Lee Enfield historia pewnego karabinu

/ 28 odpowiedzi / 13 zdjęć

Lee enfield został wprowadzony do seryjnej produkcji w 1895 r.  a produkowano go aż do 1955 r. był i jest karabinem samopowtarzalnym z magazynkiem do 10 naboi (7,7x56 mm ) masa karabinu to od 3 do 5 kg. Używany był przez Armię Brytyjską aż do 1960 r.  Łącznie wyprodukowano 17.000.000 sztuk tej broni w 5 wersjach. "Lee" był używany w czasach II wojny burskiej, pierwszej wojny światowej, w czasie II WŚ , i w walkach z IRA.

Lee był wszędzie tam gdzie byli brytyjscy żołnierze słynął z (języka żołnierskiego) wypruwania flaków, był niezawodną bronią  brytyjczycy bardzo go chwalili woleli enfieldy niż amerykańskie garandy i springfieldy. Do dzisiaj wojnie w Afganistanie talibowie posiadają Enifieldy.

Ktoś wie coś jeszcze na temat tego niezwykłego karabinu ? ;);) Pozdrawiam 

atyl


Tak, ja- nie był samopowtarzalny

A brytyjczycy go woleli, bo nie mieli Springfieldów i Garandów. Poza tym bardzo lubię strzelać z SMLE, celny i ergonomiczny.                          

(2012/10/19 20:26)

Razorblade1967


partyzantczarny: ...brytyjczycy bardzo go chwalili woleli enfieldy niż amerykańskie garandy i springfieldy.

A na którymś etapie wojny mieli wybór? Ktoś im proponował Springfieldy M1903 czy Garandy M1 zamiast Lee-Enfieldów?

Co oczywiście bynajmniej nie zmienia faktu, że Lee-Enfield był najlepszym systemem broni powtarzalnej w okresie PWS i DWS, doskonalszym od będących eksploatowanych w większej ilości (w tamtych czasach) Mauserów czy Mosinów.

atyl: nie był samopowtarzalny

No pewnie - tyle, że karabin samopowtarzalny to wprowadzono do masowej służby tylko w USA, w ZSRR proces przezbrajania żołnierzy bezpośrednio walczących za pomocą broni strzeleckiej, został powstrzymany przez wybuch wojny, konieczność ewakuacji przemysłu oraz potrzebę szybkiego uzupełnienia wojennych strat (Mosin był tańszy oraz prostszy i tańszy w produkcji, a do tego jego wytwarzanie miało "opanowane" więcej fabryk zbrojeniowych), natomiast Niemcy nie potrafili sobie poradzić (na skutek błędnych założeń) ze skonstruowaniem poprawnie działającego karabinu samopowtarzalnego, zanim nie skopiowali układu gazowego właśnie z radzieckiego SWT-40 (tworząc z nieudanego G.41, całkiem udany G.43) - tyle, że wtedy było już zbyt późno, bo "na horyzoncie" mieli już karabinek automatyczny.


partyzantczarny: Ktoś wie coś jeszcze na temat tego niezwykłego karabinu?

To znaczy więcej ponad te dwa zdania, które napisałeś? Oczywiście wiadomo dużo więcej - pytanie co Ciebie interesuje, na temat którego z używanych modeli Lee-Enfielda itd. - bo akurat Lee-Enfield to temat na całkiem sporą książkę.

partyzantczarny: Używany był przez Armię Brytyjską aż do 1960 r.
Co wcale nie kończyło jego historii, bo był produkowany jeszcze parę lat później. Strzelałem ostatnio z hinduskiego Lee-Enfielda RFI 2A1 z roku 1967 (już w kalibrze 7,62mmx51). NA fotce poniżej ten na dole, a charakterystycznym prostym magazynkiem.

Czasem fajnie jest postrzelać z różnych odmian "starego śmierdziela" ...

(2012/10/19 22:07)

Razorblade1967


partyzantczarny: Łącznie wyprodukowano 17.000.000 sztuk tej broni w 5 wersjach.

W sumie gdyby policzyć dokładniej to wersji było więcej:

Przed wprowadzeniem zunifikowanego "krótkiego karabinu" były:

- MLE - karabin o długości 1257mm i lufie 767mm - powstało około 317 tys.
- LCE - karabinek kawaleryjski o długości 988mm i lufie 527mm - powstało 14 tys.

