Austriacka szabla oficera piechoty wzór 1861

/ 11 odpowiedzi / 2 zdjęć
Witam, proszę o identyfikacje szabli. Poniżej dodam zdjęcia.
Szabla: Ciężko odczytać co jest wybite, ale mniej więcej tak: EYSERG 24 STAMM SOLNGEN. Wydaje mi się, że jest to szabla austriacka wz.1861, ale czy mógłby to ktoś potwierdzić? Jak o nią w tym momencie zadbać odnawiać ją, jeśli tak to jak? Pozdrawiam.

sebBo211


Drugie zdjęcie. (2012/10/24 20:28)

yano57


Tak to jest szabla austriacka oficera piechoty wzór 1861, producent to prawdopodobnie WEYERSBERG & STAMM SOLINGEN.  Ta uszkodzona pochwa przy niej pochodzi natomiast od szabli austriackiej kawaleryjskiej wzór 1877, świadczy o tym rodzaj mocowania szyjki pochwy na wkręty.
Najpierw należałoby skompletować szablę z typową pochwą (szyjka pochwy powinna być mocowana na wciski, trzeba dobrać odpowiednią długość i krzywiznę). A później, przy braku doświadczenia to proponuję olej np. WD-40, po kilkakrotnym smarowaniu olejem, kiedy rdza zmięknie, czyszczenie za pomocą gąbek polerskich - tak tylko aby tylko usunąć wspomnianą rdzę. Zamiast gąbek można trzeć szmatkami.

Rękojeść tej szabli nie jest łatwa do rozbierania.  Pod mimośrodową nakrętką głowicy (kapturka) jest zakuty trzpień głowni, który przechodzi przez trzon rękojeści i otwór w kabłąku jelca. Jest trochę pracy aby to rozebrać i złożyć.
Bo tak poprawnie to szabla powinna zostać rozebrana odrdzewiona, złożona i zakonserwowana. Ale żadnych pilników młotków itp. Po źle przeprowadzonej konserwacji często widzi się ładną szablę, nawet dobrze oczyszczoną, a np. spód jelca pokaleczony, bo rękojeść zdejmowano stukając młotkiem stalowym zamiast gumowym lub kawałkiem drewna.

Tu na fragmencie zdjęcia, które Pan umieścił zrobiłem rysunek jak wygląda mocowanie głowni z rękojeścią, o którym pisałem, które rozbierać powinna raczej osoba z doświadczeniem w tego typu pracach.

(2012/10/25 10:27)

sebBo211


Bardzo dziękuję Panu za pomoc. Pozdrawiam serdecznie. (2012/10/25 19:52)

sebBo211


Jeszcze jedna sprawa. Elektrolizy nie tykać się jeśli chodzi o szable? Jestem modelarzem, więc myślę, że z różnymi metodami sobie poradzę, tylko nie chcę to robić jakoś inwazyjnie. Pozdrawiam.
ps. Można na tym forum edytować posty? (2012/10/25 20:01)

yano57


Elektroliza to raczej do tzw. wykopków. Do szabli w tym stanie, jeśli już chemia, to delikatne roztwory np. kwasku cytrynowego lub szczawiowego (fosolu nie polecam też do „grubszych rzeczy). Po oczyszczeniu chemicznym, szczotkowanie szczotką obrotową z cienkiego drutu (dość trudno kupić te dostępne to raczej do szczotkowania czołgu). Później delikatne „wygłaskanie” gąbką polerską i zabezpieczenie woskiem pszczelim z parafiną, rozcieńczonymi w benzynie (taka papka). Później wypolerowanie flanelką i na ścianę.

