Grenadier 2012 plusy dodatnie i plusy ujemne

/ 85 odpowiedzi / 6 zdjęć
Grenadier 2012 plusy dodatnie i plusy ujemne
zapraszamy do dyskusji
Rumcajs


Pewne problemy organizacyjne na etapie zbierania zgłoszeń. Po kontakcie telefonicznym wysłałem formularz zgłoszeniowy. Po stwierdzeniu braku Towarzystwa Historycznego na liście uczestników, kolejna rozmowa i kolejny razy wysyłany formularz. W tygodniu poprzedzającym imprezę kolejna rozmowa z Organizatorem, a mimo to, choć miejsce na nas czekało, nadal nie było nas na liście. Troszkę mało komfortowa sytuacja dla obu stron. Do reszty brak uwag z mojej strony, więc pomijając mały zgrzyt na początku, to z mojej strony raczej pozytyw.
(2012/05/26 19:58)

Stary Kojot


Jako plus, można zaliczyć zgromadzenie wielu ciekawych rzeczy w jednym miejscu. Gry strategiczne, figurkowe, modele, oraz sprzęt w skali 1:1.Niestety, część rekonstrukcyjno-inscenizacyjna trochę sie "rozjechała". Były duże opóźnienia czasowe. 
Powoli przekleństwem inscenizacji, stają się karabiny maszynowe zasilane gazem. Strzelają bez opamiętania od rana do wieczora.  
Więcej wniosków po dzisiejszym dniu... (2012/05/27 06:21)

Stary Kojot


Znów był ponad dwugodzinny poślizg.
Sugeruję mocno przemyśleć celowość zapraszania "niemieckich" grup z Niemiec i Litwy. Na polu bitwy zupełnie niesterowalni, z włączoną nieśmiertelnością oraz z wyłączonym zdrowym rozsądkiem.W Polsce, a zwłaszcza w Warszawie, za niektóre gesty, słowa i zachowania, można po prostu dostać w ryj!
Jako, że sam maczam palce w organizacji inscenizacji, od strony czysto organizacyjnej, powyższej imprezy oceniać nie będę, niech zrobią to inni. (2012/05/27 19:58)

Stary Kojot


Dodam jeszcze zachowania skrajnie niebezpieczne, jak strzelanie do innych bez zachowania należytego dystansu. Na zdjęciu odległość, z jakiej dzielny powstaniec wykańcza załogę Kdf-a...- 1 m... (2012/05/27 20:04)

marcinr


Zgadzam się z Tobą Andrzeju w 100 %, choć nie nocowałem na Cytadeli to o ekscesach nocnych słyszałem. Rzeczywiście atmosfera się skwasiła... A sama reko w której brałem udział tj. jako załoga SU-57 - członkowie KMH Warszawa uczestniczyli w kilku innych, oceniam jaką bardzo udaną. Choć nasz SU-57 został zamieniony w złom przez Twojego Mardera i przyszło polec za Radinu, było naprawdę nieźle. (2012/05/27 21:08)

Wrotycz


(...)niektóre gesty, słowa i zachowania,
(...)






 

A ja słyszałem  od innych że koledzy z zagranicy przyjechali nas oswajać z takim zachowaniami.  Wszak to wszystko w ranach prawdy historycznej.

(2012/05/28 00:19)

Rumcajs


Dokładnie to i jeszcze kilka następnych zdjęć miałem na myśli w swoim wcześniejszym wpisie. Ja rozumiem, że każdy chce mieć broń i to jak najciekawszą. A im bardziej "maszynowa" tym lepiej. Ale czy w takiej sytuacji ten sam "każdy" musi od razu odtwarzać powstanie? Może niech zainteresuje się partyzantką np. oddziałem Góry/Doliny albo regularną armią. Wtedy oczy nie bolą. A tak z jednej strony długo dyskutuje się nad właściwym historycznie rozkładem plamek na panterce i ich kolorze (jak by to miało dla przeciętnego widza jakiekolwiek znaczenie), a jednocześnie bez mrugnięcia okiem wypacza się historię właśnie w ten sposób. I jak mój ojciec opowiada wnukom, że nie było broni to dzieciak patrzy na niego jak na kretyna.  (2012/05/28 10:20)

