Krytyczne omówienie książki Zychowicza "Pakt R-B"

/ 2 odpowiedzi

1.    2.    3.    4.    5.                                                       Sławomir Dadej, Poznań 2012/2013

Darth Simba


Przyznam się bez bicia, że po przejrzeniu książki w księgarni, i lekturze paru fragmentów, jest to zbiór pobożnych życzeń i "gdybologii" autora, dodatkowo okraszony "ma być tak jak ja chcę bo ja tak chcę". Mam wrażenie, że choć autor zmienił jedno założenie, to nie uwzględnił wpływu tej zmiany na wszystkie inne.
Polska z Niemcami przeciwko ZSRR, a wszystkie pozostałe sytuacji i wydarzenia bez zmian. No cóż, można i tak. (2013/02/08 10:33)

panfil111


Cóż czytywałem artykuły autora książki,  w pewnym czasopiśmie (nazwy nie podaję by mnie nie posądzono o reklamę). Książki, póki co, nie czytałem ponieważ z jednej strony nie chcę okradać autora czytając jakąś piracką kopię, z drugiej strony nie wiem czy warto na nią wydawać pieniądze, - prywatnie uważam (na podstawie przeczytanych artykułów) że Pan Zychowicz ma talent i nie myśli stereotypowo, natomiast brakuje mu jeszcze "warsztatu historycznego".

Co do książki (na podstawie wpisów na forum) udeżył mnie brak rozpatrywania sytuacji wewnętrznej Polski w rozważaniach. Załóżmy Polska zawiera sojusz z Niemcami przeciwko ZSRR. Jak reaguje na to społeczeństwo? Pamiętajmy że duża część społeczeństwa, szczególnie na zachodzie, była "nieprzyjaźnie nastawiona do Niemców". Gdyby mniejszość Niemiecka otrzymała więcej praw i swobód, co jest logiczne w takiej sytuacji (tym bardziej że Hitler popierał taką politykę), podsyciło by to nastroje antyniemieckie. Druga strona kraju mniejszości liteska, białoruska i ukraińska. Silne ruchy nacjonalistyczne (no może poza Białorusinami) i duże wpływy komiternu poprzez organizacje typu KPZB. Gdyby doszło do wojny z ZSRR, doszło by też do rozruchów na ziemiach wschodnich. Sądzę że i Beck i Rydz-Śmigły doskonale o tym wiedzieli, i wiedzieli także że wojnę w taki sposób też można przegrać (przykład Imperium Rosyjskie 1917).

Co do samego tematu paktu Ribbentrop-Beck, wiadomo jest to "gdybanie". Można gdybać opierająć się na własnych fantazjach lub na dokonując silidnej rzetelnej oceny. I jedno i drugie jest przyjemne:), ale pierwsze nie przystoi publicyście o wysokich aspiracjach - i mam nadzieję że tak jest.

(2013/02/10 20:25)