GL-AL: ocena

/ 71 odpowiedzi / 10 zdjęć
Przeglądając różne materiały umieszczane na portalu dochodzę do wniosku, że materiały dotyczące Armii Krajowej często poruszają, lub ocierają się o temat działalności Gwardii Ludowej - Armii Ludowej. Brak jednak wiadomości na temat działalności tej ostatniej organizacji i to opartej na dokumentach, a nie na "wspomnieniach" byłych funkcjonariuszy. Zapraszam wszystkich do dyskusji opartej na przykładach konkretnych oddziałów.
SRH JODLA


Dyskusja ruszyła na dobre. Zacznę więc sam

Pierwszym „bohaterem” będzie Stanisław Olczyk „Garbaty” – dziś mało znajdziecie już w sieci materiałów o tym… Urodzony w roku 1909 w Nieznanowicach (Powiat Włoszczowa). Od roku 1938 członek KPP. W 1942 roku dowódca grupy Gwardii Ludowej w radomskim. Po rozbiciu grupy, sam ranny, wraca w rodzinne strony gdzie wiosną 43 organizuje kolejny oddział.

2 lipca 1943 roku oddział „Garbatego” na rozkaz organizacji spotkał się z oddziałem GL „Tadka Białego”. Po kilu godzinnych naradach ‘Garbaty” został aresztowany, a następnie jego ludzie zostają zmuszeni do oddania ukrytej broni i amunicji. „Garbaty” domagał się wizyty przedstawiciela Sztabu GL lub PPR. 6 lipca przybył takowy – Marian Głąb „Felek”, ale „Garbaty” został z aresztu zwolniony dzień wcześniej i… powierzono mu dowództwo drużyny.

7 lipca we wsi Ostrów miało nastąpić wyjaśnienie całego zajścia. „Tadek Biały” tłumaczył, że w zajściu chodziło o sprawdzenie „zapatrywań politycznych” „Garbatego”. Zajście rozwiązano polubownie. Oddział „Tadka Białego” miał się przemieścić w krakowskie gdzie jak twierdził dowódca „miał kilka spraw do załatwienia”. Na zakończenie mieli przeprowadzić wspólną akcję.

9 lipca podczas kolejnej narady oddziałów „Garbaty” i „Felek” zostali przez kolegów rozbrojeni i aresztowani. Powodem miała być ich podejrzana działalność. Obaj mieli zostać odprowadzeni w inne miejsce i tam rozstrzelani. Jak stwierdził jeden z podwładnych „Tadka Białego” mają w oddziale wykonawcę wyroków.

Po przejściu 7 km „Felek” został zastrzelony. „Garbaty” chcąc ocalić życie zaproponował, że oddział może odebrać od młynarza Tadeusza Wójcika odebrać nałożoną na niego kontrybucję (haracz) w wysokości 10 tysięcy złotych.  Podczas wizyty w młynie „Garbaty” ucieka.

Tak przez tydzień prowadziła walkę w powiecie włoszczowskim Gwardia Ludowa.

Dodam jeszcze, że po aresztowaniu „Garbatego” część jego ludzi wróciła do domów. Sanitariuszka oddziału , narodowości żydowskiej, Rozalia Szapszewska „Zosia” została skierowana na leczenie do kolegi z oddziału . Przyjął ją Józef Łaskawski „Kostek” ze wsi Konieczno, a następnie ograbił i zamordował.

Niedługo ciąg dalszy.

 

(2011/05/16 21:35)

