprawa też może opierać się o miejsce wydzielone dla tych foto, którzy nie mają mundurów i nie biegają w tłumie rekonstruktorów. Przypominam sobie sytuację sprzed kilku lat - Racot, jedna z rekonstrukcji i pokazów dotyczących Powstania Wielkopolskiego - stoję w tłumie widzów w pierwszej linii z całkiem przyzwoitym sprzętem, porównywalnym z tym co mają stojący przede mną "zawodowi" foto, i nie mogę zrobić żadnego zdjęcia bo nic nie widzę. Przepraszam, widzę: plecy fotoreporterów. Tu jest problem: takie umiejscowienie tych ludzi aby innym nie przeszkadzali w obserwacji.Kolejnym problemem jest wykorzystanie zdjęć. Jeśli fotoreporter został skierowany z konkretnej redakcji czy agencji, która wystąpiła o akredytację to jednak należy się spodziewać że oni jednak w jakiś sposób będą tymi zdjęciami dysponować. Kwestia przyznawania akredytacji jest też skomplikowana. Jak dla mnie nie powinno być tu ograniczeń - wszak mamy wolność wypowiedzi a fotografia taką formą wypowiedzi jest. Ograniczenie dostępu prowadzi do cenzury, do selekcji. Chyba wszystkim uczestnikom rekonstrukcji czy widowisk historycznych, powinno zależeć na propagowaniu historii Polski i historii oręża. Bardzo często nasi przodkowie brali udział w wydarzenia które są rekonstruowane i mamy do nich stosunek bardziej osobisty. Można pomyśleć o tym, aby akredytowani byli tylko fotografowie "ze środowiska" ale nie daje to szerszego pola do publikacji zdjęć a tym samym danej imprezy. Wiadomo że dobry PR może przyciągnąć sponsorów tak samo jak dobre zdjęcia dadzą dobrą relację. (2013/03/19 23:14)

slipio


Art. 81 ust. 2 Ustawy określa dwa wyjątki od zasady wymogu uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku. Zgody takiej nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych, oraz osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, czy publiczna impreza.

Gdyby nie powyższe zapisy w prawie prasowym, to większość zdjęć z rekonstrukcji powinny mieć twarze z czarnymi paskami. Czy rekonstruktorzy by tego chcieli?, to niech sami sobie odpowiedzą. Skoro się w to bawią, to się z tym chyba godzą.

(2013/03/19 23:22)

Redakcja


No coż dziękujęmy za opinie, wszystkie starannie zostaną rozważone. (2013/03/20 08:51)

legionista1860


Żadnych ograniczeń na ogólnie dostępnych imprezach ! Dziwię co się budzi w głowach co poniektórych. Zdjęcia to problem fotografów, nie muszą ich robić. Jedynym weryfikatorem jest jakość zdjęć pod katem artystycznym i merytorycznym. Rekonstrukcje historyczne są dobrem ogółu. I koniec. Teoretycznie można w ostępach leśnych zorganizować rekonstrukcje, akredytować fotografów i dziennikarzy, teoretycznie, praktycznie kłopotliwe bardzo. Można też nakręcić film normalnym cyklem produkcyjnym i wtedy ten film to własność twórców.
Rekonstrukcje wydarzeń historycznych są własnością WSZYSTKICH ! (2013/03/20 10:45)

