Demotywatory rekonstrukcyjne i historyczne

/ 153 odpowiedzi / 106 zdjęć
Artur W


A czy samo pokazywanie danego symbolu, np 'na koszulce' to nie propagowanie?


Nie. Gdyby tak było, nie trzeba by do paragrafu o propagowanie, w różnym kształcie istniejącego od dziesięcioleci, dodawać jeszcze paragrafu zakazującego publicznego prezentowania przedmiotów i nośników.
A i to było zakazane ich prezentowanie (i mnóstwo innych czynności, chyba najbardziej rozdęte znamię czasownikowe w całym kk) w celu rozpowszechnienia. Czyli nie wystarczy prezentować np. flagę z hakenkreuzem publicznie, jeszcze trzeba mieć intencję rozpowszechniania flag. Koszulki z portretami i symbolami też można nosić w miejscu publicznym (i inną odzież z symbolami tyż), nie jest karalne. Co innego gdyby się je oferowało do sprzedaży (dlatego na Allegro i na stronach firm dostarczających artykuly do rekonstrukcji wszędzie jest rzyciochron, że to tylko w celach edukacyjnych i kolekcjonerskich).
Dlaczego w tej sytuacji nie było w czasie obowiązywania danego przepisu żadnych spraw o sovietica na straganach (hitlerianów dawno nie widziałem)? Dobre pytanie... (2013/01/31 10:07)

Kaczor39


Bo chciał mądrala zabłysnąć kontrowersyjnym przekazem, jako że wśród co bardziej przekonanych o swej intelektualnej potędze prostaków obrazoburczość ostatnio w cenie. A że niedouczony, to i nie ma się co dziwić ;-)






Moim zdaniem wiedza tego dżentelmena wynika z programów pseudo-historycznych produkcji zagranicznej. Raz miałem nieprzyjemność oglądać jeden który opowiadał jak to Polacy w 1939 poddawali sie unikając walki... I to było opisane w gazecie jako "Dokument Historyczny". I to w połączeniu z chęcią "zabłyśnięcia" w internecie dało bardzo smutny efekt, przynajmniej dla mnie ponieważ jestem bardzo wyczulony gdy obraża sie waleczność żołnierzy Polskich we wrześniu 1939 (2013/01/31 10:54)

Rumcajs


Czemu niektórym osobom tak trudno zrozumieć, że ten portal dlatego jest tak licznie odwiedzany, że służy propagowaniu wiedzy historycznej niezależnie od koloru polityków, którzy ją tworzyli i na siłę wciskają tu politykę. Nie bardzo rozumiem co z rekonstrukcją lub historią mają wspólnego rozważania o obecnych przepisach prawnych w zakresie propagowania. I z góry informuję, że jest to stwierdzenie czysto retoryczne i nie tylko nie oczekuję na nie odpowiedzi, lecz wręcz przeciwnie chciałbym prosić o nie rozwijanie już tego wątku w tym kierunku.

Natomiast wracając do owego demota z karabinem, to tak sobie myślę, że przeceniacie odbiorców tegoż, bo ile osób pośród oglądaczy zdjęcia jest w stanie odróżnić konkretny model broni? Zdecydowanie więcej, choć i tak niewiele rozróżni typ. Ale chyba przekaz wizualny w zakresie
żołnierz września - karabin
jest czytelny dla prawie wszystkich.
Zupełnie inną sprawą jest treść zawarta pod zdjęciem. (2013/01/31 11:09)