kudlaty


sprawy logistyczne, przyjeżdżając nie mieliśmy pojęcia gdzie jest nocleg, po informacji pojechaliśmy na cytadele gdzie nikt o niczym nie wiedział, ludzie spali na sali ok, ale żeby ktoś o czym poinformował, choćby o zabraniu jakiegoś materaca (2012/05/28 11:41)

wicmann


Znów był ponad dwugodzinny poślizg.

Sugeruję mocno przemyśleć celowość zapraszania "niemieckich" grup z Niemiec i Litwy. Na polu bitwy zupełnie niesterowalni, z włączoną nieśmiertelnością oraz z wyłączonym zdrowym rozsądkiem.
W Polsce, a zwłaszcza w Warszawie, za niektóre gesty, słowa i zachowania, można po prostu dostać w ryj!

Jako, że sam maczam palce w organizacji inscenizacji, od strony czysto organizacyjnej, powyższej imprezy oceniać nie będę, niech zrobią to inni.

Odpowiem.
Poślizgi były bardzo szkodliwe, zwłaszcza dla rekonstruktorów, którzy przyjechali do Warszawy z bardzo daleka i po skończonej ostatniej inscenizacji musieli się jeszcze doprowadzić do porządku, spakować i ruszyć w trasę...już grubo po 19.00 !!! Tu organizatorzy się nie spisali.

Do zdania o zagranicznych grupach "niemieckich" dodałbym jeszcze też "sowieckich". Miałem przyjemność odczuć ich zaangażowanie w walkę. Podczas obrony Berlina, siedząc w kanałach zostałem bardzo mocno uderzony kolbą w głowę ( dobrze, że mój hełm to nie szpachel ) , a po wyciągnięciu bardzo mocno kopnięty w pierś. Rozumiem walkę w zwarciu, ale można przecież ciosy markować.Druga sprawa, ich nieśmiertelność ( całość LWP i RKKA ). Strzelało wiele środków ogniowych, a na drodze nikt nie pozostał....przecież musieli sobie zrobić końcowe pamiątkowe zdjęcie jako zwycięzcy. Powoli staje się to irytujące.
Podczas kilku inscenizacji widać bardzo widoczny udział dowódców w zwarciach walki wręcz, strzelających więcej jak cały oddział, oraz ich nieśmiertelność. Przykład na końcu Powstania Warszawskiego w sobotę, gdzie tak było po stronie niemieckiej.
Co do broni gazowej, to się zgodzę, należy przeprowadzić szkolenie strzelców w ten sposób, że po kilku strzałach powinni chwycić za lufy ;-) Wtedy by wiedzieli, że amunicja nie była "nieskończona" 
Dodam jeszcze bardo ważną uwagę, co do zabezpieczenia terenu. Jak widziałem wbiegające dzieci , zbieraczy pamiątek, jeszcze w trakcie trwania inscenizacji, to stwierdzam jedno, że ochrona terenu była tam tylko dlatego, że musiała być, natomiast na pewno nie spełniła swojego zadania. Tak było w zeszłym roku i nic się widać nie zmieniło. Druga sprawa, że po zakończonych walkach, kilku rekonstruktorów poszukiwało swojego wyposażenia, które już zdążyło zniknąć w kieszeniach i plecakach publiki. Wiem, że zginął magazynek do MP40, który podniósł pan i umieścił w kieszeni swoich bojówek ( byłem za daleko, by zareagować )
(2012/05/28 17:14)