SRH JODLA


Co było przyczyną takiego stanu rzeczy. Ano grupa GL "Garbatego" po wykonaniu kilku kilku udanych akcji dywersyjnych przeciwko niemieckiej administracji skierowała swoje działania w stronę majątków należących, względnie administrowanych przez członków AK i NOW. Powodowało to zatargi na szczeblu dowódczym organizacji. Część działaczy PPR z Konieczna widząc niewłaściwe działanie "Garbatego" usiłowała interweniować i skierować działania grupy przeciwko okupantowi. Ci ludzie byli jednak w mniejszości, a ich znaczenie jeszcze bardziej zmalało po zabiciu "Felka" przez "Tadka Białego" - Tadeusz Grochala. (2011/05/17 20:57)

użytkownik9025


A to ci rewelacja, Kolego, wielkie dzięki za te informacje! Świadectwo prawdzie dałeś.
A był jeszcze taki dziwny twór enkawudowski pod nazwą "Jeszcze Polska nie zginęła", to ci było panoptikum kryminalistów i szubrawców. Gdzieś za późnego PRLu wydano gó...prawdziwą historię tej bandy, same cuda tam wymyślili. Pozdrawiam - Fen (2011/05/17 22:30)

Olo101


Myślę że GL-AL to sprawa dość kontrowersyjna. Jak dla mnie za rabowanie etc. odpowiadali degeneraci a nie ogół tej formacji. Znane są przypadki palenia wsi ( w ramach "akcji odwetowych" za wydawanie członków podziemia) i mordowania niewinnych ludzi ( którzy mieli jakikolwiek kontakt z władzą ludową ) przez NSZ, WiN itp. Poszukam w internecie informacji i wkrótce opisze działania jakiegoś odziału. (2011/05/18 21:01)

SRH JODLA


Drogi Olo proszę nie mieszajmy GL-AL i WiN bo nijak to się ma.

Co do akcji zaopatrzeniowych. Nie piszę o zwykłych akcjach bandyckich, które ze względu właśnie na degenerację, zdarzały się w każdej organizacji. Problem jest w tym, że dokonywały je konkretne osoby, a nie organizacje, zresztą bardzo często osoby takie były karane.

GL-AL, ze względu na profesję jaką zajmowali się jej ludzie - piszę o tym w innym miejscu, z kradzieży uczyniły dochodowy proceder. Przykłady? Podaję w pisowni oryginalnej:

1: Akcja finansowa Specgrupy Sztabu Głównego GL w Warszawie. Podczas akcji na firmę krawiecką przy ul. Marszałkowskiej 56 zabrano m.in.

1 narzutka damska

1 ołówek

3 grzebienie

1 portfel

1 apaszka damska

1 kalka damska

2 p. pończoch

1 słoik kremu

1 okulary męskie

1 krzyżyk

1 p. skarpetek.

2.Raport do Okręgowego Komitetu PPR w Lublinie z powiatu Kraśnik - rok 44

"W tym samym czasie wypadówka robiła więcej świństw, jak zabieranie pieniędzy niby to na organizację, mając tłum pokwitowań, w przymusowy sposób - a jak się okazuje zebraną kwotę podzielili między siebie - co może potwierdzić Gołąb, jak również żądanie wódki".

"Najbardziej dotknięto naszego Tow. Waldka. Przy b. niskim sposowie wyrażania się ochodzenia się z ludźmi przeszukano dokładnie dom. Zerwano część podłogi. Jeden z nich zażądał siekiery i rozbił lucht w piecu stanowiący pewnego rodzaju kryjówkę. Zrabowano w tym domu: 2 pary butów, 2 garnitury, 1 ciepłą koszulę damską, materiał męski na ubranie 3m, materiał damski na sukienkę 3m, chustkę damską na głowę, 500szt papierosów,, 2 pary spodni do butów. Po odejściu tych aprowizatorów gospodarz czuł się jak po ogniu. Następnie ta sama wypadówka zabrała u pastuchy 10 m kartanu po zerwaniu części podłogi. U Żaka zabrano świnię".

3. Rozliczenie sowieckiego zrzutu na kielecczyżnie - meldunek do Moczara, lipiec 44

"Przy wylądowaniu zginęły pieniądze. Ile nie mogę się dowiedzieć. Sprzedano spadochron za trzy tysiące złotych. Z grupy Dudy przepadły trzy worki gruzu, w jednym było 10 PPs i amunicja, drukarnia, medykamenty i podobno walizka z pieniędzmi".

Mogę tak dalej, ale wątek ma przedstawić historię działań GL-AL i ich "dokonań bojowych"

(2011/05/19 10:31)

Olo101


Nie mam zamiaru porównywać tych organizacji. Chodzi mi o to co już kolega napisał, że w każdej organizacji są degeneraci którzy wyrabiają opinię innym. A że GL-AL wywodziła się z raczej "szemranych" środowisk osób takich było więcej. (2011/05/19 15:25)

SKWARA192


Jakiś zbieg okoliczności że w u komunistów było bardzo dużo szemranego towarzystwa.Często szkolonych przez Moskwę do zwalczania prawdziwych Polaków. (2011/05/19 16:32)

Wrotycz


W tej kamienicy, w której syn mój razem ze mną żył,
- Drewniane schody, brudne ściany, kibla biel -
Mieszkał przez ścianę jakiś podejrzany dla mnie typ,
No, ale ja byłem w AK - a on w AL.

Na schodach mijaliśmy się nie mówiąc sobie nic.
Dopóki noża w brzuch nie wsadzi - wszystko gra!
A wszystko nas dzieliło - łączył nienawistny fryc,
No, ale tamten był w AL - a ja w AK.

Spotkania nielegalne tam za ścianą raz po raz,
A ja nic na to nie poradzę choć w łeb strzel!
Bo przecież Niemca nie nasadzę na sowiecki zjazd,
Nawet jeżeli ja w AK, a on w AL!

W tym czasie syn mój, Józef, znikał z domu dzień z dniem,
A od nieszczęścia strzegłem go, Bóg prawdę zna!
Wtem widzę: stoi w drzwiach sąsiada z rozpalonym łbem,
Choć tamten przecież był w AL - a ja w AK.

Zerżnąłem pasem syna, miał już siedemnaście lat,
Najlepszy wiek, żeby najgłupszy wybrać cel -
- Chcesz walczyć - walcz! Ale jak Polak, nie jak kat!
Przecież twój ojciec jest w AK - a on w AL!

Syn spojrzał na mnie i powiada, że chce Niemca bić,
I że Polaka powołanie dobrze zna -
A w czyim spełni je imieniu - nie robi mu nic,
Że był w AL - więc może też być i w AK.

A czas się zbliżał, każdy czuł, że już nam ziemia drży
I okna domów cięły świat jak okna cel!
Tamci do lasu szli, a na ulice szliśmy my,
Bo my w AK - a oni byli wszak w AL!

No i się stało, co się stało, co się miało stać,
I syn mój zginął - ciężko rzec - pierwszego dnia.
Nie trzeba było mi chłopaka do Powstania brać,
No, ale nie był już w AL - już był w AK.

Ktoś powie - nie on jeden! Tak, lecz dla mnie właśnie on!
Nieszczęścia jakoś sprawiedliwiej, Boże - dziel!
Byleby żył! Za wcześnie Panie Twój ogląda tron!
Byleby żył!
Niechby już sobie był w AL ! (2011/05/19 18:24)

Olo101


Bardzo trafne. (2011/05/19 20:15)

matomi3


Kilka orzełków AK, z Akcji Burza, Powstania Warszawskiego, AL-GL oraz kombatanckie jako dodatek do tematu. (2011/05/20 10:28)

SRH JODLA


Wraca do głównego pytania. Rozumiem, że spodobały się wam przygody „Tadka Białego”. To poczytajcie teraz o jego przygodzie z dnia 8 września 1944 roku (jego oddział liczący ponoć 230 ludzi oraz oddział sowiecki, liczący 120 osób dotarły do wsi Rząbiec pod Włoszczową, aby spotkać się z oddziałem „Garbatego):

„ Nad ranem 8 września zgłosiło się do mnie dwóch rannych partyzantów AL., meldując, że zostali znienacka ostrzelani. Już świtało gdy spostrzegłem ludzi ubranych w mundury Wojska Polskiego. Moi żołnierze doprowadzili dziewięciu z nich – okazali się enezetowcami. Jeden z nich zdołał zbiec i najpewniej zameldował dowództwu o naszym pobycie, gdyż zaraz nastąpił napór sił wroga. „

Rozpoczęła się walka. Według Tadka Białego oddział radziecki nie wytrzymał naporu sił NSZ. 71 Rosjan  zostało wziętych do niewoli.  Oddziały Al. Przedarły się przez słabo strzeżony odcinek NSZ tracąc 56 ludzi b tym 30 wziętych do niewoli. W nocy Rosjanie podjęli próbę ucieczki. Niezwłocznie ich jednak zlikwidowano.

