,,Mój dziadek był w Wehrmachcie,,???

/ 16 odpowiedzi
Według szacunków historyków wcielonych do Wehrmachtu zostało od 350 do 500 tysięcy Polaków. Byli to głównie mieszkańcy Śląska i Pomorza. Znaleźli się tam na ogół wskutek wcześniejszego podpisania folkslisty, przy czym na terenach wcielonych do III Rzeszy folksdojczem nie było się z wyboru. Władze niemieckie narzucały obywatelstwo, a tym samym obowiązek służby wojskowej. Za odmowę groziła śmierć. Kim byli Polacy w Wehrmachcie: ofiarami, zdrajcami, zakładnikami, a może po prostu ludźmi, którzy wiedzieli, że niezależnie od tego jaki podejmą wybór, obróci się on przeciwko nim i ich rodzinom? Jaki los spotkał ich w powojennej Polsce?
http://vod.tvp.pl/audycje/historia/spor-o-historie/wideo/moj-dziadek-byl-w-wehrmachcie/13386007
Guarden


http://www.wehrmacht-polacy.pl/

To jest specjalna strona poświęcona polskim obywatelom, przymusowo wcielonym do Wehrmachtu.

   Do sił zbrojnych III Rzeszy przymusowo, choć zdarzali się ochotnicy, wcielano chętnie Ślązaków, którzy według kryteriów rasowych, mieli w sobie trochę aryjskiej krwi.

Wikipedia podaje, że owych Polaków po wojnie nie dotknął Stalinowski terror. Ogółem częściej zdarzały się przypadki uznania za zdrajcę przez ludność Polski, zwłaszcza przez tych, którzy przybyli na Śląsk po wysiedleniu z Kresów Wschodnich.

Ja osobiście uważam, że takim Polakom mimo wszystko należy się współczucie. Musieli oni zdecydować się na dramatyczny wybór wejścia w szeregi Wehrmachtu, by uniknąć najgorszego.Nie zgadzam się z stwierdzeniem, że byli oni zdrajcami, pomijając ochotników, którzy chcieli walczyć za Hitlera. (2014/01/14 15:21)

kubas14-96


Zresztą wielu zdezerterowało zaraz po trafieniu na front i przeszło do PSZ (2014/01/14 18:54)

fuchsi


Witam,

moim zdaniem jest to ogolne pytanie na ktore odpowiedz tylko i wylacznie prowadzi do niezrozumiu.

Warto dyskutowac na kazdym dokladnym przypadku i rozmawiac rodzinami ktore musieli brac udzial, czy to im pasowalo czy nie.

Nie z nudu duzo z nich opuscili Polske, przez wieki ich ojczyzne.

pozdrawiam

(2014/01/14 19:01)

Guarden


Jedno mnie dziwi. Niemcy zapewne wiedzieli, że Polacy w niemieckich mundurach przy pierwszej okazji będą próbować dołączyć do sprzymierzeńców, tzn. aliantów. Wobec czego można powiedzieć że w taki sposób ułatwiali walkę kolacji antyhitlerowskiej. (2014/01/14 21:06)

harnas


Polecam książkę Ryszarda Kaczmarka   ,,Polacy w Wehrmachcie"  Tam jest  dokładnie opisane na jakich zasadach Niemcy przymusowo wcielali polaków do WH  ( albo wehrmacht albo rodzina pojedzie do Oświęcimia)   cyt  Guarden  (Jedno mnie dziwi. Niemcy zapewne wiedzieli, że Polacy w niemieckich mundurach przy pierwszej okazji będą próbować dołączyć do sprzymierzeńców, tzn. aliantów.)  Dlatego  Polacy którzy  zdezerterowali    z Wh mieli bardzo często zmieniane dane osobowe w PSZ towskich książeczkach wojskowych. W przypadku dostania się do niewoli   mieli nie zdradzać prawdziwych  nazwisk. Chodziło oczywiście o rodziny    które mogły podlegać represjom z tego powodu .Rodziny  takich przymusowo wcielonych   do armii niemieckiej   bardzo często    po ucieczce   ojca lub syna   i po przejściu lińji frontu otrzymywały   lakoniczny list  ,że  schutze  Anton Kowalski poległ za Fuhrera  i ojczyznę  lub zaginął w akcji. Niemcy nie zawsze   byli pewni czy ktoś zdezerterował   czy zginał ;)  Po wojnie  wielu    takich (poległych i zaginionych) wróciło do domu w  polskich mundurach. (2014/01/14 21:59)

