3 Pułk Ułanów WKKP postscriptum

/ 270 odpowiedzi / 246 zdjęć
formoza58


Pułkowa Szkoła Podoficerska.Rok 1938. (2012/05/04 08:40)

formoza58


Ułan w atelier.Rok 1938. (2012/05/04 08:42)

zylkos


Rotmistrz Sołtysik Stefan-29 I 1901r-13 II 1994r,wykładowca w Centrum Wyszkolenia Kawalerii,adiutant pułku,zastępca dcy 3 pułku ułanów. (2012/05/04 11:29)

zylkos


Zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego:Świadectwo Lp.30,ułan Sośnica Alojzy Antoni,urodzony 11 marca 1915r w Łagiewnikach powiat świętochłowski,województwo śląskie,ukończył w czasie 1 lutego-15 lipca 1938r., szkołę podoficerską ckm przy Krakowskiej Brygadzie Kawaleii z wynikiem dobrym i otrzymał nominację na starszego ułana,Tarnowskie Góry 15 lipca 1938r., dowódca brygady:Piasecki-gen.bryg. 

(2012/05/04 11:45)

zylkos


Szwadron zapasowy 3 pułku ułanów Bochnia,ułan na koniu 1935r.W 1924 roku szwadron zapasowy pułku został dyslokowany z Warszawy do Bochni, a w 1926 roku 3 szwadron do Pszczyny. (2012/05/04 11:51)

zylkos


Szwadron zapasowy Bochnia,jezdziec ten sam co wyżej,skok przez przeszkodę,1935r. (2012/05/04 11:53)

zylkos


Fot rotmistrza Wojciecha Kossaka.Od 1918 Wojciech Kossak służył w wojsku polskim jako major 3. pułku ułanów. Z wojska odszedł w roku 1919. (2012/05/04 11:59)

formoza58


Do #43243.Na mojej kompletowanej od lat liście poległych w Kampanii Jesiennej żołnierzy pułku,figuruje ułan Sośnica Adam.Poległ w obronie Floriańskiej Góry podczas bitwy pod Wożnikami Śląskimi w dniu 2 września .Pochowany w tymże miejscowości w mogile zbiorowej 3P.Uł. i 5PSK.Floriańskiej Góry bronił 4 szwadron rtm.Bigoszewskiego,wspartego jednym boforsem i karabinami maszynowymi szwadronu ckm,więc może u mnie jest rozbieżność imion,lub w pułku walczył drugi Sośnica ? (2012/05/04 13:47)

formoza58


Boforsik z pułkowego plutonu przeciwpancernego podczas ćwiczeń w 1938 roku. (2012/05/04 13:51)

formoza58


I jeszcze jedna fotka działka ppanc pułku podczas ćwiczeń w 1938 roku.  (2012/05/04 13:52)

formoza58


W temacie Wojciecha Kossaka,który jako rotmistrz służył w 3 Pułku Ułanów (jeszcze "Dzieci Warszawy").Powstało kilka popularnych płócien o tematyce pułkowej,powielonych z koleji w wielu replikach.Trębacz i ułani pułku na obrazie "Pobudka". (2012/05/04 16:59)

formoza58


Wszystkie reprodukcje pochodzą z mojego katalogowo-pocztówkowego "kossakowskiego" zbiorku.Epizod z 1919 roku..."Dzieci Warszawy" w pogoni za Kozakami. (2012/05/04 17:02)

formoza58


Ułan pułku karmiący konia w obrazie "Wspólny posiłek". (2012/05/04 17:04)

formoza58


Wcześniejszy motyw powtórzył artysta już po wojnie.Ułan Śląski karmiący swego towarzysza na obrazie "Wspólny posiłek II". (2012/05/04 17:07)

formoza58


I bodaj najbardziej znany i popularny motyw pt."Ułan i dziewczyna",gdzie w kolejnych replikach umieszczał Wojciech Kossak ułana w barwach 3 Pułku Ułanów Śląskich... (2012/05/04 17:11)

formoza58


Ten motyw był tak niezwykle popularny w postaci pocztówek,oleodruków,gobelinów,reprodukcji w prasie międzywojennej ,ba...nawet na pudełkach,że nie dziwota,że ojca w tworzeniu nowych zamówień wsparł również jego syn,Jerzy Kossak. (2012/05/04 17:18)

zylkos


Malarstwo:Atak 3 Pułku Ułanów Śląskich (Dzieci Warszawy) pod Słuckiem 10 sierpnia 1919r,autor:Leonard Winterowski (ur. 1868, zm. 1927).