zwierzak67


Witam!Problem fotografów, to nie jedynie problem rekonstrukcji. Param się fotografią zawodowo od wielu lat. Robiłem zdjęcia na wielu imprezach, a i doświadczenie rzecznika prasowego, który "walczyć" z paparuchami musiał, zaliczyłem również.Na większości imprez występuje jeden czasem kilku oficjalnych fotografów, którzy mają dostęp do wszystkich miejsc imprezy. Dla reszty są ograniczenia i np. wydzielone strefy przy boisku do siatkówki. Jako oficjalny fotograf FIVB mogłem łazić i robić właściwie wszystko co chciałem na całym terenie imprezy. Były to MŚ w siatkówce juniorów. Ale to furda. Na planie zdjęciowym fotosista jest również uprzywilejowany, a paparuch, który przyjdzie z zewnątrz musi się dostosować.Nie sądzę aby ograniczenie zdjęć jedynie do współpracowników było dobrym pomysłem. Taka polityka może odbić się czkawką na całym środowisku rekonstrukcyjnym. Bo po pierwsze, to niby w czym fotografowie portalu są lepsi od innych? Jeśli zakażemy robienia zdjęć to gwarantuję, że w niedługim czasie będziemy mieli, wszyscy rekonstruktorzy (!), "czarny PR" w mediach.Myślę, że najważniejszym jest ograniczenie szwędania się fotografów po polu inscenizacji. Rozwiązanie jest w moim mniemaniu proste. Akredytacje dla reporterów, wydzielone strefy dla akredytowanych. A nade wszystko zakaz wejścia na teren inscenizacji jakiemukolwiek fotografowi, który swym strojem będzie odbiegał w jakikolwiek sposób od odbywającej się rekonstrukcji, nawet jeśli będzie oficjalnym fotografem imprezy. I nie chodzi mi tu o to aby jeśli ktoś zarzuci pałatkę LWP, założy "desanty" to juz będzie OK. Nie. Zdecydowanie NIE! Niech na polu będą fotografowie z grup uczestniczących w działaniach. Wszak oni maja odpowiednie mundury. Poruszają się wraz ze scenariuszem i mniemam co najważniejsze, znają zasady uczestnictwa i BHP w pokazach (choć to kwestia dyskusyjna nawet jeśli chodzi o rekonstruktorów). A oficjalny fotograf.... A no niech się dogada z jakąś grupą pożyczy umundurowanie i będzie miał pozamiatane. A reszta precz z pola. A teraz kwestia sprzętowa. Żyjemy w takich a nie innych czasach. Sprzęt jest jaki jest. Jako rekonstruktor staram się zamaskować współczesny aparat,, choć nie zawsze jest na to szansa. Mi nie przeszkadzają rekonstruktorzy ze współczesnym sprzętem. Na inscenizacji Olszynki Grochowskiej spotkałem się z osobą w pełni umundurowaną zgodnie z regulaminem, dzierżącą w ręku kamerę. No i co? No i nic. Jedno dwa zdjęcia później osoba była gdzie indziej a ja dalej strzelałem z aparatu. Ponadto bez przesady. Czepiamy się aparatów, na jednym dwóch ujęciach, a w tle występują linie wysokiego napięcia , maszty, domy a na polu bitwy płonie tekturowa chałupa... Przecież to tylko inscenizacja. A co do zasłaniania przez fotografów widoku publiczności. No cóż. Akredytowani i tak już są uprzywilejowani. A co do ich zachowania... To wszystko zależy od kultury pracy, która w ostatnich latach zeszła na psy. Bo każdy może kupić sobie sprzęt i od razu uważa się za wielkiego fotografa i znawcę. Na to niestety nic się nie poradzi. Jedyne co pozostaje to opi******lić ćwoka i tyle! A jeśli to nie pomaga, to porozmawiać z organizatorem. Niech dostanie "wilczy bilet" na następne imprezy.PozdrawiamMichał (2013/03/20 10:56)

darda



Dość zdumiewająca wypowiedź użytkownika przedstawiającego się obecnie jako "legionist1860" zmusza mnie do oświadczenia, że nie mam najmniejszego zamiaru akceptować bezumownego wykorzystywania mojego wizerunku do jakichkolwiek komercyjnych celów, zwłaszcza przez osoby mi nieznane.
"Zdjęcia to problem fotografów"? Owszem - jeśli ktoś bez mojej zgody będzie chciał handlować zdjęciami mnie przedstawiającymi będzie miał problem, i to poważny. I nie ma się co powoływać na art 81 ust.2 p.2 (ten o "osobach stanowiących jedynie szczegół całości"), gdyż nie dotyczy on indywidualnie przedstawianych postaci, a już uczestników widowiska zwłaszcza.

Legalne rozpowszechnianie (formalnie podchodząc - również bezpłatne) zdjęć niebędących "szczegółem całości" wymaga najczęściej zgody organizatora, bo to na niego zwykle uczestnicy cedują prawa do swego wizerunku. A to z kolei oznacza, że formalna akredytacja jest dla reporterów nie dość, że wygodna, to jeszcze bezpieczniejsza :-)

Kolegom piszącym jakieś populistyczne teksty radzę najpierw zapoznać się  (ze zrozumieniem!) z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Może wówczas zrozumieją, że wprawdzie pstrykać zdjęcia zawsze można, jednak ich wykorzystywanie podlega pewnym ograniczeniom. Można to lekceważyć, jednak trzeba się liczyć z ewentualnymi konsekwencjami.

A wracając do akredytacji. Każdy, kto ma choć elementarne pojęcie o profesjonalnej fotografii (a i o organizacji poważnych imprez też) wie, że liczba "pooli" nigdy nie jest nieograniczona, a kryteria ich przyznawania zależą jedynie od organizatorów. I ma to głęboki sens, co skądinąd przed chwilą kolega "Zwierzak67" w sumie chyba potwierdził.  (2013/03/20 11:33)

koguth72


Witam,

Właściwie kol. @zwierzak67 zawarł w swojej wypowiedzi wszystko to co sam chciałem napisać.

Mam to szczęście (ale właściwie to ciężko wypracowane), że organizatorzy rekonstrukcji ktore fotografowalem znają mnie, znają moje prace i zachowanie na imprezie. Bardzo fajnie jest być akredytowanym fotoreporterem. To bardzo pomaga. Ale też zwiększa wymagania wobec akredytowanego. Musi swoim zachowaniem udowodnić, że potrafi coś więcej niż tylko wcisnąć spust aparatu.

Jestem absolutnie ZA akredytacjami! Jeżeli organizator ma wątpliwości, to należy przedstawić swoje prace. Tak jest na WSZYSTKICH imprezach, na całym bożym świecie.  I czy fotografujesz kościelnych dostojników, czy prezydentów, czy rajdy samochodowe WRC, to musisz mieć akredytacje i musisz pokazać czy jesteś jej wart.

Taki układ wieeelu osobom się nie podoba, ale tak jest i lata doświadczeń uczą, że jest to najlepsze rozwiazanie.

Ale organizator imprezy, jeśli chce mieć dobre zdjęcia musi też dać coś od siebie. I tu głównie przychodzi mi na myśl strefa wydzielona dla fotoreporterów. Zeszłoroczna Mława pokazała mi (byłem tam pierwszy raz), że da się!! Długa, szeroka, nikt sobie nie przeszkadza...

A zasłanianie publiczności... No cóż, czasem MUSIMY pozasłaniać, taką mamy robotę. Ja np. fotografując w takich miejscach, większość czasu spędzam kucając, albo na kolanach. Cierpię po tym przez kilka dni, ale przynajmniej wiem, że tym setkom ludzi za moimi plecami nie dokuczylem zbytnio. ;-) 

Gdy fotografuję koncert w tzw.fosie, też często zasłaniam publiczności muzyków. To zazwyczaj trwa przez pierwsze trzy utwory. Taką mamy robotę. Nie da rady być przezroczystym.

Na imprezach problemem są "kolesie z d...  z nikąd" jak ich nazywam. To zazwyczaj bardzo mlody człowiek, w żarówiastych adidaskach i bialej bluzie z kapturem, który wyrasta nagle przede mną z aparacikiem "małpką" 2x5 cm! I to ja się pytam organizatorów-skąd taki gość MA AKREDYTACJĘ????  Nie twierdzę, że nie potrafi "cyknąć fotki", ale właśnie takie "okazy" powodują później spięcia, nerwówę, a w mediach zdjęcia "niemców" z tel. komórkowymi w dłoni!

Niestety świat nie jest równy dla wszystkich. Jeżeli nie umiesz robić zdjęć, to nie pchaj się po akredytację. Jeżeli się uczysz fotografowania, to zerwij się o świcie, stań w pierwszym rzędzie wśród widowni i fotografuj. Jeżeli uznasz, że twoje foty sa zajeb...te, to wyślij je do organizatora. Poczekaj, może za rok cię zaprosi.

Do organizatorów: miejcie świadomość, że większość z nas (fotografów) poświęca swój czas, zdrowie, sprzęt za gruuuuube tysiące, żeby zrobić zdjęcia... WAM!   Często sam się zastanawiam- po co ja to robię??? ;-)   Więc odwdzięczcie się NAM przynajmniej zapewniając godziwe warunki pracy! A kobiety, kwiaty, wizyty w zakładach pracy przyjdą same ...później.

pozdrawiam

Igor

 

 

(2013/03/20 13:37)