Po wprowadzeniu "krótkiego karabinu":

- No 1 Mk I - 363 tys.
- No 1 Mk III i Mk III* (1907-43) - 4,67 mln w WB, 1,4mln w Australii i 600 tys. w Indiach
- No 1 Mk V - 20 tys.
- No 4 Mk I i II - 2,022 mln w WB
- No 4 Mk I* - 910 tys. w Kanadzie (z tego 330 tys dla WB) i 1,236 mln w USA
- No 5 Mk I (kbk - 1003mm, lufa 475mm) - 251 tys.

Do tego trzeba by doliczyć kilka "pomniejszych" wersji broni oraz produkcję w Indiach po uzyskaniu niepodległości w tym w kalibrze .308Win (kolejne odmiany).

A skoro nie sprecyzowałeś jakich informacji szukasz to trochę o celownikach w LE:

W No 1 Mk III* (czyli po rezygnacji z celownika do strzelań zespołowych na duże odlagłości czyli No 1 Mk III) były dwa typy celowników oba skalowane od 200 do 2000 jardów - wcześniejszy z możliwością regulacji poprawek bocznych i późniejszy tej możliwości pozbawiony.

Na fotce poniżej od góry:

- celownik MCLE z 1918 roku
- celownik tej samej broni ale produkcji późniejszej
- celownik wzorowanego na No 1, indyjskiego RFI 2A1 w kalibrze 308Win. i skalowany tylko do 800m (2012/10/20 09:55)

Razorblade1967


Celowniki w karabinach No 4 były przeziernikowe, ramkowe. Karabin posiadał jeden otwór przeziernika do strzelania na 100 jardów i podnoszoną ramkę wyskalowaną od 200 do 1300 jardów.

Na fotce brytyjski No.4 Mk II - z lewej celownik uniesiony, z prawej złożony. Brytyjskie karabiny charakteryzowały się tym, że miały z zasady przeziernik o średnicy ~5mm do strzelania na 100m, a otwór przeziernika do strzelania na odległości większe był mniejszy, o średnicy ~2,5mm. (2012/10/20 10:02)

Razorblade1967


Celowniki LE produkowanych w Kandzie różnią się - choć zasada jest taka sama to w kanadyjskich No.4 Mk I* zastosowano inny sposób regulacji. W brytyjskich celownikach odległość ustawia się kręcąc śrubą i może tego dokonać z dokładnością do 50 jardów, natomiast w kanadyjskich jest zatrzask ze sprężyną i możliwość ustawienia celownika co 100 jardów. Choć celownik brytyjskich jest precyzyjniejszy, to kanadyjskim operuje się szybciej.

Na fotce po lewej celownik brytyjski, po prawej kanadyjski. (2012/10/20 10:08)

Razorblade1967


Kanadyjskie No.4 Mk I* były zresztą też produkowane (w Long Branch) z dwoma typami celowników. W latach 1942-43 stosowano uproszczony celownik przerzutowy z dwoma otworami do strzelania na 300 i 600 jardów, natomiast później w latach 1944-45 produkowano celowniki z otworem przeziernika do strzelania na 100 jardów i celownikiem unoszonym, ramkowym na 200-1300 jardów.

Na zdjęciu u góry celownik z lat 1944-45 (złożony, ustawiony do strzelania na 100 jardów), a na dole celownik przerzutowy z lat 1942-43 z dwoma nastawami na 300 i 600 (ustawiony do strzelania na 300 jardów). (2012/10/20 10:13)

Razorblade1967


Celownik w karabinku No.5 Mk I jest regulowany śrubą, podobnie jak w brytyjskich No.4, ale jest wyskalowany tylko do 800 jardów - co jest oczywiście sensowne w przypadku broni z krótszą lufą i w ogóle ze zmianą (zmniejszeniem) odległości strzelania z broni indywidualnej w czasie DWS. Celownik ma takie same otwory przeziernika jak w No.4 czyli 5mm i 2,5mm - ale ze względu na skrócenie linii celowniczej z 725mm do 582mm otwory te wydają się większe, co jednak nie przeszkadza w celnym strzelaniu do nawet niewielkich sylwetek (popiersie) na 300-400m.