marcinr


To Ty dostałeś kolbą w hełm ! Siedziałem w SU-57 i widziałem jak oberwałeś - naprawdę współczuję. Załoga SU z kolei mało się nie udusiła od dymu dwóch świec dymnych po trafieniu Suczki. Pirotechnicy chyba lekko przesadzili. A co do "umierania" - chyba można ustalić przed bitwą kto ma "polec". Choćby Ci co nie dostali strzelającej broni - dla naszej załogi nie było, więc ustaliliśmy, że po trafieniu z Mardera "gramy" zabitych. (2012/05/28 18:47)

harnas


 A co do "umierania" - chyba można ustalić przed bitwą kto ma "polec". Choćby Ci co nie dostali strzelającej broni - dla naszej załogi nie było, więc ustaliliśmy, że po trafieniu z Mardera "gramy" zabitych.


I  co roku   jest to samo  można tak ustalać do bólu  (2012/05/28 19:22)

avou


Zaczniemy od mniej przyjemnych spraw:

Kwestia zapisywania się: Podobnie jak Rumcajs, nasza grupa miała spory problem. Już na przełomie lutego i marca rozmawiałem kilka razy z Panem Kowalczykiem, z zapewnieniami o wysłaniu formularza. Po dłuższym okresie udało się otrzymać formularz, wypełnić i wysłać. Po jakimś czasie otrzymaliśmy odpowiedź i prośbę o kontakt z Przemkiem, zajmującym się grupami. Po 3 tygodniach uzyskaliśmy odpowiedź, że jesteśmy zapisani, ale miejsc na inscenizacjach nie ma, ponieważ są już wszystkie pozajmowane (gdyby komunikacja działała sprawnie, formularz dotarłby do zainteresowanych osób półtora miesiąca wcześniej). Po rozmowie z Panem Kowalczykiem zostaliśmy zapewnieni że na miejscu się jeszcze wszystko ustali. Oczywiście było inaczej i nie ustalono nic.

Jest to, muszę to z przykrością powiedzieć, niewyobrażalne chamstwo ze strony organizatorów, ponieważ dwa lata temu byliśmy jedną z trzech (wraz z AA7) czy może czterech grup niemieckich które postanowiły wziąć udział w imprezie, pomimo jej rozmiarów i faktu, że dopiero wchodziła w ruch strickte rekonstrukcyjny. Dopiero impreza z roku 2010 wylansowała ją w środowisku, co było widać w roku 2011,gdzie cieszyła się sporym zainteresowanie. Zatem potraktowanie grupy, która pomagała w pewien sposób stworzyć w tej postaci imprezę jest karygodne.

Inną kwestią jest, że o ile 2 lata temu było kilku Niemców z Niemiec, znajomych organizatora, to w tym roku zaprosił ich tyle, że nie było miejsca dla polskich grup. Szczyt kumoterstwa.

Co do wyżej wymienionych Niemców. Brak jakiejkolwiek ogłady, wysoka nieśmiertelność, widać że nie biorą za często udział w takich imprezach i muszą się "wyszaleć". Nie wspominając o wpadkach mundurowych (chociażby grochy Sturma, które w całym środowisku uchodzą za passe - umówmy się, przeciętnie zarabiający Niemiec może swobodnie pozwolić sobie na coś lepszego). Jednakże jak widać kwestie historyczne nie kierowały tymi osobnikami.

Inscenizacje nastawione na "łubudu" czyli żeby było jak najwięcej huku, a zero scenariusza, aktorstwa czy czegokolwiek innego.
W związku z takim nastawieniem imprezy organizator jasno dał nam do zrozumienia we wcześniejszej rozmowie, że grupy zagraniczne są preferowane, ponieważ mają własną broń i amunicję.

Ilość broni u Powstańców przerażała, nie mówiąc już że połowa była lepiej umundurowana niż niemcy. Na prawdę, pokutuje mentalność że wszyscy Powstańcy biegali w zdobycznych bluzach maskujących, chociaż wiadomo że tylko w kilku oddziałach były powszechne.

Apel mundurowy - czemu takie pozytywne zjawiska znikają? Nikt nie sprawdził kto, co ma na sobie, i dlaczego i wychodzą takie kwiatki..

Opóźnienie czasowe może się zdarzyć, ale jest to 10-15 minut, a nie godzina-dwie! Zdecydowanie wskazuje to na słabą organizację.

Co do kwestii brutalności Rosjan - rozmawiałem z dowódcą i była ona WYMUSZONA przez "Niemców Niemców", ponieważ za żadne skarby nie chcieli ginąć podczas inscenizacji, zaś osoba organizująca rekonstruktorów, została o tym uprzedzona - żeby przemówiła swoim kolegom do rozsądku.

Sprzęt - ma swoje lata i powinien być sprawdzany godzinę PRZED inscenizacją, a nie 5 minut przed akcją, ma całkowite prawo się psuć - stąd te obsuwy.

Inną kwestią jest, że jak ktoś przyjechał w sobotę rano, to nie wiedział gdzie ma się rozstawiać, bo a) nie był dostępny żaden organizator, b) nie było jasno wyznaczonych miejsc

Plusem jest charakter imprezy, czyli połączenie dioram, inscenizacji i gier planszowych, a wszystko w bardzo fajny sposób że nie wygląda to jak jarmark.

Telebim również był bardzo fajnym pomysłem, zwłaszcza dla tej części publiki, która nie mogła z bliska oglądać inscenizacji z powodu tłumu chętnych.

Ogólna ocena jest bardzo negatywna, sugeruję się mocno zastanowić czy obecni organizatorzy są w stanie sami ogarnąć taką imprezę, bo doświadczenia tego roku ukazują, że mają z tym nie mały problem. (2012/05/29 13:58)

avou


Zapomniałem dodać - co do gazowej MG. Należy umieć z tego korzystać z umiarem. Przy częstotliwości strzałów na każdej z inscenizacji, obsługa musiała by wymieniać lufę średnio co minutę, czyli pewnie z 15 na jedną inscenizację... Chyba się gdzieś tu gubi historyczność. (2012/05/29 14:04)

maclat


Obserwując wcześniejsze wpisy, postanowiłem dodać coś od siebie.

W czasie imprezy zostałem zagadnięty przez jednego z „Niemców Niemców” . Niestety mimo, ze konwersacja została przeprowadzona w języku angielskim, bariera językowa pozostała (ze smutkiem stwierdzam, że wina leży po mojej stronie) to jednak przesłanie tej rozmowy było dla mnie zatrważające - jak widzi on ostatnią wojnę i obecny świat.

 

Rozumiem, że współcześni Niemcy coraz mniej czują się zawstydzeni historią i nie chcą unikać pewnych tematów (do czego mają prawo i do rekonstrukcji  również).

Wnioskuje o nie zapraszanie Niemców na przyszłe imprezy (lub przynajmniej poddanie ich jakiejś kontroli ). Czy na pewno aż tak bardzo podnoszą oni rangę imprezy?.

 

Impreza w obecnej formie z pierwszo ligowej przeistacza się w druga ligę.

(2012/05/29 16:44)

SusannFuncke


Witam!

Od dłuższego czasu zastanawiam się skąd w niektórych polskich grupach historycznych ( lub histerycznych) tyle jadu, fałszu , zakłamania i obłudy. Coś co dobrych kilka lat temu przynosiło zadowolenie i radość dziś doprowadza mnie do …

