14 P.Uł. Jazłowieckich na wesoło.

/ 131 odpowiedzi / 123 zdjęć
Wychodząc naprzeciw kolegom, którzy wykazali w korespondencjach zainteresowanie  moimi karykaturkami  zapoczątkowanymi i zamieszczanymi w drugiej części wątku " jazłowieckiego" , chciałem zrobić galerię w blogu. Ale widzę, że nawet ja nie mam czasami dostępu do własnych galerii, taka to w naszym portalu rozwinęła się " super technika", że to zakrawa na " konkurs skoków przez przeszkody na pułkowym święcie".Więc jako , że obfity materiał ułożony chronologicznie jest " nie na chop siup", lecz na ułożenie w kolejności historii pułku na wesoło, " w walce, w pokoju i powtórnej wojennej próbie" zajmie etapowo  dłuższy czas, a z racji tego, że mi się nie śpieszy, postanowiłem przekazać to wszystko w formie kolejnego wątku " grupy kawaleryjskiej".Często wiara pyta się o genezy powstania moich " kulawych rymów", dołączonych do karykaturek, dla laika może niezrozumiałych, toteż postaram wyjaśnić je właśnie tutaj. W wielu przypadkach staną się bardziej jasne i czytelne ;-)
formoza58


Tomisko zacząłem prawie 20 lat temu i bylo uzupełniane przez lata. Obecnie pozostało w nim niewiele pustych stron, ale staram cały czas aktualizować, w miarę pozyskiwanych informacji. No i powstały takie " wesołe dzieje pułku", z udziałem ich żołnierzy, którzy w wielu przypadkach oddali życie na Ołtarzu Ojczyzny w walkach 1918- 1920,wrześniowej ( w przypadku pułku) próbie w 1939,w szeregach jednostki odtworzonej w czasie II wojny światowej ( w ramach Armii Krajowej i  Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, oraz tych, który odchodzili po wojnie do " Niebieskiego Garnizonu", patrząc ostatnim gasnącym spojrzeniem na starą szablę, ostrogi i proporczyk żółto- biało- żółty, zawieszonymi nad łóżkiem... (2016/02/14 22:32)

formoza58


A więc, " Pani Nasza Jazłowiecka, prowadż !"... (2016/02/14 22:51)

formoza58


Pierwsza część poświęcona jest okresowi walk pułku w latach 1918- 1920. Weteranom, którzy służyli w nim od początku, miejscom Krwi i Chwały, ciekawym wydarzeniom z dziejów pułku w tych latach... (2016/02/14 22:55)

formoza58


Zacznijmy od organizatora i pierwszego dowódcy pułku, Konstantego Plisowskiego, ex oficera rosyjskiego 12 Achtyrskiego Pułku Huzarów, który zasłynął w 1918 roku wspaniałym wyczynem.Ze  szwadronem, zorganizowanym z Polaków służących w rosyjskiej 12 Dywizji Jazdy, przeszedł przeszło tysiąc kilometrowy szlak z Odessy do Bobrujska, przez teren opanowany przez bolszewików. W ciągłych walkach i podchodach, przekradając się przez " morze zrewolucjowanego motłochu" dotarł do bobrujskiej twierdzy, odbierając podziękowanie " z butelki" od samego gen. Dowbora Muśnickiego.Większość tych, którzy u boku trzydziestoletniego " Starego Plisa" kłuło, siekło i szarpało wroga w tym rajdzie, znalazło się wkrótce w formującym się pułku... (2016/02/15 12:08)

formoza58


Formowanie pułku rozpoczęło się na Kubaniu, w Paszkowskiej Stanicy. Tak zakwaterował się szwadron polski wolontariuszy kapitana Szmidta, mając przy boku zastępcę, jedynego zawodowego kawalerzystę, podporucznika edwarda Godlewskiego.Właśnie tam rozpoczęła się reorganizacja szwadronu, który wkrótce, dzięki dotarciu ochotników- rozbitków z I i II Korpusów Wschodnich, szybko rozrósł się do dwuszwadronowego dywizjonu.Z chwilą objęcia dowództwa przez " Starego Plisa", organizacja pułku ruszyła " z kopyta" i już 2 pażdziernika 1918 roku istniał już trzyszwadronowy dywizjon... (2016/02/15 12:21)