Tyle opowieść Tadka Białego, choć dodam jeszcze, że Tadek Biały opisuje, że oddział ocalał dzięki jego wspaniałej pertraktacji z „Bohunem” (Dowódca Brygady Świętokrzyskiej NSZ).

Polityczni koledzy Tadka Białego w powojennej „literaturze” opisują zdarzenie nieco inaczej. Według  Mieczysława Migacza oddziały nie były tak liczne, ale za to bardzo dobrze uzbrojone. W opracowaniu tym możemy przeczytać, że Tadek Biały na rozmowy został wysłany przez sowieckiego dowódcę kpt. Iwana Iwanowicza Karawajewa.  Zwracam uwagę na delikatną różnicę, ale najważniejsze jest to, że o opracowaniu tym czytamy, że grupie uderzeniowej GL nie udało się przebić przez pierścień NSZ. Rozbici na dwie mniejsze przedzierają się do „Garbatego”, a pozostali dostają się w ręce NSZ. Tu już nie mówi się o jakiejkolwiek próbie ucieczki. Tu wprost pada stwierdzenie, że 74 osoby zostały rozstrzelane.

Zanim ocenicie posłuchajcie jednak głosu drugiej strony. Wspomina Jerzy Jaxa-Maderski:  „Po zakwaterowaniu Brygady, kpt. „Step” wysłał patrol pięciu ludzi pod dowództwem plut. podch. „Sanowskiego” (Franciszek Bajcar) po żywność. (…) Natychmiast ich rozbrojono i zaprowadzono do „Białego”. Ten słysząc kogo mają, zaczął ich bić, kopać i dał rozkaz do rozstrzelania. Kazano żołnierzom kopać groby, a dowódcę ich patrolu przywiązano do drzewa, znęcając się nad nim, gdyż nie odpowiadał na zadawane mu pytania. (…) Stojąc pod drzewem „Sanowski” złożył ślubowanie Bogu, że o ile się uratuje to zostanie księdzem.  Jego modlitwa została wysłuchana. Zdołał uciec. Rozpoczęła się walka. Otoczeni z kilku stron Rosjanie poddali się. Brygada miała ośmiu zabitych i czterech rannych. Wzięliśmy około 200 jeńców.

Tyle walka, ale co dalej: Por. „Gnat” (Jerzy Celiński) zapisał: „Spora ilość Polaków którzy chcieli, dołączyła do Brygady. Zostali rozrzuceni po wszystkich kompaniach. 72 Rosjan, w tym jeden Niemiec – komunista, zostało zabitych. Kompania „Lamparta” i „Boruty” pilnowały ich gdy jakiś prowodyr dał hasło do ucieczki (byliśmy w lesie, było bardzo ciemno i padał deszcz). Mieliśmy wszyscy broń maszynową. Może 2-3 zdołało zbiec, reszta poległa".

Tyle wspomnienia i one jak to bywa będą się różniły. Nie zagłębiam się w powody takich działań, ale dziś zwracam uwagę na kłamstwa jakich w tym przypadku dopuszczali się konkretni ludzie, w tym przypadku Tadek Biał. Tym bardziej wierzę „Sanowskiemu”, który wywiązał się ze ślubowania i po wojnie został księdzem.

(2011/05/20 22:19)

SRH JODLA


Ujawnione dotychczas fakty z działalności GL-AL. Jednoznacznie wskazują, że organizacja ta nie była tak liczna jak przedstawiają to jej piewcy. Jakimi osobami obsadzane był stanowiska dowódcze? Przyjrzyjmy się na przykładzie Kielc.

