Akcja Burza w Lublin - wpsomnienia

      Gdy wstałem, podszedłem do Zenka, szturchnąłem go nogą i powiedziałem: "cynciu wstań". I on wstał, był

Tu im                                                                        ..

7


8


w te V i

i i

Akcja Burza w Lublinie

  Dowódca II Armii Pancernej gen Bogdanow otrzymał rozkaz zdobycia Lublina jako przewidywanej siedziby PKWN zamiast wykorzystania możliwości szybkiego przekroczenia właściwie nie bronionej Wisły i zupełnej likwidacji wycofujących się sił niemieckich. Do Lublina skierowano II Armie Pancerna gen Bogdanowa, 7 samodzielny Korpus Kawalerii gen Konstantinowa jako tzw. „grupę szybką”, 69 oraz 8 Armię Gwardii a także artylerię m inn 1 Armii WP podporządkowaną 69 Armii Gwardii.

  Lublina wjechało od szosy warszawskiej pięć czołgów bez wsparcia piechoty oraz kilka czołgów od ul Lubartowskiej. Bez wsparcia piechoty większość czołgów została zniszczona lub zmuszona do wycofania się z ul Królewskiej na Lubartowską gdzie mieli ochronę z żołnierzy AK do czasu nadejścia własnej piechoty. 24 07  podciągniete zostqały do Lublina większe ilości sowieckiej piechoty i za jednym czołgiem od szosy warszawskiej do częściowo opanowanego Lublina weszła kompania sowiecka i oddział  AK ppor Franciszka Filipowicza  ps „Merkury”.

  Annopola i Puław. Zostali okrążeni przez przytłaczająco silniejsze siły sowieckie razem ze śródmieściem i po nieudanej próbie  wyrwania się z okrążenia podjętej przez gen Hjalmara Mozera poddali się właściwie bez prób stałej obrony. Wysadzenie „obiektów” zostało uniemożliwione przez AK na co nie zareagowały główne siły niemieckie . W śródmieściu Niemcy przygotowali do wysadzenia podziemia ruin hotelu Viktoria i zgromadzili duże ilości amunicji artyleryjskiej oraz bardzo dla nich deficytowych min przeciwczołgowych na Placu Litewskim prawdopodobnie w celu umieszczenia ich w piwnicach sąsiednich budynków. Samo opracowywanie w roku 1943 takich planów jak „zarządzenie obrony” i przewidywanie opuszczenia miasta Lublina będącego „oczkiem w głowie” samego Himmlera stoi w jaskrawej sprzeczności z rozkazami samego Hitlera i obowiązującymi prawami ówczesnej „poprawności politycznej”.. Zniszczenie śródmieścia mogło w 1944r mieć tylko jeden sens determinacji do większej zaciekłości walk „obronnych” na terenie obozu Na Majdanku. ale taka motywacja w roku 1943 była raczej dziwna. Wiosną 1944r władze dystryktu lubelskiego SS oraz administracji GG Hansa Franka przeniosły swe siedziby do Radomia i Cżęstochowy mimo powstrzymania pośpiesznej ewakuacji z Lublina w marcu 1944r spowodowanego prawdopodobnie niespodziewanym dla decydentów dystryktu zatrzymaniem frontu sowieckiego na kilka miesięcy przed linia Bugu.

  po ich przedostaniu się do miasta. 22.07 dowódca obwodu miejskiego kpt. Stefan Dębicki („Jaksa”, „Kmicic”)  znalazł się na czele oddziału w rejonie wsi Osmolice i nie mógł się przedostać do miasta mimo walk z wycofująca się kolumną niemiecka dysponującą bronią pancerną.

  Niezależnie i bez łączności ze sobą zrealizowali właściwie wszystkie zadania planów Akcji Burza. .Jedyny żyjący podchorąży AK i dowódca drużyny z rejonu śródmieścia Mirosław Piasecki opisał swe wspomnienia z zaledwie dwudziestogodzinnych walk w czasie których był dwukrotnie rozbrajany i przez grupę sowieckich żołnierzy .podstępnie zastrzelony dwoma seriami z pepeszy. którzy pytając go o jakaś ulicę chwycili za ręce (jedną miał już wcześniej przestrzeloną przez Niemców) i po zdjęciu opaski białoczerwonej oraz zegarka oddali do niego oraz idącego za nim w odległości 10 m drugiego podchorażego AK po dwie serie z pepesz. Świadkiem tego zdarzenia był zastępca kapitana Boleslawa Kapicy, który zwołał zbiórkę (było już  właściwie po walkach) i rozwiązał podległe mu drużyny uznając brak możliwości dalszej walki. Rozkaz nie dotarł do wszystkich a z terenu napływały oddziały AK i dowództwa AK w wyzwolonym już mieście pełniły swoje obowiązki reprezentacji WP przed władzami sowieckimi niezależnie od kpt Kapicy. Jednak większość uczestników walk jeśli nawet nie znalazła się miedzy „internowanymi” i prześladowanymi to zrozumiała szkodliwość chwalenia się uczestnictwem. Jedynym wspominanym w latach „komuny” uczestnikiem walk o Lublin w 1944r był piłkarz „Lublinianki” i krótko ochotnik w drużynie pchor. Mirosława Piaseckiego (który upił się natychmiast po zdobyciu przez drużynę taborów w „Domu Strażaka” i został oddany do dyspozycji kpt „Bolesława”). Kapitan B. Kapica i niemal wszyscy dowódcy AK z Lublina zostali zamordowani sądownie Na Zamku Lubelskim.

 Największe znaczenie dla blokowania upamiętniania i świadomości historii walk o Lublin w 1944r obok niepoprawności nasuwającego się wniosku o strategicznym przedłużaniu wojny przez Stalina mimo braku sił niemieckich na kierunku berlińskim w 1944r maja  preferencje  napływowych działaczy kombatanckich przeważnie z leśnej braci  obecnie w stopniach pułkowników honoralnych oraz selekcje i kreacje autorytetów naukowych i biurokratycznych historyków, którym do historii walk o Lublin nie pasują schematy i retoryka bibliografii powstania warszawskiego lub walk partyzanckich.            Załączam wspomnienia pchor AK Mirosława Piaseckiego ps „Bimbek” .

Szczególnie symptomartyczny jest opis przyjazdu pod Kościół Powizytkowski willisa z dwoma sowieckimi generałami, z których jeden spytał pchor Piaseckiego o nazwisko w celu nadania mu sowieckiego orderu. Wojciech Kępa w swej książce „Na przedpolu Warszawy” (Siemianowice Śląskie 2007) cytuje wspomnienia sowieckich czołgistów i sztabowców z otoczenia gen Bogdanowa zamieszczone w   Sowietskaja Gwardiejskaja. Według nich gen Bogdanow dowodzący wojskami sowieckimi zajmującymi Lublin uznał meldunki o potężnych umocnieniach i bunkrach w śródmieściu za przesadzone i jakby protestując przeciwko powolności natarcia, którym formalnie sam dowodził „pomimo ostrzeżenia” udał się willisem w towarzystwie drugiego generała i oficera wywiadu Gietałowa do śródmieścia formalnie ufortyfikowanego i nie zdobytego. Świadczyć to może o sile dodatkowych mechanizmów oddziaływania „politycznego” na decyzje sowieckich dowódców.

I _: