Honor nad życie - ppłk Walerian Młyniec

/ 1 odpowiedzi

Ppłk Walerian Młyniec

 8.09.1939 w Rudniku nad Sanem zakończył życie ppłk Walerian Młyniec, dowódca 156 pp rez.

Urodzony 9 marca 1896 w Tuchowie koło Tarnowa, 8 sierpnia 1914 przyprowadził do Legionów 18 swoich kolegów z Drużyny Strzeleckiej, żołnierz II Brygady Legionów, po kolejnych awansach za postawę w walkach chorąży i adiutant pułku w 4 Pułku Piechoty Legionów. Płk B.Roja charakteryzował go jako "dzielnego, odważnego, z inicjatywą." Brał udział w walkach pod Mołotkowem, Rańczą, Optową, Rafajłową. Po rozwiązaniu Legionów skierowany do szkoły oficerskiej. Następnie walczył na froncie włoskim w 57 pp.W 1919 uczestnik Odsieczy Lwowa, a następnie wojny Polsko-bolszewickiej w 4pp Leg. 1.1920 - awans na porucznika.W 1923 roku wykładowca w Szkole Podchorążych, a w 1924 służył w 4 Pułku Piechoty Legionów, a  następnie w 76 Pułku Piechoty w Grodnie. Dowodzi tam 1 batalionem.  Od 1927 pełnił służbę w 81 Pułku Piechoty w Grodnie, gdzie był też komendantem obwodowym Przysposobienia Wojskowego.Od 1928 major. 1929-1937 służba w Grodnie i w Poznaniu. 1938/39 dowódca II batalionu 4psp w Cieszynie.  W sierpniu 1939 rozpoczął tworzenie 156 pp rez., którego pełna mobilizacja okazała się wobec szybkości walk niemożliwa, podobnie jak 45 DP, w skład której miał wejść. Jednostka zbombardowana przez Niemców w czasie transportu kolejowego z trudem odtwarzała zdolność bojową. 5-6.09.1939 walczył w rejonie Wiśniowa i Nowego Wiśnicza z podporządkowaniem 10 Brygadzie Kawalerii. Rozproszone poprzez spóźniony odwrót z tej pozycji jednostki próbowały działać samodzielnie. Dowódca pułku w trakcie walk został odcięty i nie mógł przebić się na powrót do swojej jednostki. W próbach nawiązania kontaktu i ponownego sformowania oddziałów znalazł się nad Sanem i tam, w majątku Kopki (Tarnowscy) koło Rudnika, nie mogąc znieść rozłąki z powierzonym mu oddziałem i faktem rozbicia pułku popełnił samobójstwo. Cenił honor więcej niż życie i dla honoru je też poświęcił.

Jest pochowany na cmentarzu parafialnym w Rudniku nad Sanem. Jego imię nosi tamtejszy X Szczep Harcerski. Honorowym członkiem szczepu jest córka pułkownika, dr Waleria Młyniec.

Odznaczony: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walecznych (2x), Krzyżem Niepodległości, Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918-21,Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, Krzyżem Zasługi Aizsargów (łotewskim).

Żoną Waleriana Młyńca była Maria Grzybowska. Wzięli ślub w kwietniu 1926r. Mieli dwoje dzieci Walerię i Romana.

użytkownik8814


156 PUŁK  PIECHOTY.                                                                                                                                 Pułk miał być formowany na terenie dwóch okręgów przez oddziały trzech dywizji piechoty: 6, 21 i 22 1 Pułk Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu mobilizował dowództwo pułku,  pododdziały specjalne i I batalion. 12 Pułk Piechoty w Wadowicach miał mobilizować II batalion mobilizacji zaniechano . 5 Pułk Strzelców Podhalańskich w Przemyślu mobilizował III batalion , batalion ten pozostał w Przemyślu ze względu na zniszczoną linie kolejową. Po zakończeniu mobilizacji 156 pp miała wejść do składu 45 Dywizji Piechoty Rezerwowej. Zgodnie z założeniami planu operacyjnego „Zachód” 45 DP przeznaczona została do odwodu Armii „Kraków” w rejonie Wadowic 2 września dowódca armii, gen. bryg. Antoni Szylling, podporządkował ppłk Walerianowi Młyńcowi ostatnie dwa bataliony 22 Dywizji Piechoty Górskiej: III batalion 2 pspodh i III batalion 5 pspodh, które wskutek bombardowań odłączyły się od transportów. Utworzony w ten sposób kombinowany pułk piechoty miał się skoncentrować w rejonie Bieżanów - Wieliczka i stanowić jedyny odwód armii. Następnego dnia oddział stanął w rejonie  Łazan (na południowy wschód od Wieliczki), ubezpieczając się czatą w Gdowie. Dowódca armii podporządkował dowódcy pułku 60 Dywizjon Artylerii Ciężkiej, który miał się wyładować w Wieliczce i nakazał mu zamknąć przeprawy na rzece Rabie 4 września gen. Szylling podporządkował 156 pp  dowódcy Grupy Operacyjnej „Boruta”.  Gen. bryg. Mieczysław Boruta - Spiechowicz podporządkował pułk dowódcy 10 Brygady Kawalerii. Płk dypl. Stanisław Maczek nakazał przesunąć oddział do rejonu Gruszów-Grabie (na południe od Gdowa i Łapanowa) z zadaniem osłony zgrupowania płk dypl. Kazimierza Dworaka (24 Pułk Ułanów i resztek 1 Pułku Piechoty KOP).Po udanych kontratakach pod Kasiną Wielką i pod Pcimiem dowódca 10 BK zamierzał w dniu 6 września wykonać natarcie na niemiecką 2 DPanc. Lecz widok żołnierzy wlokących się, przemęczonych i wciąż pod wrażeniem bombardowania lotniczego w chwili wyładowywania się z wagonów, odebrały mu wszelka nadzieję że oddziałami tymi będzie mógł nacierać na dywizję pancerną., nakazał więc ppłk Młyńcowi obsadzić  wzgórza pod Wiśniową  od Cieciena po Grodzisko, a dokładnie bronić drogi biegnącej przez Szczyrzyc .Na usilne prośby ppłk Młyńca dowódca brygady zgodził się na pozostawienie części 24 pułku w celu wzmocnienia morale żołnierzy. Przemarsz na pozycję obronną pod Wiśniową wykonany został w dniu 5 września. Tego samego dnia pozycję pod Wiśniową zaatakowała od strony Skrzydlnej część niemieckiej 3 Dywizji Górskiej, trwały zacięte walki dwukrotnie kontratakowały czołgi przysłane z Dobczyc na pomoc obrońcom. 1 płk KOP  bronił się na przełęczy Wierzbanowskiej i skutecznie zablokował drogę biegnącą przez Wiśniową w stronę Dobczyc . Wobec tego Niemiecka 4 Dyw. Lekka okrążyła skrzydło 10 BK od wschodu posuwając się w kierunku Tymbarku i Limanowej  groziło to okrążeniem 10 BK broniącej się również w Myślenicach i jej sztabu znajdującego się w Dobczycach .W nocy z 5 na 6 września 10 BK wycofała się na Nowy Wiśnicz (zgrupowanie płk. dypl. Dworaka na m. Leszczyna).Z nieznanych powodów 156 pp nie wycofał się i pozostał na pozycji pod Wiśniową w rejonie Grodziska przez cały dzień 6 września. Od rana obserwatorzy widzieli duże kolumny pancerno-motorowe , wymijające wiszące skrzydła pułku i kierujące się na północ i północny wschód. W oddziale wytwarzać się zaczął nastrój paniki. Po południu dowódca ppłk Młyniec zawiadomił bataliony, że pułk jest okrążony przez nieprzyjaciela i nakazał im samodzielnie przebijać się na Bochnię, dokąd sam odjechał. Nocą batalion III/2 pspodh. poszedł  w kierunku Tarnowa ,  8 września o świcie stoczył potyczkę z czołgami w pobliżu browaru, po której zapadł w las okocimski nocy z 8 na 9 września przemaszerował na Radłów i o świcie osiągnął skraj lasów radłowskich, na północ od Wojnicza. Koło południa pododdział został wykryty i zaatakowany. Po walce trwającej kilka godzin batalion został okrążony. Dowódca batalionu nakazał zniszczyć broń i przedzierać się pojedynczo lub grupami przez pierścień okrążenia. Batalion III/5 pspodh. skierował się na Gdów i dalej ku Wiśle. 8 września o świcie osiągnął południowy skraj Puszczy Niepołomickiej. W puszczy pododdział pozostał przez cały dzień. W nocy z 8 na 9 września przemaszerował w głąb puszczy. 9 września batalion został okrążony i doszczętnie rozbity. Poległo 56 żołnierzy. I batalion 156 płku dowodzony przez  mjr. Różyckiego rozbroił się w rejonie góry Grodzisko zostawiając całe uzbrojenie w lesie .                      

Ppłk walerian Młyniec dowódca 156 pp nie doczekał się swoich żołnierzy pod Bochnią nie miał też żadnych wiadomości o ich losach dnia 7 września próbował się do nich przedostać bezskutecznie załamany popełnił samobójstwo 8 września w Rudniku na Sanem tan na cmentarzu parafialnym znajduje się jego grób.

 

(2011/09/09 08:50)