Jesienią 42 roku do jednej z komórek PPR na kielecczyźnie(wieś Kołomań) zgłosił się mieszkający w Kielcach przy ulicy Nowy Świat 15, Wincenty Smelcerz. Zgłosił akces do organizacji. Nawiązał kontakt z oddziałem GL im. Ziemi Kieleckiej por. „Narbutta”. Ten nadał mu pseudonim „Kacper”, a z jego domu uczynił punkt kontaktowy, dla łączników wszystkich szczebli. Sam „Kacper” został  także jednym z łączników między Kieleckim Okręgiem  PPR i GL a obwodem i KC oraz Sztabem Głównym GL. Nikt w GL nie podejrzewał, że ich główny łącznik jest agentem Gestapo o pseudonimie „Pierzyna Hugon”. Zastanawiający jest jedynie tak błyskawiczny awans, co może świadczyć o braku jakichkolwiek struktur w Kielcach, oraz powierzenie nowej osobie tak newralgicznego punktu jak łączność.

„Pierzyna Hugon” działał sumiennie. Rozpracowując osoby z którymi kontaktował się jako łącznik. Co więcej: rozkazy jakie przewoził były najpierw w gestapo kopiowane i dopiero wtedy docierały do adresatów.  Ostatecznym efektem było wciągnięcie agenta do sztabu okręgu PPR – GL. Niemcy systematycznie aresztowali członków organizacji ujawnionych przez agenta. Dotknęło to komórek w Kołomani, Wołowa,  Stąporkowa, Gosania,  Smarkowa. Tyle w świętokrzyskim, ale należy się spodziewać, że kontakty przekazane przez agenta gestapo w Warszawie i Radomiu także zostały poddane obserwacji, a w efekcie zlikwidowane.

Największym „sukcesem” bojowym agenta był ujawnienie miejsca koncentracji oddziałów GL, 14 maja 43, w lasach Zalezianki. Zgrupowanie zostało rozbite. Praktycznie z trzech oddziałów, działalność w GL kontynuował tylko jeden.

Dzięki  odpowiedniej grze Gestapo, w tym czasie do organizacji został przyjęty kolejny agent, również mieszkający w Kielcach Roman Żąda, któremu Gestapo nadało pseudonim „Józef Szmidt nr 42”. Co ciekawe nie został on do PPR wciągnięty przez „Pierzynę Hugona”, ale w inny sposób co może świadczyć o nieujawnionych jeszcze agentach działających w organizacji. Nowy nabytek, w krótkim czasie także został członkiem kierownictwa Komitetu Okręgowego PPR. Tak więc latem 43 roku na czele kieleckich struktur organizacji stało dwóch, nic o sobie nie wiedzących, agentów gestapo.

Wydawano kolejnych członków organizacji, tak że w czerwcu 43 roku Roman Żąda został ostatecznie sekretarzem Okręgu Kieleckiego PPR. Niedługo potem „Pierzyna Hugon” został zdekonspirowany i opuścił świętokrzyskie.

Nie znalazłem w materiałach dalszej historii Romana Żądy. Istnieje prawdopodobieństwo, że do końca okupacji funkcjonował on jako agent w strukturach kierowniczych PPR-GL na kielecczyźnie.

Reasumując:  historia tych dwóch ludzi pokazuje słabość struktur PPR. Po kilku tygodniach można było zostać członkiem kierownictwa organizacji.

(2011/05/22 08:18)

użytkownik8814


Nie wiem kto był gorszy NSZ czy GL-AL więc oceniać ich nie mam zamiaru . to co robiły te dwie grupy jest hańbą strzelać Polak do Polaka wzajemnie się mordować dlatego że jeden nosi ryngraf Matką Boską na piersi a drugi opaskę z napisem AL na ramieniu to jest powód żeby zajmować się sobą nawzajem a nie okupantem . Hańba i jeszcze raz hańba do tego atakowanie , zabójstwa Akowców i Bechowców zarówno przez NSZ jak przez GL-AL . Gdybym miał możliwość postawił bym ich przed plutonem egzekucyjnym a przynajmniej ich wodzów na pewno tak się nie stało ponieważ jedni uciekli na zachód a drudzy dobrze wiemy to oni sądzili i postawili przed plutonami egzekucyjnymi tysiące ludzi nie za to że popełnili przestępstwa ale tylko za to że należeli do AK lub BCH . Tu nie ma co oceniać to trzeba potępić ! (2011/06/01 19:48)