     Kiedy nie było takiego „wypasionego” sprzętu , umundurowania itp., była przynajmniej przyjaźń wśród prawdziwych pasjonatów. Dziś w polskim reko tak jak w polskiej polityce. Obgadujecie się nawzajem lepiej jak przekupki, w żywe oczy słodzicie i liżecie…aby za kilka minut obrobić komuś pewną część ciała. Krytykujecie Wszystkich i wszystko. Tylko nie siebie. Totalny „LANS” . Ten ma to , ten niema tamtego, ten nie taki odcień panterki, włosy, uszy, buty, oczy…. Może niedługo zaczniecie robić „ustawki” na wzór „kiboli”? Proponuje wtedy załadować co drugi „ostry”… przerzedzi się . Widzę nawoływanie do bojkotu grup zagranicznych (może ogólnopolskie referendum?). Nie bronię ich. Też mają wiele do nauki. Podobnie jak większość z Was. Może i nie brakuje Wam tu, za to na pewno tam. Za rok organizacją zajmie się zapewne jakaś extraligowa grupa „Polskich-Niemców” i z okrzykiem „mus-wycofen” doda autentyzmu całości przedsięwzięcia… To ponoć ma sprawiać radość i przyjemność. Ma być odskocznią od trudów dnia codziennego, a tu z deszczu pod rynnę.

Nie będę się dalej produkował bo do niektórych i tak nic nie dotrze .Jeżeli dotknęły moje słowa kogoś normalnego to przepraszam, reszty nie mam zamiaru.

 

PS. A co niektórzy niech zastanowią się czasem co piszą i nie obrażają innych. Świat jest mały, a co dopiero Polska J

(2012/05/29 17:55)

avou


Witam!

Od dłuższego czasu zastanawiam się skąd w niektórych polskich grupach historycznych ( lub histerycznych) tyle jadu, fałszu , zakłamania i obłudy. Coś co dobrych kilka lat temu przynosiło zadowolenie i radość dziś doprowadza mnie do …


Jakoś nie widzę w żadnym w/w poście jadu, obłudy i fałszu, będę wdzięczny za wskazanie. Redakcja prosiła o podanie plusów i minusów imprezy, zatem forumowicze wypowiadają się co uważają za zalety i wady imprezy.


     Kiedy nie było takiego „wypasionego” sprzętu , umundurowania itp., była przynajmniej przyjaźń wśród prawdziwych pasjonatów.


Dalej jest przyjaźń wśród prawdziwych pasjonatów, nie mniej jednak nasz ruch posuwa się naprzód, są dostępne bardziej poprawne historycznie repliki mundurów i nie tylko, dlatego żeby jak najbardziej szczegółowo przedstawić historię, trzeba się dostosować do wzrastającego poziomu. Jeszcze kilka lat temu bieganie w bluzach Frankowskiego było normalnie przyjęte, a bluzy od Yanika były super luksusem. Ale to było kiedyś i nie było po prostu innych alternatyw. Czasy się zmieniają. Jeżeli chodzi komuś tylko o to by "wypić pifko" i pobiegać "w germańskim mundurze" to raczej nie jest prawdziwym pasjonatem (nie mówię, że piwo czy dwa wieczorem dla odprężenia się jest złe)


Dziś w polskim reko tak jak w polskiej polityce. Obgadujecie się nawzajem lepiej jak przekupki, w żywe oczy słodzicie i liżecie…aby za kilka minut obrobić komuś pewną część ciała. Krytykujecie Wszystkich i wszystko. Tylko nie siebie. Totalny „LANS” . Ten ma to , ten niema tamtego, ten nie taki odcień panterki, włosy, uszy, buty, oczy….


W pełni się zgadzam, mnie na przykład irytuje że jest tak dużo podziałów, że ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać i razem współpracować. Dlatego zawsze staram się dogadać z każdym, kto wyrazi chęć współpracy. A co jest złego w konstruktywnej krytyce? Tak długo, jak jest podparta dowodami, jest słuszna bo pomaga dążyć do perfekcji. Ja np. nie podjął bym się odtwarzania żołnierza AK, bo dostanie cywilnych ciuchów zgodnych krojem, fasonem do tych z epoki jest bardzo ciężko, a niechlujstwem nie chciałbym obrażać bohaterów.