 Ze wspomnień Piotra Śmieji(ur w Kończycach,ucznia Konwiktu)-,,Tarnowskie Góry były miastem garnizonowym, w którym stacjonowały dwa pułki: 11 Pułk Piechoty oraz 3 Pułk Ułanów. Trzeba było widzieć ich powrót z manewrów! Całe miasto wylegało na powitanie. Któż nie czuł dumy na widok wyćwiczonych czwórek piechoty, a co dopiero patrząc na setki koni w ułańskich trójkach. Orkiestry dęły z całego serca napełniając rynek i przyległe ulice świętem i radością.

Ułani zapraszali nas chętnie na pobliski poligon, gdzie podziwialiśmy ściganie się jeźdźców, gonitwy, by lancą nadziać kukłę słomianą lub szablą ściąć witkę. Przyglądaliśmy się manewrowaniu taczanek i dział przeciwpancernych, które stawiały czoła makietom czołgów wytaczanych na horyzoncie. Ileż to było emocji, ile obaw i nadziei. Na “Kryj się, lotnik”, wyły syreny nad miastem, kiedy samotna awionetka symulowała nieprzyjacielską inkursję samolotów w polskie niebo.,,

(2012/05/04 21:10)

zylkos


Plutonowy Józef Hajrych z żoną. Wspomnienia:starszego wachmistrza 3 Pułku Ułanów Śląskich, uczestnika kampanii wrześniowej, kawalera Krzyża Walecznych, mieszkającego po wojnie w Dębnicy Kaszubskiej.:

,,Wachmistrz Józef Hajrych jako podoficer zawodowy w latach trzydziestych okresu międzywojennego służył w 3. Pułku Ułanów Śląskich w Tarnowskich Górach. 24 sierpnia 1939 roku został odkomenderowany do 7. Dywizji Piechoty, której sztab znajdował się w Częstochowie, w celu zmobilizowania i przeszkolenia szwadronu kawalerii dywizyjnej.
W ciągu pięciu dni zmobilizowano z rezerwistów przybyłych z cywila i przeszkolono szwadron, który 31 sierpnia był już zdolny do walki.,,

(2012/05/04 21:23)

zylkos


W sali ulańskiej,3 pułku ułanów śląskich,lata 30-dzieste.

Wspomnienia c.d:,,Wachmistrz Hajrych został wyznaczony na szefa szwadronu.
Pierwszego września 1939 roku już o godzinie 5-tej rano szwadron walczył z Niemcami pod wioską Krzepice (20 km na północny zachód od Częstochowy). W walce tej kawaleria mając na swym uzbrojeniu kbk, szable, ręczną broń maszynową 8 rkm-ów, 2 karabiny przeciwpancerne nie miała wielkich szans. Po ofiarnej walce, z wielkimi stratami musiała się wycofać zachowując zdolność organizacyjną. Zginęło i dostało się do niewoli około 40 procent ułanów. Z resztą szwadronu liczącą 35. ułanów wachmistrz dołączył do szwadronu innego pułku, który odpierał ciągłe ataki Niemców z powodzeniem, gdyż był wspierany artylerią przeciwczołgową. W tej walce zniszczono około 10. czołgów nieprzyjaciela i sześć samolotów.
Drugie natarcie tego samego dnia na linii obrony szwadronu Niemcy rozpoczęli około 14-tej . Tym razem przed czołgami Niemcy pędzili ludność cywilną. Była bardzo trudna i groźna sytuacja, ciężkie chwile, nie wiadomo było co robić? Czekano na rozkaz dowódcy pułku. Niemieckie czołgi i masa ludzka przed nimi, zbliżała się coraz bardziej.

(2012/05/04 21:28)

zylkos


Zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego.

 Wspomnień c.d:,,I przyszło jakieś wybawienie, bo ktoś z okopów polskich donośnie krzyknął: „do szturmu!!
- Hurra! – zabrzmiało. No i zaczęło się. Spieszony szwadron wyskoczył z okopu z okrzykiem „hurra”. Ludność cywilna rozpierzchła się. O to chodziło. Ludzie uciekli na boki i do przodu, do polskich okopów.
Powstały luki, w które polskie karabiny ppanc skutecznie zaczęły prowadzić ogień do czołgów wroga, w czyni pomagała artyleria, już w dostatecznym stopniu zorganizowana. Ułani parli naprzód z bagnetami na karabinkach. Niemcy nie wytrzymali ataku Polaków i zaczęli się wycofywać ścigani przez ułanów. Czołgi zatrzymały się. Lotnictwo niemieckie wzmogło naloty, chociaż i tak cały dzień bombardowało i ostrzeliwało nie tylko pozycje bojowe, ale również tabory wojskowe i wszelkie zabudowania. Straty wroga były znaczne w ludziach i sprzęcie. Nasze również były duże. Mimo to, entuzjazm z wygranej bitwy wśród ułanów był ogromny. Podczas działań zginęło dużo cywilów.,,

(2012/05/04 21:34)

zylkos


Fot.:zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego.

wspomnień c.d:,,Wachmistrz Józef Hajrych z częścią, swojego szwadronu zdolnego do walki dołączył do swej 7. dywizji, która zajęła linie obrony w okolicach wioski Janów (14 km na południowy wschód od Częstochowy). Uzupełniony szwadron kawalerii ubezpieczał przegrupowanie pułków na nowe pozycje ogniowe. Liczył wówczas stu ułanów trzech oficerów i dwóch podoficerów zawodowych.
Trzeciego września ok. godziny 7-ej Niemcy rozpoczęli bombardowanie pozycji 7. DP. Artyleria dywizyjna p.lotnicza strąciła cztery samoloty niemieckie, w wyniku czego następne loty odbywały się już na dużych wysokościach, co nie było już tak dokuczliwe. Pomimo to około godziny dziewiątej Niemcy rozpoczęli natarcie czołgami, które posuwały się pod osłoną niemieckiej artylerii. Nie próżnowała i artyleria polska, która celnymi strzałami trafiła. Zniszczyła osiem czołgów wroga, czym zmusiła Niemców do wycofania się. Bitwa ta trwała cały dzień. Około godz. 16-ej Niemcom udało się samochodami zza lasu podwieźć dość duży oddział pod linię obrony 7. DP, który z wielką wrzawą i groźnym krzykiem szedł do ataku prowadząc ciągły ogień z broni maszynowej. Polscy ułani i piechurzy walkę przyjęli i z okrzykiem „hurra” poszli na bagnety. Odległość pomiędzy szturmującymi zmniejszała się.,,

(2012/05/04 21:38)

zylkos


Fot.:zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego.