formoza58


Po okresie pobytu w Odessie, gdzie oddział rozrósł się do liczebności pułku,oraz stacjonowaniu w Rumunii,w dniu 15 czerwca 1919 roku, po krótkiej przemowie  majora Konstantego Plisowskiego, oraz modlitwie zmówionej przez cały pułk, przy dżwiekach Hymnu Narodowego zagranego przez pluton trębaczy, szwadrony przekroczyły granicę polską pod Śniatyniem.Po tygodniu odpoczynku Ułani Jazłowieccy weszli do walki, przeciwko Ukraińcom.Od początku prym wiedli kilkunastoletni " starzy Kubańczycy", młodzi ochotnicy od początku istnienia formacji. Do nich należał min. ułan Antoni Szczerbiński, który walecznością w boju pod Jazłowcem i innych, prześcigał nawet starych wiarusów. Wkrótce awansował na starszego ułana, potem na kaprala.Za walki w latach 1919- 1920 zasłużył na Krzyż Walecznych i Krzyż Srebrny Virtuti Militari, odbierając w walce dwie rany.Prawdopodobnie na tyle dotkliwe, że gdy po wojnie skierowany do szkoły oficerskiej, to one były przyczyną jego przedwczesnej śmierci w 1925 roku. (2016/02/15 15:22)

formoza58


W walkach wyróżniał się również starszy ułan Franciszek Dewald, który wojnę zakończył w randze plutonowego.W czasie pokoju, dochodząc do stopnia wachmistrza, odszedł do rezerwy dopiero w drugiej połowie lat dwudziestych. (2016/02/15 15:26)

formoza58


W tym czasie plutonem łączności dowodził podporucznik Jerzy Skarbek Rudzki, który potem poległ 3 sierpnia 1920 roku w walce z bolszewikami, posmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari. (2016/02/15 15:35)

formoza58


Dowódcą szwadronu karabinów maszynowych był wtedy porucznik Czesław Jakubowski, jeden z " pułkowych pistoletów".Jako dowódca 4 szwadronu poległ w zagonie na Korosteń, w pażdzierniku 1920 roku, zamykając listę poległych pułku. (2016/02/15 15:39)

formoza58


Pod Jazłowcem odznaczył się pułkowy sanitariusz, wachmistrz Władysław Gwożdziński, ochrzczony przez ułanów " Aniołkiem".Póżniej w boju pod Nastaszką, w dniu 27 i 28 maja 1920 roku,wraz z pułkowym lekarzem, doktorem Wasilewskim, wyciągali i opatrywali rannych pod gęstym ogniem wroga.Z wojny wyszedł z krzyżem Walecznych i Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari. (2016/02/15 15:47)

formoza58


Ułan Tadeusz Imach był kolejnym herosem walk pułku przeciw Ukraińcom, potem bolszewikom. Odznaczył się walecznością w boju pod Jazłowcem i zagonie na Koziatyń. Z wojny wyszedł do rezerwy jako kapral i kawaler Krzyża Srebrnego Virtuti Militari. (2016/02/15 15:59)

formoza58


Ułan Władysław Dzieliński był, mimo młodego wieku, starym wiarusem w szeregach pułku. Uczestnik walk w latach 1918- 1920, z wojny wyszedł jako plutonowy i kawaler Krzyża Walecznych.W okresie międzywojnia służył w pułku jako podoficer zawodowy,od drugiej połowy lat trzydziestych był wachmistrzem w szwadronie karabinów maszynowych. Jako jego szef wyruszył na wrześniowy szlak. (2016/02/15 16:04)

formoza58


Ułan kazimierz Kużma wyróżnił się męstwem w boju pod Jazłowcem,a podczas bitwy pod Nastaszką, sam ranny, wyniósł z pola walki ciężko rannego dowódcę 1 szwadronu, rotmistrza Kazimierza Duchnowskiego. Z wojny wyszedł do rezerwy jako starszy ułan i kawaler Krzyża Srebrnego Virtuti Militari. (2016/02/15 16:27)

formoza58


Walki pułku zakończyły się w początku pażdziernika 1919 roku, kiedy po wypadzie na Jaruń, szwadrony przeszły na prawie półroczne zimowe leże do Żółkwi.Tutaj nastąpiło porządkowanie i reorganizacja.Zwolniono do rezerwy część ochotników nie podlegających ustawie poborowej, część zdolnych i zasłużonych skierowano do szkoły podchorążych. W ich miejsce przybył do pułku pierwszy pobór i trzeba było na gwałt przekształcić rekrutów na ułanów. (2016/02/15 16:44)