Widzę nawoływanie do bojkotu grup zagranicznych (może ogólnopolskie referendum?)


Mnie ciekawi, że nikt z nimi dogłębnie nie porozmawiał, żeby wiedzieć czy są w porządku. Wybaczcie, ale jak Niemiec w luźnej rozmowie, mówi że II WŚ to był żydo-masoński spisek (dokładnie coś takiego) to mnie ciarki przechodzą. Kto ich w ogóle wpuścił? Jak można w ogóle komuś takiemu pozwolić założyć mundur niemiecki, do tego W-SS?


Nie bronię ich. Też mają wiele do nauki. Podobnie jak większość z Was. Może i nie brakuje Wam tu, za to na pewno tam. Za rok organizacją zajmie się zapewne jakaś extraligowa grupa „Polskich-Niemców” i z okrzykiem „mus-wycofen” doda autentyzmu całości przedsięwzięcia…


Na pewno doda więcej autentyczności niż nieśmiertelni Niemcy, którzy w dodatku nie potrafią poruszać się po polu walki, czy stosować taktyki niemieckiej! Samo mówienie po niemiecku i mundur nie robią z nikogo idealnego rekonstruktora.


To ponoć ma sprawiać radość i przyjemność. Ma być odskocznią od trudów dnia codziennego, a tu z deszczu pod rynnę.

Nie będę się dalej produkował bo do niektórych i tak nic nie dotrze .Jeżeli dotknęły moje słowa kogoś normalnego to przepraszam, reszty nie mam zamiaru.

Niestety, co do wcześniejszej wypowiedzi to jak na razie tylko z wyżej przytoczonej wypowiedzi promieniuje jad. Za dużo emocji, za mało konkretnych argumentów i przykładów.

 


(2012/05/29 18:30)

SusannFuncke



Jakoś nie widzę w żadnym w/w poście jadu, obłudy i fałszu, będę wdzięczny za wskazanie. Redakcja prosiła o podanie plusów i minusów imprezy, zatem forumowicze wypowiadają się co uważają za zalety i wady imprezy.


 A gdzie jest napisane ,że chodzi mi o w/w posty (oprócz Twojej wypowiedzi o chamstwu...)


Ja np. nie podjął bym się odtwarzania żołnierza AK, bo dostanie cywilnych ciuchów zgodnych krojem, fasonem do tych z epoki jest bardzo ciężko, a niechlujstwem nie chciałbym obrażać bohaterów.

Polecam prywatnego krawca...dla chcącego nic trudnego . Ale tłumaczenie bomba.


Mnie ciekawi, że nikt z nimi dogłębnie nie porozmawiał, żeby wiedzieć czy są w porządku. Wybaczcie, ale jak Niemiec w luźnej rozmowie, mówi że II WŚ to był żydo-masoński spisek (dokładnie coś takiego) to mnie ciarki przechodzą. Kto ich w ogóle wpuścił? Jak można w ogóle komuś takiemu pozwolić założyć mundur niemiecki, do tego W-SS?


A co do tego mają prywatne rozmowy? Tobie ktoś zabraniał włożyć "markowe" wdzianko "doborowej jednostki"?

 

Na pewno doda więcej autentyczności niż nieśmiertelni Niemcy, którzy w dodatku nie potrafią poruszać się po polu walki, czy stosować taktyki niemieckiej! Samo mówienie po niemiecku i mundur nie robią z nikogo idealnego rekonstruktora.


Tak, za pewne , bo wiekoszośc rodzimych rekonstruktorów zna się na taktyce z broszur, bo w zasadniczym wojsku nie była. Grunt że wychodzi im "links,links, rut oijś..." A nieśmiertelnością nie grzeszyli Wszyscy.

Niestety, co do wcześniejszej wypowiedzi to jak na razie tylko z wyżej przytoczonej wypowiedzi promieniuje jad. Za dużo emocji, za mało konkretnych argumentów i przykładów.

