Defilada w Warszawie a bezpieczeństwo

/ 10 odpowiedzi
Przed chwilą rozmawiałem z dziennikarką Rzeczypospolitej o tym, że jeden z rekonstruktorów złożył Jej doniesienie, że uczestnicy defilady nie mieli kontroli pirotechnicznej i nikt nie zadbał o bezpieczeństwo udziału rekonstruktorów w defiladzie. Otóż drodzy koledzy - uczestnicy defilady, bez ingerowania w wasze ego zostaliście poddani weryfikacji, w której sprawdzono, czy jesteśmy osobami, które mogą znaleźć się w kolumnie defiladowej, ostatnia z nich miała miejsce już po wejściu kolumny w Aleje Ujazdowskie. Dlatego moja prośba jest taka, zanim coś powiecie, zadzwońcie i upewnijcie się, czy wasze przypuszczenia są słuszne.
modelarz


No cóż, kolejny smutny fakt, że niektórzy zrobią wszystko, jak mają parcie na media. Ciekawe czy będzie miał na tyle odwagi cywilnej, żeby się przyznać, że nie miał racji:-( (2013/08/21 12:18)

Stary Kojot


Coraz lepiej... Za chwilę przestaniemy ufać sami sobie. Czy ktoś to robi specjalnie. Komuś na czymś wyjątkowo zależy???Czy naprawdę, nasz domorosły "niby-terrorysta" wierzył w to, że mógłby bezkarnie wykonać jakiś gest bronią przed trybuna honorową...???Jeśli tak by się stało, gdzieś na dachu było by słychać trzask złamanej gałązki i czyjaś głowa rozprysła by się jak arbuz...A po co niby były podawane pesele uczestników?W 2008 roku, kilku osobom BOR odmówił wejścia na spotkanie z P. Prezydentem. (2013/08/21 12:25)

Rumcajs


Pesele, numery samochodów, w przypadku gości z zagranicy inne dane niezbędne do weryfikacji. Szanowni Koledzy i Koleżanki z tej ogólnopolskiej organizacji historycznej, to tylko cześć procesu weryfikacyjnego i kontrolnego, którym zostaliśmy poddani. Każdy z nas ma swoją teczuszkę w odpowiednim archiwum. Ale nie tylko miała miejsce kontrola biurokratycznej natury. Ja np. przechodziłem przy ślicznym owczarku niemieckim, który wyrażał duże zainteresowanie moją osobą. I bynajmniej nie był to pies przewodnik osoby słabo widzącej. A takich panów z pieskami widziałem kilku.
Tak sobie myślę, że ów "dobrze poinformowany" osobnik uważa, że jak go nie rozbiorą do stroju adamowego, nie zabiorą listka figowego i nie wykonają badania doodbytniczego, to go nikt nie prześwietlił. No cóż. Co kto lubi. Może następnym razem Organizator powinien wydać przed frontem uczestników tego rodzaju imprez komendę "Baczność! Chętni do kontroli odbytu wystąp. W tył zwrot. Wypnij się."
(2013/08/21 12:50)

argo


Co kto lubi ...omijam takie festy bardzo z daleka, nie dlatego ze sie boje odstrzału przez borowików, a dlatego że okrutnie mierzi mnie lansowanie się politykow ( i tych duzego i tych małego kalibru) na tle rekonstruktorów. (2013/08/22 08:23)

jazlowiak


http://www.rp.pl/artykul/10,1040887-Przed-prezydenta-bez-kontroli.html
Uprzejmie informuję Panią Redaktor, podobnie jak zrobiłem to wczoraj podczas rozmowy telefonicznej, że byłem na terenie 10 Pułku Samochodowego pierwszy o godz. 5.30 i wraz z ochroną i żołnierzami odebrałem teren. Od tego momentu działała weryfikacja uczestników i ich kontrola. Proszę więc w przyszłości starannie weryfikować informację i nie wprowadzać czytelników w błąd. Bez komentarza pozostawiam pozostałe informacje, których wartość merytoryczna jest tak samo cenna, jak to, że przed 6.00 rano nie było nikogo na terenie pułku. (2013/08/22 08:53)