Olo101


W 100% popieram kolegę mariana. Niestety mało osób zauważa to że historia nie jest czarno-biała. (2011/06/02 18:38)

Rumcajs


Jakiś zbieg okoliczności że w u komunistów było bardzo dużo szemranego towarzystwa.Często szkolonych przez Moskwę do zwalczania prawdziwych Polaków.

Skwara to bardzo duże uproszczenie tematu, bo akurat Ciebie nie posądzam o braki w wiedzy na ten temat. Przecież wiadomo jaką ideologię i cele mała GL/Al. Trudno więc przypuszczać, że ten kierunek był popularny dla tzw. wyższych sfer. Przecież to by oznaczało, że podcinają gałąź, na której siedzą.
Jeśli zaś chodzi o te szkolenia w Moskwie, to raczej nie były one dostępne dla przeciętnego "szemranego towarzysza". Zbyt dużo kosztów w stosunku do zysków. (2011/06/02 19:20)

użytkownik8814


Dzięki kol .Olo za wsparcie ,temat o którym dyskutujemy nie jest prosty  nie można tak przedstawiać wydarzeń żeby zrzucić całą winę  ma jedną  stronę tą której się nie lubi  bo będzie to usprawiedliwieniem dla drugiej strony konfliktu . Głównie chodzi o NSZ  i GL-AL. ponieważ między tymi organizacjami dochodziło do najkrwawszych incydentów  jednak żadna że stron  nie starała się tego konfliktu przerwać  szeregowi żołnierze nie powiązani ideowo z wyżej wymienionymi organizacjami którzy wstępowali do tych  oddziałów partyzanckich walczyć z Niemcami  zostali zmuszeni przez dowódców  do skierowania  broni przeciwko sobie co dla wielu z nich było wielkim dramatem . Po tylu latach od tych haniebnych wydarzeń jeszcze nie została opracowana  dzień po dniu rok po roku taka czarna księga Polskiego podziemia  gdzie autor czy autorzy pokazali by  kto  kim gdzie i kiedy przelewał bratnią krew . Mam kilka książek gdzie autorzy byli partyzanci przeważnie AK poruszyli ten temat i w najbliższych wpisach postaram się o tym napisać .

 

(2011/06/02 22:07)

SRH JODLA


Szanowni koledzy oceniają w tym momencie stosunki panujące pomiedzy różnymi bojówkami partyjnymi, bo takimi według mnie byłoy i NSZ i GL, zapewne macie wiele racji. Aby mieć swoje zdanie na temat działalności jakiejkolwiek organizacji potrzeba informacji. Ja liczę tu na informacje o GL, nie ukrywam, że mile widziane są kompromitujące. Czas wreszcie pokazać prawdę. Przynajmniej o dowódcach, bo co do żołnierzy zdania są różne. (2011/06/02 22:33)

użytkownik9025


W obronie Narodowych Sił Zbrojnych - na pewno to nie była to bojówka tylko siła zbrojna narodowa, która na dodatek nie miała żadnego finansowego wsparcia z tak zwanego świata, jak pozostali.
Jak możesz równać ich z bandytami na moskiewskim żołdzie??? NSZ to byli Polscy Żołnierze.
Historia pokazała,że to Oni mieli rację.
                                                          Fen (2011/06/03 00:39)

użytkownik9025


Do Kolegi Mariana - gadasz jak absolwent Wyższego Uniwersytetu Leninowsko Marksistowskiego ale dosłownie Kolego, masz coś z tego, czy tak z miłości pier....sz ?
                                                                                               Fen (2011/06/03 00:45)