 Nie czytaj między wierszami i Obyś nie usłyszał konkretów...


(2012/05/29 19:23)

avou


A gdzie jest napisane ,że chodzi mi o w/w posty (oprócz Twojej wypowiedzi o chamstwu...)


Jeżeli wypowiadasz się w ten sposób, w tym konkretnym wątku to pewnie masz coś na myśli. A że jest to chamstwo, to po prostu stwierdzenie faktu. Koledzy z innych grup z którymi rozmawiałem podzielali moje zdanie.


Polecam prywatnego krawca...dla chcącego nic trudnego . Ale tłumaczenie bomba.


To jest oczywiste rozwiązanie, którego nie trzeba nawet tłumaczyć. Chodzi o to, że nie wszyscy którzy się zajmują odtwarzaniem AK pokusili się na takie rozwiązanie.


A co do tego mają prywatne rozmowy? Tobie ktoś zabraniał włożyć "markowe" wdzianko "doborowej jednostki"?

 

Słucham? Bo chyba się przesłyszałem. Uważasz że ludzie którzy mogą mieć tak skrajne poglądy, nawiązujące do nazizmu, mogę być rekonstruktorami niemieckimi? Nie ma znaczenia, czy takie poglądy osoba wygłasza prywatnie czy na forum publicznym, nie powinna brać udziału w rekonstrukcji już z samego faktu, że podchodzi do niej ideologicznie, w sposób wzbudzający kontrowersję. Nikt mi nie zabronił, natomiast podchodzę do tematu odpowiedzialnie, zaś wszyscy w środowisku wiedzą, że osoby skrajne są spychane na margines, co oznacza tak na prawdę śmierć w środowisku rekonstrukcyjnym.


Tak, za pewne , bo wiekoszośc rodzimych rekonstruktorów zna się na taktyce z broszur, bo w zasadniczym wojsku nie była. Grunt że wychodzi im "links,links, rut oijś..." A nieśmiertelnością nie grzeszyli Wszyscy.

Niektórzy znają z broszur, a niektórzy tłumaczą niemieckie podręczniki i się z nich uczą. Wszystko zależy od grupy. Co do nieśmiertelności, niestety jest to częsty problem. Powinno się przed inscenizacją ustalić kto umiera i w którym momencie (podzielić inscenizację na etapy). Głównie dlatego, że najczęściej wszyscy chcą wystrzelić "pestki".


 Nie czytaj między wierszami i Obyś nie usłyszał konkretów...


Zamieniam się w słuch, bo puste pogróżki są dowodem na brak argumentów.


(2012/05/29 19:58)

SusannFuncke


 


A że jest to chamstwo, to po prostu stwierdzenie faktu. Koledzy z innych grup z którymi rozmawiałem podzielali moje zdanie.

Tak napradę to cała prawdę o Waszym udziale zna Twój szef i odpowiedzialny za grupy odtwarzajace wojska niemieckie.

 

zaś wszyscy w środowisku wiedzą, że osoby skrajne są spychane na margines, co oznacza tak na prawdę śmierć w środowisku rekonstrukcyjnym.

i tu masz odpowiedź na pewną sprawę która tak Cię poruszyła, że obrażasz ludzi...

 

 

(2012/05/29 20:15)

Rumcajs


Obgadujecie się nawzajem lepiej jak przekupki, w żywe oczy słodzicie i liżecie…aby za kilka minut obrobić komuś pewną część ciała.


