Montmirail 1814-2014

Montmirail (Szampania-Ardeny) – to moment kulminacyjny tegorocznej kampanii; pod broń stanęło tym razem 68 żołnierzy i 4 markietanki z 2pp,4pp,7pp,12ppXW oraz kozielskiej Legii Polsko- Włoskiej tworząc polski batalion dowodzony przez  szefa bat. Waldemara Zubka.                   
Zanim rozbiliśmy swe namioty na polach Marchais-en-Brie (kilka kilometrów  na płn.-zach. od Montmirail), po drodze odwiedziliśmy umocnienia linii Maginota w Ouverage-Hackenberg, pałace w Chantilly (pamiętający polskich szwoleżerów, oraz tamtejszy cmentarz, na którym spoczywa gen.Kazimierz Małachowski) i Compiegne (wraz z pobliskim lasem, świadkiem podpisania rozejmu w listopadzie 1918) oraz zamczysko w Pierrefonds. Pogoda jak podczas całej kampanii dopisała. W piątkowy wieczór capstrzyk i koncert epokowych pieśni w miejscowym kościele. Sobotnie przedpołudnie zwyczajowy czas manewrów, chwila odpoczynku i werble wzywają- ce do boju. Bitwa pełna rozmachu, można rzec epicka, z batalionami piechoty i kawalerią tratującymi łany dorodnej pszenicy, na tych samych pagórkach gdzie przed 200 laty Napoleon pobił rosyjsko-pruski korpus generałów: Osten-Sackena i Yorcka z Armii Śląskiej feldmarszałka Bluchera. Nasz batalion z powodzeniem operował na prawym skrzydle      w ramach brygady liniowej pod komendą Jana de Coster, wespół z pozostałymi dwoma batalionami: liniowym i gwardii. Zmęczeni, ale w dobrych humorach, z poczuciem dobrze spełnionego żołnierskiego obowiązku, w promieniach popołudniowego słońca, sącząc miejscowe wino i zaciągając cygarem zwycięstwa, przysłuchiwaliśmy się koncertowi muzyki wojskowej. Następnego ranka „bitwa bis”, już bez pełnych trybun ,ale i bez ubytków      w szeregach; podobnie jak w Reims i Brienne niedzielne zmagania były dynamiczniejsze, oddziały lepiej współdziałały (co zrozumiałe), walka dawała nam jeszcze więcej satysfakcji. Powrót do obozu, tymczasem na polu bitwy minęło 100 lat – składając namioty obserwowaliśmy latające nad głowami dwupłatowce z 1914,oraz jeżdżące nieopodal obozu słynne taksówki znad Marny… Wczesnym popołudniem ruszyliśmy do kraju; nazajutrz w drodze powrotnej część z nas odwiedziła jeszcze Muzeum Pancerne w Munster.