Na zdjęciu No.5 Mk I z uniesionym celownikiem i ustawioną odległością 200 jardów. (2012/10/20 10:19)

partyzantczarny


A czy amerykanie zanim przystąpili do wojny nie podsyłali angolą swoich karabinów? Wiem że podsyłali surowce, żywność, ciągniki, samochody,buty chyba też (ale co do butów nie jestem pewien). Macie rację to przez pomyłke napisałem że Lee jest samo powtarzalny bo myślałem o M1 , jeśli chodzi o Enfielda to można byłoby napisać książke ale ja podałem podstawowe dane w pigułce niektóre błędne za co przepraszam. Jeżeli chodzi o użytek jest używany do dzisiaj przez Afgańskich talibów i niektóre afrykańskie kraje. Wiele kraji miało własne kopie Enfielda (tak jest zawsze kiedy karabin jest popularny) np. AK-47 kalashnikov używa go do teraz masa państ Od Rosji (mają nowszy model) tzw syn AK-47 - AK74 działa na tej samej zasadzie tylko ma inny kaliber i wprowadzono kilka modyfikacji. Dzisiaj AK 47 ma wiele kopi m.in Chiński AK używany w wietnamie przez Vietcong oraz północny Wietnam, Czeską, Bułgarską i Polską. Podobnie jest LEE wiele krajów go używało i nadal jest w użyciu to jest broń która się nie starzeje ;):). A co do  celowników precyzja czy szybkość ja jestem za precyzją ;)

(2012/10/20 10:29)

Razorblade1967



partyzantczarny: A czy amerykanie zanim przystąpili do wojny nie podsyłali angolą swoich karabinów?

Savage Arms Corporation produkował na zamówienie brytyjskie właśnie LE No.4 (ponad 1,2 miliona) i to nie przed przystąpieniem USA do wojny, a w czasie gdy USA już brało udział w wojnie (no dokładniej trochę wcześniej bo zdaje się, że to zamówienie pochodzi z czerwca 1941).

Amerykanie nie mogli wysyłać do WB swoich Garandów (ani tego proponować), bo sami nie mieli ich zbyt wiele. Proces przezbrajania jednostek liniowych w te karabiny trwał w zasadzie do końca 1942. USMC będąca na końcu listy zaopatrzeniowej (na tym trzymała łapę armia) jeszcze na Guadalcanal lądowała ze Springfieldami M1903, choć luzująca je potem armia miała już Garandy.

partyzantczarny:
A co do  celowników precyzja czy szybkość ja jestem za precyzją ;)

Tyle, że to sprawdza się tylko na strzelnicy i to nie zawsze (bo jak się strzela do celów ukazujących się w różnych odległościach to też szybkość ma znaczenie). Problem w tym, że tarcza/figura bojowa nie odpowie ogniem - a przeciwnik na polu walki jak najbardziej. Doświadczenia zarówno PWS, jak i DWS pokazały w praktyce, że z broni indywidualnej strzela się na odległości dużo bliższe niż te nastawy celowników.

Statystyka pokazała, że (z karabinów i karabinków):

- 28% strzałów nie przekraczało 100m
- 42% strzałów mieściło się w przedziale 100-200m
- 16% strzałów mieściło się w przedziale 200-300m
- 10% strzałów mieściło się w przedziale 300-400m
- 4% to były strzały na ponad 400m i to uwzględniając PWS gdzie jeszcze czasem prowadzono ogień zespołowy na duże odległości.

Jest to zresztą zgodne ze znaną prawdą, że cel wielkości człowieka jest dostępny dla strzelającego z celownika mechanicznego do 400m, po prostu staje się dużo węższy od szerokości muszki (a muszki nie można zmniejszyć bo będzie nieczytelna). Zasadą jest też to, że im się strzela z bliższej odległości tym sytuacja jest bardziej dynamiczna, a zagrożenie dla strzelającego większe. Stąd akurat więcej sensu ma celownik z nieco większym otworem do strzelania z bliska (100 jardów), bo przy walce na tym dystansie liczy się czas oddania strzału, a z większego otworu łatwiej "złapać cel". Precyzja też nie jest wymagana jakoś specjalnie duża, bo cel jest blisko. Natomiast przy strzelaniu na odległości większe precyzja ustawienia celownika jest zbędna w zakresie poniżej 100jardów/metrów - może przy strzelaniu z bardzo daleka ma to znaczenie, bo tor pocisku staje się bardziej stromy, tyle że praktyka pokazała, że na takie odległości się z indywidualnych karabinów nie strzela. Za to celownik kanadyjski nastawia się szybciej i to ma większe znaczenie.