Jeśli jest Pan modelarzem to podpowiem, że delikatnie roznitować można przy użyciu dremela – frezem stomatologicznym. Później wskazane jest wyciagnięcie trzpienia o jakieś trzy milimetry (trzpień jest odpuszczony i można to zrobić na zimno.  Odkręcając nakrętkę głowicy, dobrze jest zrobić sobie jakiś kluczyk albo w małym imadełku z miękkimi szczękami, proszę uważać na gwint łatwo go ukręcić. Zakuwamy mocując głownię w imadle o miękkich szczękach.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
yano57

Ps.
Też jestem na tym forum nowy, ale już sprawdziłem, że post można edytować w przeciągu godziny od  jego edycji. (2012/10/25 21:03)

sebBo211


A osobiście Pan którą metodę by wybrał, jako najlepszą? Dziękuję bardzo Panu za pomoc. (2012/10/25 22:35)

yano57


Którą metodę bym wybrał ???
Aby na to odpowiedzieć trzeba mieć przedmiot w ręku. Przyznam się, że zdarzało mi się „pieścić” z szablą nawet dwa lata. Nie dlatego, że tyle pracy, ale zastanawianie się jak do tego się zabrać.
Ale tu zapewne po rozebraniu, wziąłbym metrową doniczkę balkonową, nasypałbym do niej pół paczuszki (tej większej) kwasku cytrynowego i zalał ciepłą wodą. W tym roztworze moczyłbym rozebrane elementy (pod kontrolą), kiedy byłyby już bez rdzy pokryte czarnym nalotem, kilkakrotnie wymieniłbym wodę a później to szczotkowanie. Ale odrdzewienie nie jest najważniejsze, bardziej liczy się dobre rozebranie, nie pokaleczenie części. Rękojeść ze starej szabli nie schodzi tak lekko.
Powiem tak, niektóre rzeczy wychodzą „w praniu”, np. może się okazać, że drewniany trzon rękojeści jest pęknięty i wymaga naprawy albo po zdjęciu kapturka rozleciał się oplot rękojeści.
Na pewno nic na siłę i bez pośpiechu. (2012/10/26 07:37)

sebBo211


Dziękuję bardzo. Postąpię tak jak Pan poleca, a z rękojeścią jak się zachować? Pozdrawiam. (2012/10/26 18:30)

yano57


To co napisałem dotyczy też stalowych elementów rękojeści ( kiedyś były one niklowane). Natomiast drewniany trzon jeśli jest cały nie wymaga żadnej ingerencji. Pokryty jest jaszczurem, który jest twardy, zeschnięty i dopasowany (nic nie ruszać). Nieraz jest wskazane naprawienie oplotu ale to prosty zabieg. Konserwacja woskiem dotyczy całości. (2012/10/26 20:14)

pietka


Witam

A nie jest to czasem szabla oficera piechoty 1850? Fakt, że prawdopodobieństwo jest niewielkie, ale zawszeć. Same szable były prawie identyczne, łatwiej poznać je po pochwach, a że wykonywane były pod indywidualne gabaryty "nosiciela", to i o standaryzacji ciężko mówić. Niemniej, ten kształt nakrętki kapturka jest właśnie charakterystyczny dla szabli 1850, a przynajmniej występuje w niej dużo częściej niż w 1861, która ma zazwyczaj nakrętkę płaską. Jak Panowie myślą?

Pozdrawiam
Tomek (pietka) (2013/07/28 22:16)

sebBo211


Dopiero dzisiaj zabrałem się za tą szablę, ponieważ do tej pory nie miałem w ogóle czasu. Udało mi się rozebrać ją, ale z dużymi problemami, bo nakrętka była bardzo zapieczona. Oplot wymaga naprawy i trzon nie jest w idealnym stanie, ale moja sąsiadka jest konserwatorką zabytków i zajmie się tym. Do tego w dwóch miejscach głownia jest krzywa, ale z tym sobie powinienem poradzić.Doczytałem  się, że szkiełkowanie jest mniej inwazyjne od wiertarki ze szczotką oraz nadaje połysk delikatny, stąd zastanawiam się czy nie skusić się na tą metodę. Co myślicie o tym pomyśle? 
Pozdrawiam.  (2013/08/28 23:21)