" MISJA AFGANISTAN"

/ 9 odpowiedzi
...poproszę o opinie na temat nowego serialu, który od siedmiu tygodni jest już emitowany w Canal+ ...przez te dwa miesiące jakaś tam ocena filmu została chyba już "wyrobiona" przez telewidzów ? ...

Tara


Nie dotrwałem nawet do połowy pierwszego odcinka... Amerykańskie filmy akcji z lat 80tych mają lepsze scenariusze. (2012/11/23 12:58)

legion etrangere


...jednakże jest to pierwszy serial nakręcony w Europie o tej tematyce ...akurat pierwszy odcinek, który ogladałeś ( i nie dotrwałeś do końca !) jest odcinkiem raczej "wprowadzającym" w całość i trudno było Ci chyba ocenić scenariusz ? (2012/11/23 13:10)

Wrotycz


No niestety nie ma tego kanału oczywiście jestem ciekawy tej produkcji.

Jestem ciekaw ile za czas jakiś powstanie grup rekontrujących "misjonarzy WP". Wszak nasz obecność trwa już 10 lat w Afganistanie a II WŚ. trwała tylko 5 lat a rekonstruktorzy drugowojenni to trzon polskiej rekonstrukcji. (2012/11/23 20:58)

legion etrangere


...wpisz w gogle ...  http://serialnet.pl/serial/1-1809/misja-afganistan  ...i oglądasz pierwsze siedem odcinków bez żadnych problemów ! (za darmo !) (2012/11/23 21:10)

Razorblade1967


legion etrangere: ...poproszę o opinie na temat nowego serialu, który od siedmiu tygodni jest już emitowany w Canal+ ...przez te dwa miesiące jakaś tam ocena filmu została chyba już "wyrobiona" przez telewidzów ? ...

Osobiście po kompletnie dennych serialach o tematyce wojenno-militarnej powstałych w ostatnich latach 1920 Wojna i Miłość oraz Czasie Honoru - to wreszcie jest jakieś światełko w tunelu, że jednak jak się chce to można spróbować nakręcić serial "militarny" w miarę z sensem i próbą oddania jakiegoś "klimatu". W sumie szału nie ma, ale:
- widać nieźle dobraną obsadę aktorską;
- jakąś próbę pokazania armii tak, że nie wychodzi kompletny nonsens;
- zatrudnienie wreszcie statystów, którzy nie potykają się o własne nogi, a broń w ręku im nie zawadza, jak to było w tych dwóch wspomnianych produkcjach serialowych;
- zdaje się, że ktoś wpadł na pomysł by tam zatrudnić paru autentycznych żołnierzy i dogadać się z armią (sprzęt raczej mają użyczony).

Oczywiście widać, ograniczenia budżetowe, bo ten Afganistan to trochę zbyt "księżycowy" jest, a baza jakaś taka mikra - ale to w sumie można zrozumieć. Serial to nie film wysokobudżetowy (choć Bitwa Warszawska pokazuje, że nawet przy dużym budżecie można wszystko schrzanić) - ograniczenia są niestety konieczne.

A ogólnie jak dla mnie produkcja, którą wreszcie mogę ocenić pozytywnie - bo już myślałem, że polska produkcja filmowa w dziedzinie militarnej leży i kwiczy oraz, że nie ma szans się podnieść. W każdym razie porównując poprzednie produkcje o militarnym charakterze (w szerokim znaczeniu tego słowa) jest jakaś tendencja wzrostowa. Jak dla mnie odbiór serialu pozytywny. (2012/11/24 16:05)