Zresztą mniejsze otwory kanadyjskich przezierników na 100 jardów są pewnie pokłosiem wcześniejszej produkcji celownika przerzutowego, gdzie ta mniejsza nastawa służyła do strzelania na odległości do 300 jardów. A przy okazji spotkałem się też z kanadyjskimi No.4 Mk.I* z większym otworem przeziernika na 100 jardów. (2012/10/20 11:14)

Razorblade1967


Jeśli wrócić do kwestii szybkości i precyzji, to akurat LE jest dobry w obu tych zagadnieniach. Jest bardzo "składny", pomimo pozornie "masywnego" wyglądu (odmienne od "smukłych" Mosinów i Mauserów), ma dobre przyrządy celownicze (gdzie tam trójkątnym Mausera, wrażliwym na warunki oświetlenia przyrządom celowniczym do tych z LE) i doskonale "leży" w dłoniach.

Ma najlepiej (z popularnych i powszechnie używanych wtedy wzorów broni) przemyślany zamek, który:

- Po pierwsze pracuje bardzo lekko i płynnie - nawet jak jest zanieczyszczony. Bije w tym Mausera, bo ten działa płynnie tylko jak jest utrzymany w czystości (o co na polu walki niełatwo), ale i Mosina, bo ten choć mniej wrażliwy to ma układ zamka i rączki taki, że choć pomaga to w siłowym zamknięciu zamka (rączka w tylnej pozycji pozwala na najlepsze wykorzystanie siły ramienia) to trzeba do niej sięgać w przód.

- Po drugie jest mało wrażliwy na zanieczyszczenia, bo ma proste kształty, bez nadmiaru krawędzi i oraz bez otworów zbierających piach. To w zasadzie cylinder z ryglami - trudno się brudzi i szybko w razie czego oczyszcza.

- Po trzecie jest bardzo ergonomiczny - bardzo szybko operuje się rączką zamka, bo jest ... we właściwym miejscu. w zasadzie tuż przy dłoni obejmującej chwyt - żadnego zbędnego ruchu, dłoń sama trafia na rączkę. Zresztą ta ergonomia nie dotyczy tylko zamka, bo bezpiecznik jest z zasięgu kciuka dłoni obejmującej chwyt i nie trzeba sięgać do tyłu zamka jak w Mosinie czy Mauserze (w tym ostatnim akurat to pierwszy element, który przestaje działać gdy broń dostanie piachu).

Na zdjęciu operowanie rączką zamka w LE No.4 Mk.I* (2012/10/20 13:29)

Razorblade1967


Niestety układ Forum zmusza mnie do "nabijania postów" - bo przyjmuje tylko jeden załącznik, a ile w końcu fotek można skleić ze sobą ...

LE pozwala też na jeszcze szybsze strzelanie gdy do naciskania spustu użyje się palca środkowego ... niestety "australijskiego" sposobu strzelania z LE za pomocą małego palca i nie zdejmowania dłoni z rączki zamka jakoś mi się nie udało opanować (przynajmniej na razie).

Na zdjęciu No.1 Mk.III* i operowanie zamkiem tak, aby spust naciskać palcem środkowym. (2012/10/20 13:33)

Razorblade1967


I na koniec, najwygodniejszy do szybkiego strzelania No.5 Mk I. Lekka i poręczna broń w zestawieniu z doskonale pracującym zamkiem pozwala strzelać naprawdę szybko.

Tutaj należało by się kilka słów w "obronie" tej odmiany. Nie zdobyła popularności (choć niektórzy widzieli w niej nowy standard jeszcze krótszego LE - a nie tylko broń "do dżungli") bo zarzucano, że jest niecelna i ma zbyt duży odrzut.