Olo101


Kolego Fen-rozumiem emocje ale bez przesady. Może po prostu kolega marian widzi odcienie szarości, a to nie jest oznaka przynależności politycznej. Raczej inteligencji. A w kwesti NSZ i AL-nie można usprawiedliwiać ani jednych ani drugich. I jedni i drudzy byli Polskimi żołnierzami. Choć postępowanie wobec siebie na to nie wskazywało. (2011/06/03 18:59)

użytkownik8814


Nie interesują mnie zaczepki i nie mam zamiaru wdawać się w bijatykę słowną  kol Fen .Prawda o NSZ jest bolesna dla kogoś kto jest sympatykiem tej formacji (nie można pisać bandy tak nazywali partyzantów Hitlerowcy a potem komuniści żołnierzy podziemia )Nie jestem i nie byłem sympatykiem komunistów byłem i jestem w Solidarności w Solidarności która walczyła z komuną i ją obaliła dlatego teraz kol Fen może pisać co myśli i to bezkarnie . Polecam koledze do przeczytania książkę Jacka E. Wilczura " Sosny Były Świadkami " rozdział Renegaci zobaczy kolega co pisze na temat NSZ były żołnierz AK polecam potem możemy podyskutować  (2011/06/03 20:47)

Rumcajs


Pax. Proponuję powrót do tematu. Autor wątku jasno i wyraźnie określił czego oczekuje po zabierających w nim głos. Ponadto prosił o wypowiedzi konkretne, a tu prócz Niego nikt nic poza ogólnikami nie napisał. Same ogólniki. Dlatego proszę o nielicytowanie się kto ma jakich kolegów, lecz o równie ciekawe jak Kolegi Jodła wpisy. (2011/06/03 22:23)

SRH JODLA


Aby ochłodzić Wasze rozpalone głowy podam przykład bitwy która uważana jest za jedną z wiekszych i do tego zwycięskich, ale...

W dniach 29-30 września 1944 roku w okolicach miejscowości Gruszka, powiat konecki, województwo kieleckie skoncentrowane oddziały AL i brygad sowieckich stoczyły bitwę. Wdług "historyków"lat minionych sily niemieckie liczyły 5000 żołnierzy Wehrmachtu i SS oraz jednostki partyzanckie NSZ przebrane w mundury niemieckie. Mieli panowie fantazje, ale w jakis sposob musieli uzasandnic swoją klęskę. Tak więc nie zwycięstwo ale klęska i to sromotna. Jak do tego doszło?

We wrześniu skoncentrowane siły AL oczekiwały na zrzuty. Sztab AL wraz z Henrykiem Połowniakiem "Zygmunt"- dowódca I Brygady AL oraz Tadeuszem Majem "Łokietek" d-ca II Brygady AL, mimootrzymywanych meldunków od zwiadowców AL oraz miejscowej ludności o zblizającym sie nplu nie zrobili nic w celu zmiany miejsca postoju i oderwania się od wroga. Stanęlo zagadnienie stworzenia obrony okrężnej i mimo iż niektóre jednostki taki rozkaz otrzymały to został on zlekceważony. Zapewne gwardziści brali przykład ze swoich dowódców:"... w noc poprzedzającą ten bój, na kwaterze, gdzie mieścił się Sztab, urządzono sobie  bal z okazji imienin narzeczonej Połowniaka ps. "Albinka", której przygotowano w tym celu nawet suknię balową. tańce trwaly całą noc, grały harmonie, pito wódkę (...) Nic tez dziwnego, że w wyniku tej walki, dzięki karygodnemu stanowisku d-ctwa na czele z Połowniakiem, AL poniosła olbrzymie straty w ludziach (około 70 zabitych i kilkudziesięciu rannych) oraz w sprzęcie bojowym, którego olbrzymia część świeżo otrzymana ze Związku Radzieckiego dostała się w ręce wroga..." Ten opis to nie moja fantazja, ale fragment dokumentu jaki stworzył Komitet Wojewódzki PZPR dla Komitetu Centralnego tejże w 1953 roku.

Dodam jeszcze, że uczestnik tej walki J.Juszkiewicz, oficer sowiecki, opisał po latach: Ze strony AL i brygad sowieckich, poza stratami w walce, pozostałych 690 ludzi w czasie obławy pod Gruszką w części mniejszej zdezerterowali (m.in. Tadeusz Maj "Łokietek" dowódca II Brygady), a w wiekszej zostali rozpuszczeni do domów - czyli nastąpił faktyczny rozpad zgrupowania.

