KOP Czortków

/ 31 odpowiedzi / 17 zdjęć
Mozets


JW  łaczności Lwów (2013/02/15 09:06)

Mozets


Ktoś z kolegów Feliksa. (2013/02/15 09:07)

Mozets


Ktoś z rodziny szer. Stefana - brak dokładnych danych. (2013/02/15 09:08)

WachmistrzKOP


Co do sznura za strzelanie jestem pewien, nie wiem tylko czy był czerwony czy zielony. Bodajże miał jakieś pomponiki w zależności od klasy strzelca. Strzelcy wyborowi dostawali dodatkowo zegarek kieszonkowy ( czasem srebrny) z podobizną marszałka na kopercie  i dedykacją. Szer. Stefan miał taki - widziałem go. Sprawa pasów i innych akcesoriów. W PW ( Polskim Wojsku) były spore trudności z zapewnieniem ( w ogóle) wyposażenie i uzbrojenia. Szer. ze zdjęcia opowiadał mi jak tuż przed wybuchem wojny ściągnięto ich z manewrów w rejonie Bodzentyna i formowano dywizję piechoty. Którą nastepnie przerzucano ( transportem kolejowym przez Kraków-Tunel) na linię obrony w kieleckim. Dla mobilizowanych rezerwistów brakowało pasów, butów itp. Szer. Stobnicki został wzięty do niewoli pod Końskiem w kieleckim. Zdjęcia szeregowego są wykonane w koszarach pod blokiem kwaterowania kompanii. Reszta żołnierzy to koledzy z plutonu. KOP to była w pewnym sensie formacja zbliżona do żandarmerii, policji wojskowej, plus dodatkowe specyficzne obowiązki w związku ze służbą na pograniczu.



Owszem, KOP służbę miał specyficzną. Stąd chociażby podwójna jego podległość: w sprawach związanych z umundurowaniem, zakwaterowaniem, uzbrojeniem i wyszkoleniem podlegał pod MSWoj, natomiast pod względem sprawowanych obowiązków pod MSWew. Natomiast żandarmerię posiadał własną, która podobnie jak cały KOP nosiła okrągłe czapki. Zresztą KOP był formacją rozbudowaną i niejednorodną, miał własną piechotę, kawalerię, artylerię, żandarmerię, saperów, wywiad itd. Zgadzam się do do sznurów strzeleckich: dobry strzelec miał z jednym chwostem, bardzo dobry z dwoma. Zwracam tylko uwagę, że na tak słabej jakości fotografii wielu rzeczy nie możemy być pewni w 100%, chyba, że posiadamy dodatkową wiedzę o fotografowanych osobach. Jak widzę posiadasz wiedzę o jednej z nich, co do pozostałych możemy jedynie pogdybać. Zbyt bezkrytyczne przenoszenie wiedzy na temat ogólnie Wojska Polskiego na Korpus też czasem prowadzi w ślepy zaułek, bo była to formacja specyficzna. (2013/02/15 09:11)

Mozets


Jeszcze mała dygresja odnośnie "pompiastych spodni" szer. Stefana Stobnickiego. Ponieważ umiał naprawiać różne rzeczy ( rowery , mechanizmy, broń - jego ojcie miał m.innymi sklep z bronią i restaurację) naprawiał hydraulikę w obozie Francuzów - przez druty.Ci dali mu bardzo dużo ciasteczek tzw. bisquitów. Francuzi mieli jedzenie z paczek i żyli sobie znośnie. W polskiej części panował głód. Jedzono nawet trawę ( jako witaminy). Panowała czerwonka i inne choroby głównie układu pokarmowego.Jak szeregowy przenosił łup dla kolegów w postaci ciasteczek - opis poniżej:

"Jedzenie było podłe, zresztą które państwo karmiło wtedy jeńców odpowiednio. Zupa składała się z wody i kawałków brukwi. Główną chorobąw obozie był dur brzuszny, czerwonka. Wielu jeńców umierało z powodu komplikacji chorób i niedożywienia. Twardą walutą w obozie były papierosy. Jeniec Stobnicki przypomina lato – po przeniesieniu do stalagu Hammelburg – gdzie była jeszcze trawa. Po dwóch dniach – trawa była wyjedzona. Po drugiej stronie drutów był jeszcze pusty obóz dla Francuzów – gdzie była piękna soczysta trawa. Gdy wreszcie pojawili się tam jeńcy francuscy – śmiali się z Polaków – że jedzą trawę. Za dwa tygodnie i u Francuzów trawa znikła...Jeńcy zachodni dostawali jednak później dużo paczek – od rodzin i z Czerwonego Krzyża- mieli więc sporo papierosów i słodyczy. Jeniec Stobnicki pracował raz u jeńców z Francji przy remoncie kanalizacji. Dostał od nich dużą ilość ciasteczek – bardzo delikatnych, tzw. „bisquits” – którymi wypchał nogawki spodni i rękawy munduru.Strażnik przy wejściu do części polskiej – zauważył to. Wziął kij i zaczął tłuc go po nogawkach i rękawach - aż ciasteczka zamieniły się w pył i wysypały na ziemię... Reszta strażników miała świetną rozrywkę przy tym – śmiali się rechocząc i wykrzykując jakieś germańskie gardłowe okrzyki. Później strażnik powiedział – że jak chce może to zjeść z drogi..." (2013/02/15 11:52)

Mozets


Takie zegarki otrzymywano za wyborowe strzelanie. Zdjęcie pochodzi z netu ( nie mam oryginalnego zdjęcia zegarka szeregowego Stefana). (2013/02/20 08:09)