Tyle, że jak to zwykle w armiach bywa, brakowało skali porównawczej. Nie porównywano go np. z radzieckim Mosinem wz. 1938 czy wz. 1944 czy z niemieckim Mauserem 98k - tylko z tym co było poprzednio czyli z LE No.4.

Faktycznie po skróceniu lufy i automatycznym skróceniu linii celowniczej precyzja strzelania spadła, ale w stosunku do "pełnowymiarowego" No.4, a nie w stosunku do innych karabinków używanych powszechnie w innych armiach. Na 300m strzela się z Jungle-Carbine (nawiasem mówiąc w czasie DWS nikt go tak nie nazywał - to pojęcie powojenne, z czasów wyprzedaży zapasów na rynek cywilny) równie celnie jak z Mausera 98k czy Mosina wz. 1944. Zaryzykowałbym, że często nawet celniej dzięki przeziernikowi (z natury precyzyjniejszy od szczerbiny) i bardzo dobremu układowi broni, która świetnie "leży w rękach".

Silny odrzut też wynika z braku porównania z innymi kbk. Owszem jest silniejszy od No.1 czy No.4, bo przecież zmniejszyła się masa broni (z 3,92kg do 3,25kg), ale spadła nieco prędkość początkowa pocisku o prawie 100m/s. Przy czym warto zauważyć, że i tak brytyjska amunicja 7,7mmx56R, była słabsza od niemieckiej 7,92mmx57IS i radzieckiej 7,62mmx54R. W sumie ten rzekomo "duży odrzut" LE No.5 jest i tak słabszy i przyjemniejszy w odbiorze od tego z kbk Mauser czy Mosin - choć oczywiście jest odczuwalnie większy od LE No.1 i No.4.

W sumie przy strzelaniu na 300m (a przecież w praktyce na więcej się nie strzelało pod koniec wojny) to LE No.5 niczego nie brakuje. Składny, lekki z tradycyjnie świetnie pracującym zamkiem pana Lee. (2012/10/20 13:46)

partyzantczarny


masz rację najwięcej trafień to odległości 100-300 m. A jeżeli chodzi o Lee to kandayjski różnił się od brytyjskiego tylko celownikiem i precyzyjnością ?To fakt bardzo ładnie chodził zamek w Lee chodzi mi o płynoność  w polskich mauserach trzeba było troszkę więcej wysiłku. Mosin boi się piachu ? Mauser napewno ale do mosina nie jestem pewien wiele osób twiedzi ze chodził dobrze z zabrudzonym zamkiem. Ciekwi mnie ten "australijski" sposób strzelania. Jeszcze jedno pytanie masz strzelnice i te zdjęcia z Lee to specjalnie na nasz wątek wrzuciłeś  ? ;) (2012/10/20 15:12)

Razorblade1967


partyzantczarny: A jeżeli chodzi o Lee to kandayjski różnił się od brytyjskiego tylko celownikiem i precyzyjnością ?

Różnicy w precyzji nie ma - jest tylko nieco inny celownik, obsługiwany szybciej, ale z nastawami co 100, a nie co 50 jardów. No chyba, że to wcześniejsza produkcja i jest tylko celownik przerzutowy na dwie odległości. W sumie na precyzję strzału na odległościach sensownych to nie wpływa - w przypadku celownika przerzutowego po prostu punkt trafienia reguluje się punktem celowania. W sumie dzisiaj takie rozwiązania są bardzo popularne w wielu modelach broni, bo w walce i tak nie ma czasu na zabawę celownikiem - żołnierz po prostu wie jak ma wycelować. Jeśli odległość wynosi tyle ile nastawa celownika to strzela się w punkt, jeśli odległość jest mniejsza to po prostu obniża się punkt celowania. Balistyka amunicji karabinowej jest dobra i te różnice nie są duże - a i tak w polu trudno o właściwą ocenę odległości.

Natomiast jest różnica w sposobie wyjmowania zamka.