To jest niestety tragiczna prawda o jednej z największych walk AL na kielecczyżnie. Zwycięstwo czy klęska? Ocenę pozostawiam wam.

(2011/06/03 23:29)

użytkownik9025


 Do Kolegi Mariana, Kombatanta. Kolega Fen ma dwa prawomocne wyroki od władzy ludowej i nie za rozbijanie kiosków Ruchu.

A mimo przeszłości szlachetnej Kolego Marian gadasz jak komuch, i to nastojaszczyj. A opinia jakiegoś AKowca o NSZ jest tylko opinią jednego człowieka, a czy wiesz co NSZetowcy mówili o dowództwie AK... Historycy to badają. Oliwa sprawiedliwa...
A ALowcy to niestety sowieckie prostytutki były. Po wojnie mordowali bestialsko, nawet AKowskie dzieci...
                                                                          Fen (2011/06/04 09:37)

SRH JODLA


Tym oto sposobem zamiast dowiedzieć się czegoś nowego o "świetlanej" przeszłości GL-AL dowiedziałem się, co się dzieje w polskim piekiełku. Choć raczej Piekle. Demokracja daje prawo posiadania własnego zdania,ale nie upoważnia nikogo do obrażania drugiej osoby.

Z dyskusji Panow wynika,że twardo bronić będziecie swoich poglądów. Ja dodam tylko. Jedyną legalną organizacją wojskową na terenie okupowanego kraju była Armia Krajowa (to nie jest partia, ale Wojsko Polskie w konspiracji, podlegające legalnemu rządowi polskiemu). Wszystkie organizacje konspiracyjne mialy się AK podporządkować. Nie dokonało tego wiele lokalnych organizacji,które z biegiem czasu przestaly istnieć oraz organizacje bojowe określonych partii politycznych, czyli krótko mówiąc partyjne bojówki.  Ludowcy stworzyli Bataliony Chłopskie, Stronnictwo Narodowe -ZJ, NOW, NSZ, PPR - GL-AL. Co do tej ostatniej sytuacja jest prosta: nie uznawali polskiego rządu, swoje nadzieje wiązali z Moskwą. Wszystko jasne. Niestety ludowcy i obóz narodowy mimo iż popierali rząd w londynie, a nawet go tworzyli, niechętnie chcieli sie pozbyć własnych partyjnych bojówek. Stąd kolejne rozłamy w obozie narodowym.Ludowcy mimo, iż oficjalnie Bataliony zostaly wcielone do AK, różnie z tym było. Faktem jest, że niektóre oddziały nie podporządkowały się AK - dla mnie to zdrajcy, którzy nie wykonali rozkazu. Zgodnie z prawem wojennym powinni być oddai pod sąd polowy. Ludowcy tworzyli więc Chłostrę czy inne straże, aby jakoś zalegalizować własne bojówki. Niezależnie jednak od losów organizacji, ich działalności itd - to w dalszym ciągu są jedynie bojówki partyjne.

PS. Co do obozu narodowego i jego finansów. Nie jest prawdą, że nie otrzymywał on wsparcia z zagranicy. Określone dzialania wojskowe i wywiadowcze struktur wojskowych SN były fiansowane z pieniędzy Rządu. Jedne bezpośrednio przez kurierów inne za pośrednictwem AK (nie powinni to dziwić AK wspierała tak fiannsowo wiele organizacji jak choćby Muszkieterów, ale nie dawano kasy na działalność, tylko na konkretne działania.

Komuniści przez wiele lat falszowali historie robiąc ludziom wodę z mózgu. Teraz następuje przegięcie w drugą stronę. Panowie opamiętajcie się bo przynosicie Sprawie Niepodległości więcej strat niż korzyści.

I tak zamykam ten wątek, bo nie chce mi się brać udziału w jałowych pyskówkach.

(2011/06/04 14:26)