Redakcja


I sprostowane wysłane do pani Redaktor:

Uprzejmie informuję, że system weryfikacji i kontroli uczestników przemarszu historycznego rozpoczął się o godzinie 5.30 i byłem pierwszą osobą, która została wpuszczona na teren jednostki wojskowej. Po dojechaniu na plac, gdzie miały stać samochody rekonstruktorów, zostałem szczegółowo poinformowany przez służbę dyżurną jednostki (która była obecna na placu przez cały czas) o porządku ustawiania samochodów i wskazano nam, gdzie znajdują się dla nas dedykowane toalety. Dodatkowo plac na samochody rekonstruktorów był oznaczony. Nie jest więc prawdą, to co napisała Pani Redaktor w artykule, że przez godziną 6.00 rano nikogo nie było na terenie wskazanym nam przez wojsko jako nasze miejsce koncentracji.

Z wyrazami szacunku

Paweł Rozdżestwieński

(2013/08/22 09:46)

Ricardo


No cóż, w przyszłym roku albo kontrola będzie tak drobiazgowa, że ten sam dureń będzie skomlał o naruszaniu praw albo ktoś dojdzie do wniosku, że szkoda czasu i środków na udział rekonstruktorów i powie "gońcie się". Mocno wątpię żeby biorącymi udział w defiladzie, kierowały inne motywy niż zaprezentowanie munduru i barwy polskich jednostek (swojego dorobku rekonstruktorskiego), przy tak ważnej okazji - Święto Wojska Polskiego, nizależnie od sympati lub antypatii do osób stojących na trybunie. Więc zamiast się cieszyc z wzięcia udziału w takiej defiladzie, musi taki uczynic smród. Dziwic się, że są tacy co uważają rekonstruktorów za dziwaków, których trzeba zamykac w rezerwatach.
Osobiście na Westerplatte przeżyłem dwukrotnie, dziwne według mnie procedury stosowane przez BOR, ale dyskutowac z nimi albo protestowac? Siedziec w domu przed telewizorem na drugi rok, jak się nie podoba i tyle. Ech ... to tak zawsze jest Pawle, coś zorganizujesz, pochodzisz wokół tego, a potem i tak Ci buty uszyją. Najlepiej w przyszłym roku "tych klientów nie obsługujemy", jak dojdziecie kto to taki mądry. (2013/08/23 09:12)

FaZa


A może owy rekonstruktor to wymysł Pani Redaktor by mieć materiał tekstowy do artykułu. Pani Redaktor powtarza w kółko: "jeden z uczestników parady", mówi "członek grupy rekonstrukcyjnej". Ale kto? Wiem, ochrona danych osobowych ale jeżeli jest takie doniesienie, jest to sprawa poważna (czyt. "medialna") i organizator GRH powinien wiedzieć kto takie doniesienie złożył. Paweł! Jeżeli nie wiesz który z rekonstruktorów złożył doniesienie do RZECZPOSPOLITEJ może go po prostu nie być i jest wymysłem Pani Redaktor. Było tylu przedstawicieli prasy i TV a tu akurat "RZECZPOSPOLITA" dostała cynk. (2013/08/23 09:49)

Esaul


Ktokolwiek był autorem tej informacji, świadczy to o jego całkowitym braku odpowiedzialności, lojalności i wyobraźni. Rozmawiałem z członkami naszej grupy i wszyscy sie od tego zdecydowanie odcinają. (2013/08/27 08:15)

Waldy


Na defiladzie byliśmy z Austinem-Putiłowem. Pirotechnicy z BOR-u sprawdzali nas bardzo dokładnie. Zaglądali w każdy najmniejszy i najciemniejszy zakamarek pojazdu. Sprawdzali zawartości plecaków i nie wystraszyła ich nawet bielizna z dnia ubiegłego. Też spacerował koło nas piesek, a że nie reagował - widocznie nie miał powodu.
Jeżeli "doniesienia" są od rekonstruktora, to na pewno nie było to od grup, które spały w Łomiankach; o godz.6 byliśmy jeszcze na terenie noclegu.
A może tak jak pisał kolega FaZa, jest to wymysł pani redaktor. (2013/08/28 08:07)