W LE aby wyjąć zamek trzeba obrócić tłok zaporowy w górę o 90 stopni, co pozwala zamkowi wysunąć się w tył. W brytyjskich No.4 robi się to w tylnym położeniu zamka i służy do tego specjalna dźwignia. Normalnie (na fotce lewo-góra) tłok zaporowy ma wycięcie, które współpracuje z tą dźwignią podczas przeładowania broni i nic się nie dzieje. Aby wyjąć zamek, trzeba tą dźwignię wcisnąć (na fotce lewo-dół) i potem cofnąć zamek tak aby tłok zaporowy przeszedł nad nią (na fotce prawo-góra). Wtedy dźwignia niejako podniesie (obróci) trochę tłok zaporowy i wtedy już się go obraca palcami o 90 stopni (na fotce prawo-dół). (2012/10/20 15:58)

Razorblade1967


Natomiast kanadyjskie LE No.4 Mk I* funkcjonują trochę inaczej. Tam się tłok zaporowy obraca gdy zamek jest z przodu. Należy odryglować (zamek zaryglowany - na fotce: lewo-góra) zamek i cofnąć go na tyle, by tłok zaporowy ustawił się naprzeciw wycięcia w komorze zamkowej (na fotce: lewo-dół). Po czym obraca się go palcami z umiarkowanym wysiłkiem o 90 stopni (na fotce prawo-góra) i można wysunąć zamek (prawo-dół). (2012/10/20 16:01)

Razorblade1967


W starszych LE czyli No.1 Mk III* tłok zaporowy (o nieco innym kształcie) obraca się też w tylnym położeniu zamka, ale nie ma dźwigni, a tylko sprężynujący zatrzask. Po prostu trzeba tłok obrócić "siłowo", wyskoczy z zatrzasku. Na fotce u dołu obrócony, a pod spodem widoczny zatrzask.


partyzantczarny: To fakt bardzo ładnie chodził zamek w Lee chodzi mi o płynoność  w polskich mauserach trzeba było troszkę więcej wysiłku. Mosin boi się piachu ? Mauser napewno ale do mosina nie jestem pewien wiele osób twiedzi ze chodził dobrze z zabrudzonym zamkiem.

W sumie dobrze wyczyszczony i lekko naoliwiony Mauser też chodzi w miarę płynnie i lekko (choć nie tak jak LE), schody się zaczynają gdy dostanie zanieczyszczeń. Zwykle szybko w ogóle przestaje pracować, a przeczyścić go na szybko się nie da - bo do tego trzeba zamek rozłożyć na 7 części i do tego o niezbyt prostych kształtach. Dodatkowo trzeba rozłożyć magazynek (rozłożyć, bo aby go wyjąć trzeba użyć narzędzia, choć instrukcja podaje, że można się posłużyć czubkiem pocisku - jednak "życzę szczęścia" przy zanieczyszczonej broni). Zamek Mosina chodzi z większymi oporami, nawet jak broń jest czysta - i choć faktycznie Mosin jest o wiele bardziej odporny na zanieczyszczenia od Mausera, to jednak jego zamek też ma gdzie łapać zanieczyszczenia. Choć przeczyścić go szybko łatwiej - wystarczy rozłożyć zamek na 3 elementy (czasem nawet nie trzeba rozkładać), a samo wnętrze magazynka da się wyjąć bez użycia narzędzia i łatwo. To jest ważne bo większość zanieczyszczeń wpada do magazynka i potem wraz z nabojami wraca do zamka.

LE ma taki zamek, że w zasadzie aby go przeczyścić nie trzeba go rozkładać, no w skrajnym przypadku odkręcić tłok zaporowy. Jego kształt nie "łapie" piasku to i zanieczyszczenia dużo wolniej powodują problemy. Do tego magazynek jest wymienny czyli wystarczy go wyjąć i wytrzepać "o kolano". Z tych trzech systemów - LE najlepiej radzi sobie z polowymi zanieczyszczeniami, a najgorszy pod tym względem jest Mauser - brudzi się szybko, do czyszczenia jest dość trudny, a zanieczyszczony szybko przestaje działać.

partyzantczarny: Jeszcze jedno pytanie masz strzelnice i te zdjęcia z Lee to specjalnie na nasz wątek wrzuciłeś  ? ;)

Nie nie mam strzelnicy ... a szkoda, może jak wygram jakąś kumulację w "totka" to sobie postawię ... ;-)