Wspomnień c.d.:,,W szeregach niemieckich zaczął powstawać zamęt, zwolniony krok, a zaraz potem bałagan w szeregach, wreszcie zatrzymali się, zaczęli się cofać i uciekać. Polscy piechurzy i ułani, pomimo dwóch nieprzespanych nocy i ciągłych walk dopędzali uciekających Niemców, kłuli bagnetami, bili kolbami i pędzili naprzód, aż… otrzymali rozkaz odwrotu. Wzięto kilkudziesięciu jeńców niemieckich. Okazało się, że ci szturmujący Niemcy pochodzili z doborowych jednostek SS. Widać było radość bojową na twarzach polskich żołnierzy, zwątpienie ustępowało uczuciu bojowości. Niestety, nie trwało to długo.
Okazało się, że polska 7. dywizja piechoty została okrążona przez 10. Armię niemiecką, pięciokrotne przewyższającą siły naszej 7. DP. W tej sytuacji, dowódca dywizji generał Gąsiorowski stwierdził, że dalsza obrona jest bezcelowa, że nie wolno tracić ludzi, przydadzą się jeszcze Ojczyźnie. Podziękował wszystkim za żołnierskie i patriotyczne wykonanie zadania bojowego.
„Jesteście wolni – powiedział - kto chce może wyrwać się z okrążenia”. Było to ogłoszenie kapitulacji, i niewola; był to dzień 4 września 1939. Dla wielu była to wiadomość, a raczej rozkaz, tragiczny. Jest przyjęte – chyba zwyczajowo (nie wiem w jakiej konwencji), że rozkazu o kapitulacji żołnierz nie musi wykonać. Toteż wachmistrz Hajrych zameldował generałowi, że nie opuści swoich żołnierzy i podejmuje się wyprowadzić szwadron kawalerii dywizyjnej, którego był dowódcą z okrążenia. Taką samą decyzję podjął starszy sierżant z 17. pułku piechoty, meldując, że wydostanie się z kotła ze swoją kompanią piechoty. Generał wyraził zgodę i polecił oficerom ze sztabu udzielenia wszelkiej pomocy w przygotowaniu tego przedsięwzięcia. Wydano żołnierzom żywność, skompletowano uzbrojenie, wachmistrz otrzymał mapy.,,

(2012/05/04 21:42)

zylkos


Fot.:zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego.

 Ze wspomnień J.Harycha:,,Najbliższym celem tego osamotnionego marszu bojowego były Kielce, tam bowiem miały być zgrupowane znaczne siły polskie, które miały prowadzić walki z wrogiem. Tych sił szwadron nie spotkał, ani w Kielcach, ani poza Kielcami. I tak od 5 września 1939 roku osamotniony oddział kawalerii pod dowództwem jednego wachmistrza Józefa Hajrycha i jednego plutonowego, zamiast przynależnych etatowo 4 oficerów i 3 podoficerów zawodowych szedł, przedzierał się i przeprawiał staczając liczne walki i potyczki z Niemcami. Szukał większego zgrupowania swoich wojsk, aby dołączyć i walczyć, gdyż o poddaniu się żołnierze - ułani nie myśleli.
Przeszli przez Wisłę ,San, minęli miejscowości: Janów Lubelski, Radzyń Podlaski, Białą Podlaskę i Terespol. Tam wachmistrz z poczty zatelefonował do Brześcia, w słuchawce usłyszał głos w języku rosyjskim, który „zapraszał” polskie wojsko do twierdzy. Na to, wachmistrz Józef Hajrych odpowiedział: „Mam jeszcze ma czas”.
Umęczeni, lecz nie trącący ducha bojowego polscy ułani zawrócili.,,

(2012/05/04 21:45)

zylkos


Fot.:zbiory Muzeum Instytutu Tarnogórskiego.

Relacja J.Hajrycha:,,Marsz powrotny odbywał się w większości nocami, brzegiem Bugu, aż do Włodawy, później do Chełma i znów do Kraśnika i Janowa Lubelskiego. Tam 10 km na południowy wschód spotkali niewielkie zgrupowanie wojsk polskich, którym dowodził pułkownik. Wachmistrz zameldował siebie i szwadron ułanów pod rozkazy pułkownika. Było to 29 września 1939 roku. Pułkownik zapoznał wszystkich z ogólną sytuacją bojową i powiadomił ułanów o kapitulacji Warszawy, z czego wynikało, że oni też muszą zakończyć walki.
-Ale, aby to nastąpiło – powiedział pułkownik, aby skapitulować, muszą najpierw stoczyć walkę z wrogiem i z honorem pójść do niewoli. Tak też się stało. Rzeczywiście, stoczono bój zacięty koło wsi Szastarka z dużą kolumną wojsk niemieckich posuwającą się od Kraśnika do Janowa Lubelskiego. Niemcy musieli zaangażować w walce znaczne siły łącznie z lotnictwem.,,

(2012/05/04 21:49)