Jest tylko jeden problem. Prawie każda z osób zabierających głos w tej dyskusji otwarcie przedstawia swoje zdanie, podpisując swoje wypowiedzi z imienia i nazwiska, a większość pozwala się rozpoznać także ze zdjęcia. To powoduje, że każdy z nas bierze pełną odpowiedzialność za to, co napisał. W przypadku osoby cytowanej powyżej, płeć można rozpoznać jedynie po końcówkach np. "
Nie będę się dalej produkował...". Choć zawsze mi się wydawało, że Zuzanna to imię żeńskie. Zdjęcia też nam poskąpiono. Jedno co wiemy o osobie zarzucającej nam tu nieszczerość to, to napisał o sobie - "Cześć".
Bawiąc się w Gala Anonima można wszystkim zarzucić wszystko. Tylko czy to świadczy o szczerości i ma jakiś sens?
(2012/05/29 20:18)

SusannFuncke


Tylko czy to świadczy o szczerości i ma jakiś sens?


Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Pozdrawiam.

(2012/05/29 20:28)

Redakcja


Tylko czy to świadczy o szczerości i ma jakiś sens?


Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Pozdrawiam.


Raczej nie świadczy i nie ma sensu- zawsze na portalu pojawiają się problemy wraz z kolejnym Gallem albo Gallicą Anonimem. (2012/05/29 20:37)

wicmann


Proszę kolegów o przystopowanie.
Wśród wielkiej, wspaniałej rodziny rekonstrukcyjnej zdarzają sie tez i czarne owieczki, które sami powinniśmy nauczyc jak sie powinien zachowac dobry rekonstruktor, zarówno wśród polskich, jak i niemieckich, litwińskich, czy innych narodowości rekonstruktorów.
Zorganizowanie takiej imprezy, to naprawdę spory wydatek czasowy i emocjonalny.

Popatrzmy tez i na innych, obwieszonych medalami i odznaczeniami, nie potrafiacych zachować sie w boju, wydać prostego rozkazu, lansujacych sie "żołnierzy-oficerów".
Tu SusannFuncke ma sporo racji.
Apel mundurowy czasami jest bardzo przydatny.

W temacie są plusy i minusy, więc co do plusów, to:

- zdecydowanie różnorodność i urozmajcenie w dwa dni
- zadbanie, aby nikt głodny i spragniony nie chodził
- zadbanie o nocleg, kto nie miał zbyt duzo "odwagi", by spać w polu
- zadbanie, by walki były w miare realistyczne jak na miejsce boju
- rozdysponowanie środków ogniowych wśród tak wielkiej rzeszy rekonstruktorów
- powiększenie placu boju o część poligonu
- ogarnięcie tej wielonarodowej masy w jedną całość


minusy:
- zbyt szybkie wchodzenie publiczności na teren walk
- opóźnienia czasowe, co dotkliwe było w niedziele dla rekonstruktorów z daleka
-  niesmiertelność niektórych grup
-  zasady bezpieczeństwa z bronią i w walce kontaktowej...

Można walczyć bardzo realistycznie, nie robiąc nikomu żadnej szkody. (2012/05/29 20:38)

harnas




Mnie ciekawi, że nikt z nimi dogłębnie nie porozmawiał, żeby wiedzieć czy są w porządku. Wybaczcie, ale jak Niemiec w luźnej rozmowie, mówi że II WŚ to był żydo-masoński spisek (dokładnie coś takiego) to mnie ciarki przechodzą. Kto ich w ogóle wpuścił? Jak można w ogóle komuś takiemu pozwolić założyć mundur niemiecki, do tego W-SS?




Moim skromnym zdaniem sprawa jest gruba  - za podobne wypowiedzi   można  mocno beknąć za Odra i zajmuje się tym policja kryminalna  ,a to podobno my Polacy jesteśmy postrzegani jako antysemici


Jeżeli  toczyły się takie wesołe rozmowy to    kogoś przeniosło chyba w czasie z lat 30-40 ubiegłego wieku  i z czasem impreza może  stać się zlotem   ludzi o prawicowych poglądach (delikatnie to ujmując)  i jak widać jest to tolerowane i jest na to przyzwolenie -   Organizator    dobierając tak a nie inaczej uczestników  sam może sobie strzelić w stopę.

(2012/05/29 20:47)