Strzelam w klubie strzeleckim (BTS Kaliber) nastawionym właśnie na broń historyczną, głównie z okresu DWS. Zresztą klub organizuje też imprezy otwarte - dla niezrzeszonych, kilka razy do roku (najbliższa, ostatnia w tym roku 11 listopada), gdzie sobie może każdy postrzelać z drugowojennej broni, włącznie z pistoletami maszynowymi czy ręcznymi i ciężkimi karabinami maszynowymi (jak jesteś zainteresowany osobistym przetestowaniem broni to zapraszam do Bydgoszczy). A współpracuję też z firmą (zajmuje się obsługa broni), która oprócz działalności szkoleniowej i strzeleckiej, zabezpiecza broń na rekonstrukcje - to mi rekonstruktorzy zapewniają doskonały materiał badawczy na temat wpływu zanieczyszczeń polowych na funkcjonowanie broni ... :-D

Fotki pochodzą z różnych strzelań klubowych, grzebania się w broni itd. Ot zbieram to, na dysku to się tego tysiące nazbierało przez lata - czasem się to przydaje przy jakiś publikacjach, lub tak jak teraz przy jakiejś dyskusji na forach.
(2012/10/20 16:19)

Razorblade1967


Tutaj masz jeszcze bezpiecznik. Choć te z brytyjskiego i kanadyjskiego LE różnią się kształtem skrzydełka (kanadyjski jest lepiej wyprofilowany), to oba mają możliwość zabezpieczania broni zarówno przy napiętym, jak i zwolnionym zamku oraz oba mają możliwość wygodnej obsługi kciukiem dłoni obejmującej chwyt.

Na fotce:

- górne zdjęcia - No.4 Mk II brytyjski, zabezpieczony (z prawej) i odbezpieczony (z lewej) przy kurku napiętym

- dolne zdjęcia - No.4 Mk I* kanadyjski, zabezpieczony (z prawej) i odbezpieczony (z lewej) przy kurku zwolnionym

- na dole - sposób operowania bezpiecznikiem (akurat LE kanadyjski). (2012/10/20 16:38)

Redakcja


Nie zapomnij dodać tej znakomitej imprezy do kalendarza - bo może nie wszyscy czytają ten wątek. (2012/10/20 16:53)

partyzantczarny


Kurczę nie wiem czy mnie wpuszczą nie mam "18" ;/ a chętnie bym sobie postrzelał bo to sama frajda a nie wiesz czy to prawda że Francuzi używali Lee w Indochinach ? Kanadyjczycy wykupili od angoli jakieś pozwolenie na produkcję i modernizację Enfielda ? Widoczny u Brytyjskiego Lee bezpiecznik nie jest "wygodny" dla palców z tego co widzę to kawałek jakiegoś metalu ale kanadyjski jest już ok ;) (2012/10/20 18:56)

Razorblade1967


partyzantczarny: Kanadyjczycy wykupili od angoli jakieś pozwolenie na produkcję i modernizację Enfielda ?

Wprost przeciwnie to Wielka Brytania płaciła grube pieniądze za broń produkowaną dla nich w Ameryce, głównie w USA (no ... po Lend Lease Act to już wyglądało dla Brytyjczyków lepiej). Natomiast akurat Kanada była w dość ścisłym związku z WB - ponad jedna trzecia LE No.4 Mk I* trafiła do Wielkiej Brytanii, reszta do oddziałów Kanadyjskich walczących razem z Brytyjczykami.

partyzantczarny: a nie wiesz czy to prawda że Francuzi używali Lee w Indochinach ?

Nie wiem, armia francuska miała po wojnie niezłą mieszankę sprzętową - broń amerykańska, brytyjska, własna i częściowo poniemiecka. Zależy o jakich latach myślisz - jeśli bezpośrednio po DWS to całkiem możliwe, że w jakiejś części tak było.


partyzantczarny: Kurczę nie wiem czy mnie wpuszczą nie mam "18"

Wpuszczą, to znaczy pozwolą strzelać - nie ma ograniczeń wiekowych (oczywiście w granicach rozsądku), nie ma wymogu bycia pełnoletnim, posiadania jakichkolwiek uprawnień itd., strzelasz pod opieką kwalifikowanych instruktorów strzelectwa.