harnas


http://www.youtube.com/watch?v=O-OVIPZ9o8Y  (2014/01/14 22:15)

harnas


Osobiście polecam serial Blisko coraz bliżej na YT  mozna znaleźć  jako (Near never nearer)  Film perlowski ale        pokazuje  jak to wyglądało    przez lata zaborów i okres  21 letniej  niepodległości i okupacji   lepiej niż współczesne produkcje. (2014/01/14 22:18)

Mozets


Według szacunków historyków wcielonych do Wehrmachtu zostało od 350 do 500 tysięcy Polaków. Byli to głównie mieszkańcy Śląska i Pomorza. Znaleźli się tam na ogół wskutek wcześniejszego podpisania folkslisty, przy czym na terenach wcielonych do III Rzeszy folksdojczem nie było się z wyboru. Władze niemieckie narzucały obywatelstwo, a tym samym obowiązek służby wojskowej. Za odmowę groziła śmierć. Kim byli Polacy w Wehrmachcie: ofiarami, zdrajcami, zakładnikami, a może po prostu ludźmi, którzy wiedzieli, że niezależnie od tego jaki podejmą wybór, obróci się on przeciwko nim i ich rodzinom? Jaki los spotkał ich w powojennej Polsce?
http://vod.tvp.pl/audycje/historia/spor-o-historie/wideo/moj-dziadek-byl-w-wehrmachcie/13386007

Oczywiście, że jeśli byli nominalnie Niemcami narodowości polskiej ( w zaborze np. niemieckim)  nie mieli wyboru - musieli być żołnierzami w niemieckiej armii. Mój dziadek ( 1 i 2)  w zaborze austriackim także nie mieli wyboru i służyli u Franza Josefa.  W albumie moich krewnych z Pomorza jest sporo młodych mężczyzn z gapami na piersi. Nie należy tylko tego ukrywać ( jak niektórzy znani politycy) - bo po co. Chyba, że wstąpiło się do oddziałów SS- tam już nikt na siłę nie ciągnął. Zwykły żołnierz robił to co do niego należało. Mógł nawet niecelnie strzelać - jeśli miał pobratymców po drugiej stronie. Co innego ziemie polskie  zajęte w czasie działań  wojennych  - ludność tych terenów nie miała żadnego obowiązku walczyć po stronie najeźdźcy. Polacy z Wolnego POlskiego Miasta Gdańska - nie mieli takiego obowiązku... (2014/02/04 15:31)

Artur W


na terenach wcielonych do III Rzeszy folksdojczem nie było się z wyboru. Władze niemieckie narzucały obywatelstwo, a tym samym obowiązek służby wojskowej. Za odmowę groziła śmierć.

Jak gdzie. Na Pomorzu i Śląsku zgoda. We Wielkopolsce nikt nikogo nie zmuszał, nie chcesz być Niemcem - łaski nie robisz (tylko się nie zdziw jak cię np. wysiedlimy, żeby wygospodarować przestrzeń życiową dla jakiegoś Niemca). Gdyby nie to, miałbym pewnie nie tylko dziadka, ale i ojca w Wehrmachcie. (2014/02/04 17:47)

argo


Chyba, że wstąpiło się do oddziałów SS- tam już nikt na siłę nie ciągnął.



Zebys sie nie zdziwił, dziadek kumpla był w SS we Francji i tam tez dostał sie do niewoli, wezwali, wzieli  ( II połowa 1944) i nie mial nic do gadania, a nazwisko polskie z końcówką na -ski
(2014/02/04 20:03)

Artur W


Chyba, że wstąpiło się do oddziałów SS- tam już nikt na siłę nie ciągnął.