rita-ka


Historie bohaterów to fikcja, ale oparta na opowieściach żołnierzy, którzy służyli w Afganistanie. Serial nie powstałby bez ich pomocy. Przed rozpoczęciem prac nagrałem kilkanaście godzin rozmów, a potem, już na planie, udzielali ekipie wskazówek – mówi Jan Pawlicki, scenarzysta „Misji Afganistan”. Jak narodził się pomysł na serial o afgańskiej misji polskich żołnierzy? To nowy temat w polskim kinie. Początkowo myślałem o filmie fabularnym. Zainspirowały mnie wydarzenia z kwietnia 2004 r. w City Hall w irackiej Karbali, gdy w oblężonym ratuszu przez kilka dni odcięci od innych oddziałów polscy żołnierze walczyli z Armią Mahdiego. Była to największa bitwa, w której brali udział po II wojnie światowej. Pomyślałem, że to filmowa historia, dobry materiał na polski „Helikopter w ogniu”. Chciałem dotrzeć do żołnierzy z 17 Brygady Zmechanizowanej z kompanii rozpoznawczej, którzy tam walczyli pod dowództwem mjr. Grzegorza Kaliciaka. Myślał Pan o Iraku, a napisał scenariusz poświęcony misji afgańskiej. Michał Kwieciński, szef studia Akson, któremu zaproponowałem nakręcenie takiego filmu, zdecydował, że lepszy będzie serial. Ta zmiana wymusiła kolejną – miejscem akcji stał się Afganistan. Wyobraziłem sobie, że nakręcimy serial podobny do „Generation Kill” i „Odległego frontu”, które pokazywały amerykańskich żołnierzy walczących w Iraku. Jak pisał Pan scenariusz, skoro nie był Pan w Afganistanie? Pomógł mi gen. Waldemar Skrzypczak, który skierował mnie do 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. Serial nie powstałby bez oficerów, podoficerów z 17 Brygady Zmechanizowanej. Historie Zbója, Mamuta czy Konasza są fikcyjne, ale oparte na opowieściach żołnierzy. Przez kilka miesięcy nagrałem kilkanaście godzin rozmów. Najbardziej przejmującą historię usłyszałem w Hrubieszowie od żołnierzy, którzy uczestniczyli w potyczce w afgańskim Usmankhel w Ajiristanie, w której zginął kpt. Daniel Ambroziński. Opowieść była o tym, jak ranni żołnierze próbowali ratować swego dowódcę. Dali świadectwo wielkiego braterstwa broni i więzi, która tworzy się chyba tylko w tak ekstremalnej sytuacji na polu walki. Wysłuchał Pan opowieści, aż wreszcie usiadł nad białą kartką papieru i zaczął pisać. Misja afgańska jest tłem dla historii o grupie mężczyzn z jednego oddziału, ich rywalizacji i przyjaźni, poczuciu obowiązku, tęsknocie i miłości. Musiałem stworzyć bohaterów wiarygodnych psychologicznie, ale różnych. Aby było ciekawiej, trzeba było skomplikować ich relacje, zbudować napięcia i konflikty. Jedni wierzą w sens interwencji, inni mają wątpliwości, niektórzy traktują wojnę jak męską przygodę. Razem z Markiem Kreutzem wymyśliliśmy całą historię, każdy odcinek jest oddzielną „przygodą”, ale niektóre wątki rozwijają się przez cały serial. Podczas pisania wielokrotnie korzystałem z rad kpt. Artura Sarzyńskiego z 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa. Ojcem chrzestnym serialu jest gen. Rajmund Andrzejczak, który wojskowym okiem ocenił pierwsze trzy odcinki. Wiele z jego pomysłów i powiedzonek trafiło do serialu. Także te niecenzuralne, na przykład tekst Zbója, który w pierwszym odcinku tłumaczy dowódcy, że w Afganistanie tylko dzieci i hm... homoseksualiści nie noszą bród. Dużo uwag zgłaszali wojskowi konsultanci przy pisaniu scenariusza? Starałem się trzymać realiów. Więcej uwag i zmian było już na planie. Trzeba było przerobić końcowe odcinki, gdyż musieliśmy zrezygnować z niektórych pomysłów – nie można ich było zrealizować. „Nasz” Afganistan został odtworzony w Polsce, na poligonie w Świętoszowie. Gdy pisałem, wyobrażałem sobie wysokie afgańskie góry. Nam za góry służył kamieniołom w Piechcinie. Musieliśmy ograniczyć kręcone tam sceny, w dodatku tylko na jeden dzień dostaliśmy śmigłowiec Mi-17 z dywizjonu lotniczego w Leźnicy Wielkiej. Nie dało rady wykorzystać go do zdjęć w Piechcinie. Dlatego wpletliśmy do serialu także materiały filmowe zespołu Combat Camera, pokazujące działania polskich kontyngentów wojskowych poza granicami państwa. Wojskowi konsultanci z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej i 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej byli obecni także na planie. Jakie mieli zastrzeżenia? Ich uwagi dotyczyły głównie pracy reżysera i gry aktorów – procedur, zachowania żołnierzy. Choć zdarzało się, że trzeba było zmienić w scenariuszu niektóre sceny walki. Wspólnie z por. Tomaszem Dolińskim, który był dowódcą plutonu naszych Rosomaków, przerobiliśmy w dziesiątym odcinku sekwencję obrony mostu numer 211 (most stanął na poligonie w Świętoszowie). Trzeba było jakoś uzasadnić, dlaczego w czasie nocnego ataku talibom udało się podejść tak blisko pozycji naszych żołnierzy i nikt ich nie zauważył w termowizji. Wymyśliliśmy, że zakradli się korytem wyschniętej rzeki. Trzeba było to dopisać. Zresztą cała historia oparta jest na autentycznych wydarzeniach. Polscy żołnierze z IV zmiany PKW dostali rozkaz obrony mostu wysadzonego przez talibów i odbudowanego przez Amerykanów. Wtedy był to najmniejszy posterunek w prowincji Ghazni obsadzony przez naszych żołnierzy. Spędzali tam Wigilię, na odludziu, bez łączności, przy zapalonych światłach hummera, który wjechał do namiotu. Na jego masce łamali się opłatkiem. Czy pisząc scenariusz, myślał Pan o konkretnych aktorach? Lepiej się pisze, gdy się zna odtwórców głównych ról. Od początku wiedziałem, że Zbójem będzie Eryk Lubos, a Żądło, czyli Tomasz Schuchardt, stanie się antagonistą głównego bohatera Konasza, którego gra Paweł Małaszyński. Wybiera się Pan do Afganistanu. W jakim celu? Będziemy kręcić film dokumentalny „Nikt nie zostaje”. Jego autorami będą żołnierze, których wyposażymy w zestaw kamer używanych do filmowania sportów ekstremalnych. Zobaczymy wojnę oczami żołnierzy. Jan Pawlicki – scenarzysta, dziennikarz, dokumentalista. Współpracował m.in. z TVN, TVN24, TVP Info. Realizował filmy dokumentalne dla Discovery Historia i TVP. Scenariusz do „Misji Afganistan” jest jego debiutem fabularnym. Małgorzata Schwarzgruber Polska Zbrojna Premiera serialu 14 października o gzodzinie 22:00 na Canal+, tego dnia sygnał obędzie odkodowany m. in w telewizji kablowej. (2012/11/26 00:38)

legion etrangere


...właśnie przed chwilą skończyłem oglądać ósmy odcinek serialu ! ...i nie powiem - robi się coraz ciekawiej ! ...serial zaczyna "wciągać" ! ... nie należy traktować tego serialu jako filmu historycznego odpowiadającego całkowitej prawdzie ....jest to film raczej przygodowy opowiadający o rodzącej się przyjaźni w trakcie współczesnego konfliktu wojennego ...

...bardzo dobrze ujął to @rita-ka

! ...jak dla mnie - bardzo fajny film ... (2012/11/26 11:35)

rita-ka


...właśnie przed chwilą skończyłem oglądać ósmy odcinek serialu ! ...i nie powiem - robi się coraz ciekawiej ! ...serial zaczyna "wciągać" ! ... nie należy traktować tego serialu jako filmu historycznego odpowiadającego całkowitej prawdzie ....jest to film raczej przygodowy opowiadający o rodzącej się przyjaźni w trakcie współczesnego konfliktu wojennego ...

...bardzo dobrze ujął to @rita-ka

! ...jak dla mnie - bardzo fajny film ...


hehe, fajnie, ale to nie moje słowa. Wywiad z "Polski Zbrojnej" zamieszczony na str.lokalnej jakisz czas temu :) (2012/11/27 00:10)

Mozets


http://zafganistanu.pl/ 

****************************

Kto chce pooddychać nieco atmosferą relacji rodzinnych ( głównie) afgańców polecam ten niezły blog. Sporo oryginalnych zdjęć. Troche łzawej korespondencji żon do mężów. Ale takie jest życie. Gierojew skolko ugodno - niet. Każdy chce zarobić i przeżyć. A filmy propagandowe muszą powstawać. Inaczej ja nigdy nie zostałbym kiedyś oficerem. Bo nie myślałbym, że wojsko jest takie rajcujące. Zderzenia rzeczywistości z życiem ( na własnej skórze) niczego później nie zmieniają. Choć zrezygnować zawsze można. Trzeba na to sporo siły i samozaparcia.

(2013/03/09 17:15)