(2012/10/20 19:33)

partyzantczarny


To ja namówie rodziców może przyjade postrzelać macie na Internecie jakiś cennik czy coś ? Wojna w indochinach to lata 1945-1954 napewno wiem że Francuzi używali brytyjskich brenów i amerykańskich M1 Carabine chyba tak oglądałem film o wojnie w wietnamie "byliśmy żołnierzami" (polecam ) :):) co ciekawe to opowieść oparta na faktach w filmie masz także chińską odmiane AK 47. Kurcze nie ma całego filmu to obejrzyj go sobie w częsciach pokoleji  naprawde warto

a o to link do I częsci

http://www.youtube.com/watch?v=hlInJAJqq6I

(2012/10/20 19:55)

partyzantczarny


w I częsci na początku walk Francja- Wietnam widać że wietnamcy to mają mieszankę pps ppsz, mp 40 widziałem kątem oka a francuzi mają Browningi i chyba Lee ale nie jestem w 100 % pewien 

Taka ciekawostak wojna indochińska wybuchła z powdu :

-pod koniec wojny Wietnam walczył z Japonią o wolność

- kiedy ją odzyskał Francuzi dążyli do odbicia koloni z rąk Wietnamczyków ponieważ wietnamczycy nie zgodzili się przekazać Indochin Francji.

-Amerykanie walczyli z  Komunistycznym Wietnamem ( Północnym) a wspierał ich Wietnam Południowy. Chiny dostarczały broń Wietamow. Co ciekawe aż 70 % rannych żołnierzy odniosło rany prze rózne półapki  (wietnamski podarunek , Pandżi , wilcze doły i wiele wiele innych )

ten sam powód był w Algierze która walczyła o wolność z francuskimi kolonistami w obu tych wojnach miała pole do popisu Legia Cudzoziemska

Ja sam posiadam mundur legi cudzoziemskiej współczesny CCE leśny kamuflaż

 

Jak chcerz się coś dowiedzieć więcej na temat tej wojny to pisz :)

(2012/10/20 20:09)

Razorblade1967


partyzantczarny: w filmie masz także chińską odmiane AK 47.

Szanowny Kolego trochę litości ... nie ma czegoś takiego jak AK 47, no chyba, że jakiś Amerykanin, który produkuje takie klony karabinka AK (zgodnie z prawem amerykańskim i odpowiednim udziałem części wytworzonych na terenie USA) sobie go tak nazwie i pod taką nazwą będzie to sprzedawał.

Oznaczenie AK-47 nie istnieje w przypadku broni wojskowej ... zresztą nie będę się tutaj powtarzał http://forum.dobroni.pl/f,ak-47-przerobka,34505,0.html

partyzantczarny: Jak chcerz się coś dowiedzieć więcej na temat tej wojny to pisz :)

A nie sądzisz, że jest to temat dotyczący karabinu Lee-Enfield? Nie róbmy bałaganu ...

Koniec OT (2012/10/20 22:12)

argo


w I częsci na początku walk Francja- Wietnam widać że wietnamcy to mają mieszankę pps ppsz, mp 40 widziałem kątem oka a francuzi mają Browningi i chyba Lee ale nie jestem w 100 % pewien 


Francuzi maja Lee Enfielda ? a pewny jestes ze to nie był francuski MAS 36 ? Poza tym jesli to bylo krotko po II wojnie to ide o zaklad ze podstawową bronia Wietnamczykow były zdobyczne japonskie Arisaki i inny demobil pojapoński ;-))) (2012/10/20 22:45)

partyzantczarny


Tak to MAS '36 nieprzyjrzałem się dobrze zresztą mowiłem że nie jestem pewien do końca.Dokładnie jak LWP desant że ak 47 to błędne sformuowanie zawsze wszyscy nawiają . Może wprowadzili tą nazwe bo ciężko im wymawiać słowo "Kalashnikov". Tak to temat na temat Lee Enfielda a nie wojny w wietanmie napisałem to przy okazji. A macie jakiś  cennik odnośnie strzelań w tym klubie strzeleckim? (2012/10/21 08:29)