...teoretycznie. W praktyce bywało różnie.
Co innego ziemie polskie  zajęte w czasie działań  wojennych  - ludność tych terenów nie miała żadnego obowiązku walczyć po stronie najeźdźcy.


Najeźdźca jednakowoż miał w tej sprawie swoje zdanie. (2014/02/04 22:48)

al-Muell


 We Wielkopolsce nikt nikogo nie zmuszał, nie chcesz być Niemcem - łaski nie robisz (tylko się nie zdziw jak cię np. wysiedlimy, żeby wygospodarować przestrzeń życiową dla jakiegoś Niemca). 
No, nie do końca - mojej krewnej (Ostrów Wlkp.) oferowano podpisanie volkslisty (na kruchych podstawach - była wdową po Niemcu z nazwiskiem, które zaczynało się od von a kończyło na -ski). Gdy odmówiła - zabrali ją i już nie wróciła.
(2014/02/05 18:28)

Artur W


Oczywiście, że z wielkim kwantyfikatorem nie można przesadzać, wszystko mogło się zdarzyć, prawo wielkich liczb jest nieubłagane - niemniej jednak musiały to być przypadki bardzo rzadkie, czego jawnym dowodem jest, że do końca wojny zdecydowaną większość ludności Wielkopolski wg niemieckich statystyk stanowili Polacy. (2014/02/06 13:59)

MAdam 34


W temacie zaciągu do formacji SS; w ostatnim roku wojennym w myśl zasady, iż to waleczne i "niezwyciężone" formacje tworzono całe armie SS i wcielano do nich jednostki Wehrmachtu. Stąd mamy dywizje, które z dnia na dzień stały się jednostkami SS. Także nie formowano już raczej nowych jednostek (poza rezerwowymi i obrony krajowej), zatem pobór rocznika lądował tak w jednostkach Wehrmachtu jak i SS bez oglądania się na sympatie.
A w temacie przewodnim; Moi Dziadkowie i Synowie ich znaleźli się w granicach III Rzeszy. Nie podpisali Volkslisty- co nie znaczy, że zaraz ich deportowali do GG.. Przysługiwał im "przywilej" pracy, wobec którego uchylanie kończyło się krótką wycieczką do Auschwitz w jedną stronę. Pewnie na ziemiach byłego zaboru pruskiego inaczej (patrz surowo) obchodzono się z Autochtonami. My z Galicji, chyba nie byliśmy aż tak poważnie brani pod uwagę militarnie ;). (2014/02/07 18:30)

Artur W


tworzono całe armie SS i wcielano do nich jednostki Wehrmachtu. Stąd mamy dywizje, które z dnia na dzień stały się jednostkami SS.

Np.?

Także nie formowano już raczej nowych jednostek (poza rezerwowymi i obrony krajowej).

Jeśli oczywiście z sobie wiadomych przyczyn zaliczysz do tej wyjątkowej kategorii np. grenadierów ludowych.

Przysługiwał im "przywilej" pracy, wobec którego uchylanie kończyło się krótką wycieczką do Auschwitz w jedną stronę.

Do Oświęcimia (przepraszam bardzo, jeśli kogoś to uraża, ale przez pół wieku symbolem zbrodni niemieckich w Polsce był Oświęcim, a nie żaden Auschwitz) z założenia w jedną stronę to jechali Izraelici, to po pierwsze. A po drugie na takich uchylaczy to Niemcy mieli lokalne karne obozy pracy, np. podpoznańskie Żabikowo.


Pewnie na ziemiach byłego zaboru pruskiego inaczej (patrz surowo) obchodzono się z Autochtonami. .

Proponuję nie plątać Ziem Zachodnich i Północnych z zaborem pruskim. B. zabór pruski to np. Wielkopolska, gdzie nie było żadnego problemu autochtonów, tylko po prostu Polacy, których  polskości nikt nie kwestionował. (2014/02/07 21:48)