formoza58


Przez prawie pół roku kwitło życie garnizonowe. W dzień szkolenie, wieczorami życie towarzyskie,zawiązywało się wiele par narzeczeńskich, kawalerowie  dawali upust swej młodzieńczej fantazji.Oto jeden z nich, ppor. Jerzy Berezowski, wspaniały kompan i dzielny żołnierz, który wyszedł z wojny z Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari. (2016/02/15 16:49)

formoza58


Jeden z zastępców dowódcy pułku, był major Mieczysław Rożałowski, dawny oficer rosyjskiej kawalerii, który wojaczkę miał we krwi. Potwierdziło to się w dalszych walkach w 1920 roku, z których major wyszedł z Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari. (2016/02/15 17:01)

formoza58


Dowódcą 1 plutonu w 1 szwadronie był trzydziestoletni porucznik Henryk Odolski.Według Franca Skibińskiego '... wąsaty,dobrze odżywiony piernik... Z wyglądu i sposobu zachowania był to pozornie dobroduszny brat łata. cały pułk- przy zupełnej aprobacie henia- traktował go jako zgrzybiałego starca, od którego już niewiele można wymagać [...] Niczym nie dowodził, nikogo nie szkolił, nie pełnił żadnej służby. Tolerowano i nawet lubiano tego nieroba, jako starego kubańczyka." (2016/02/15 17:09)

formoza58


Dosyć barwną i popularną postacią w pułku był kapral Józio, stangret " Starego Plisa". Tak z kolei jego wspominał młody wówczas " sugubyj", podporucznik Skibiński : "... W stosunkach tych orientował się senior pułku, czterdziestoletni, niesłychanie rozpuszczony stangret pułkownika, Józio ( powoził parą wspaniałych szpakowatych rysaków, przyprowadzonych z Odessy i stanowiących podobno własność szacha perskiego). Otóż Józio potrafił wejść do klubu i powiedzieć: Pan pułkownik kazał, żeby wszyscy panowie oficerowie zameldowali się zaraz w adiutanturze.A po pauzie... i panowie podporucznicy też." (2016/02/15 17:20)

formoza58


Wśrod tych podoficerów, który szkolili młodych rekrutów był plutonowy Bronislaw Małek.Ułan od poczatku istnienia pułku, odznaczy się wkrótce, podczas walk z bolszewikami w kampanii wiosennej 1920 roku.Wojnę zakończy jako chorąży i kawaler Krzyża Srebrnego Virtuti Militari.Z pułku odszedł do rezerwy w 1927 roku. (2016/02/15 18:34)

formoza58


Koniec zimowych leży zakończył się nieoczekiwanie w pierwszy dzień Wielkanocy, 11 kwietnia 1920 roku.Na zgromadzonych w klubie oficerów padła wiadomość:" Jutro podają eszelony, idziemy na front!".Krótką radość i toasty w intencji rychłego wyjazdu przerwał zdecydowanym głosem dowódca pułku, przywołując do porządku całe towarzystwo.Nazajutrz pułk szwadronami załadował się do wagonów i ruszył na kolejną kampanię wojenną, tym razem przeciw bolszewikom...Świtem 25 kwietnia szwadronu ruszyły na przeprawę przez Słuczę ruszając do zagonu na Koziatyń.Według ppor. Skibińskiego: "...kiedy podjeżdżałem do mostu, przed którym dostrzegłem niewielką grupkę ludzi.Pochyliłem się z wysokości Minasa i zobaczyłem szarą maciejówkę, krzaczaste brwi, krzaczaste wąsy. Naczelny Wódz osobiście wypuszczał swoją kawalerię w zagon na Koziatyn.Wrzuciło mnie w siodło, jakby ktoś popchnął i wrzasnąłem nieprzepisowo, bo w marszu bojowym:- Baczność,w prawo patrz!, na co Piłsudski odsalutował i powiedział:- Jechać chłopcy, jechać!W walkach o dworzec w Koziatynie, ułani wzięli do niewoli parę tysięcy jeńców,działa, karabiny maszynowe i ogromną ilość wszelkiego dobra wojennego znajdującego się w transportach kolejowych, zgarniętych na zdobytej brawurowo stacji. (2016/02/16 11:34)

