Odpowiedzialność zbiorowa za działanie AK

/ 1 odpowiedzi
Post ten założyłem w odpowiedzi na pytania mausera98k pod moim artykułem link http://www.dobroni.pl/n/krzynowloga-mala-pom/12063. Nie wiem czy temat był gdzieś wcześniej poruszany nie licząc Powstańców z Warszawy. Uważam, że tu łatwiej odpowiadać. Kolega mauser98k słusznie pytał czy działalność partyzancka miała sens i czy koszty nie były niewspółmiernie wysokie w stosunku do uzyskanych efektów? Temat jest delikatny ale potrzebny.
Ja też mam swoje zdanie w tym temacie ale dotyczące powstańców naszego terenu.  W naszym regionie ( powiecie przasnyskim ) okupant działał coraz bezlitośniej i nie liczył się z życiem ludzkim i jego własnością w związku z tym już w październiku 1939 roku powstał w Baranowie KOP (Komenda Obrońców Polski) a już w 1940 roku postały liczne organizacje konspiracyjne w tym AK. Ludzie, którzy zdecydowali się "iść do lasu" w większości nie mieli wyboru bo byli po prostu "spaleni" czyli przeznaczeni do likwidacji. Przykładowo, grupa AK "Łowcy" powstała w związku z brawurową ucieczką spalonych z więzienia gestapo z Przasnysza w dniu 28 czerwca 1944 roku. Moim zdaniem ludzie ci będący w oddziałach powstańczych nie mieli odwrotu i brali pod opiekę innych "spalonych" wszyscy żywieni byli przez okolicznych mieszkańców. Po wprowadzeniu przez okupanta odpowiedzialności zbiorowej partyzanci starali się ograniczyć do minimum ataki na żandarmów wręcz informowali sołtysów poszczególnych wsi by zgłaszali ich obecność do najbliższych posterunków. Niestety zdarzały się sytuacje gdzie partyzanci broniąc życia lub ważnych informacji musieli zabijać Niemców (przypadek powyższego artykułu). Gdyby AK wyzwoliła nasz kraj sprawy potoczyłyby się w ogóle w innym kierunku ponieważ żołnierze AK od razu byliby bohaterami a nie po dopiero po kilkudziesięciu latach a tak wyzwoliciele w 1945 okazali się takimi samymi oprawcami tych samych ludzi których gnębili Niemcy.
Dla przykładu 72 partyzantów z oddziału Łowcy i 6 z oddziału Toporka walczyło w naszym terenie. 7 poległo z rąk okupanta. W zbiorowej egzekucji w 1944 okupant zamordował 40 mieszkańców trzech wsi. "Wyzwoliciel" pojawił się w powiecie przasnyskim 18 stycznia 1945 a już 20 stycznia NKWD aresztowało 106 mężczyzn z tych samych wsi nie licząc dużej liczby partyzantów. Wszystkich wywieziono na Syberię.
Pytanie czy był sens walki? Odpowiem TAK! Ponieważ to Niemcy napadli na nasz kraj a nasza społeczność do końca się broniła. Działania ZSRR po wyzwoleniu nawet nie chce mi się komentować bo byli nie lepsi niż okupant. Takie jest moje zdanie.
Ricardo


Mam pewne opory przed tego typu dywagacjami, wydają mi się dzisiaj mocno akademickie. Z perspektywy kilkudziesięciu lat, które minęły od tych wydarzeń, wszystko wygląda inaczej. By móc odpowiedziec na to pytanie trzeba spróbowac postawic się w sytuacji tamtego czasu i okoliczności. A jak to wyglądało? A sąsiad, z którym przez wieki mieliśmy konflikty, który przez 120 lat był zaborcą części naszych ziem, po dwudziestoleciu niepodległości, ponownie dokonuje agresji. Chwilę po zakończeniu działań wojennych (a często już podczas nich), zaczynają się represje i jak wiemy z historii planowe działania zmierzające do zniewolenia całego narodu, eksterminacja jego elit etc. Zbrojny opór jest tu logiczną konsekwencją.
Czy można się było dogadac z Hitlerem w latach trzydziestych? Spróbowac uczynic z Niemiec sojusznika? Aaaa to już jak mawiał Kippling "zupełnie inna historia". (2012/12/18 08:07)