formoza58


Potem były boje bolszewikami, Armią Konną Budionnego, podczas których 3 szwadron podczas walk pod Steblowem i Korsuniem w dniu 18 maja traci ciężko rannego oficera, popularnego w pułku " Porumba" tj. podporucznika Bohdana Zarembę.Wiezionego podwodą pod osłoną dwóch ułanów,napadł patrol kozacki, porywając go w niewolę.Nie pomogło, że na wieść o tym cały pułk poszedł by odbić rannego oficera.Do końca wojny spędził zmaltretowany i męczony w sowieckiej niewoli.W pułku krążyła anegdota, opisana przez " Łastoczkę" Skibińskiego. Otóż. "... od razu w 1921 roku objawiła się bardzo urodziwa panna Wanda, której ktoś opowiedział o zaginięciu pod medwinem Bogdana Zaremby. Panna Wanda natychmiast zemdlała jak bohaterka XIX- wiecznego romansu, po czym wyznała, że była narzeczoną Bogdana i zaczęła chodzić w ciężkiej żałobie, nazwaliśmy ją wdową po Zarembie. Młodzi oficerowie otoczyli ją czułą opieką, o tyle bezinteresowną, że nie rokowała ciekawego zakończenia.Bo jakże- narzeczona kolegi. Chyba, żeby się ożenić, nikt jednak nie wzniósł się na takie szczyty filantropii...Aż tu  pewnego dnia niespodziewanie zjawił się w pułku, przybyły z niewoli, Bogdan Zaremba, w zołnierskim drelichu i w ogóle wynędzniały.- Ależ się panna Wanda ucieszy- powiedzieli mu na wstępie.- Jaka panna Wanda ?- jak to, twoja narzeczona- Nigdy nie miałem żadnej narzeczonej, a już szczególnie panny Wandy, i to we Lwowie, gdzie jestem pierwszy raz w życiu.A biedna panna Wanda, na wieść o zmartwychwstaniu Bogdana, znikła ze Lwowa i nikt jej już więcej na oczy nie uświadczył." (2016/02/16 17:42)

formoza58


Podczas zagonu na Korosteń, w końcu wojny,kapral Antoni Tyjewski  rozkręcił tory kolejowe, uniemozliwiając odwrót  bolszewickiemu pociągowi pancernemu i na czele kilku ułanów wziął do niewoli jego załogę.W ten sposób zasłużył na krzyż Srebrny Virtuti Militari...Po wojnie poszedł do rezerwy. W okresie międzywojnia po ukończeniu szkoły oficerskiej został oficerem rezerwy, zmieniając barwy na 21 Pułk Ułanów Nadwiślańskich.We wrzesniu 1939 roku wraz z innymi został wzięty do niewoli sowieckiej, dzieląc w 1940 roku tragiczny los tysięcy polskich oficerów zamordowanych na " nieludzkiej ziemi".                                                                                                                                                      (2016/02/16 17:53)

formoza58


Po wojnie pułk odszedł w listopadzie 1920 na leża zimowe pod Łuck.W pierwszych dniach marca 1921 roku szwadrony przeszly na kwatery pod Tomaszów Lubelski...Tutaj, w dniu 20 marca nastąpił wiekopomny dzień Ułanów Jazłowieckich. Przybyły marszałek Józef Piłsudski uhonorował sztandar pułkowy Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari, oraz 83 oficerów, podoficerów i ułanów, za czyny dokonane w kampaniach 1919- 1920 roku.Ze wspomnień " Łastoczki" Skibińskiego: "... Takim samym krzyżem udekorował 83 żołnierzy pułku, a wśród nich i moją osobę. Został w pułku na obiedzie żołnierskim i nawet wypił z nami dwa czy trzy kieliszki wódki.Znacznie więcej kieliszków wypił natomiast znany juz stangret perskich rysaków, józio, do tego stopnia, że wioząc marszałka do jego pociągu, odwrócił się na kożle i powiedział:- Takiego pułku jak nasz to pan marszałek na pewno jeszcze nie widział."Propaganda Józia nie pozostała chyba bez echa, bowiem " Dziadek" wprosił się w 1922 roku do pułku we Lwowie, na suty poczęstunek w kasynie oficerskim  ;-) (2016/02/16 18:12)