1 maja barykady w Warszawie

/ 1 odpowiedzi

Jakiś czas temu znalazłem taki tekst wspomnienia jednego z uczestników, zastanawia mnie czy są to fakty historyczne czy fantazje. Temat 1905 roku jest mi słabo znany czy ktoś z kolegów zna podobne relacje.


"Pierwszomajowa demonstracja  mieszkańców Warszawy w 1905 r., tragedia w Alejach Jerozolimskich, gdzie de­monstrantów otoczonych przez żołdactwo carskie rozstrzeli­wano z czoła od Marszałkowskiej i bocznie, gdzie setki robotników, mężczyzn i kobiet, drogo, bo życiem i krwią zapłaciło za wyjście w szeregach na ulicę, była hasłem do nowych bojów, do walki, na barykady.

Wczesnym ranem z kilku towarzyszami ruszyliśmy na Wronią. Jeszcze wczoraj z wieczora dowiedzieliśmy się, że dzielnice Wolska i Jerozolimska zbroją się, że czynią przy­gotowania.

Na Wroniej, przez całą szerokość ulicy z powalonych słupów telefonicznych, z postumentów latarń gazowych, z wozów, desek, stołów, beczek, kontuarów i kamieni na na­szych oczach wyrastały dwie barykady. Jedna pomiędzy Pańską i Prostą, druga pomiędzy Łucką i Grzybowską. Kil­kadziesiąt osób, wywlekając z podwórz wszystko, co mogło być zaryte, jako materiał budowlany, szybko i zwinnie pracowało nad wzniesieniem rewolucyjnych szańców. Na rogach ulic ustawione pikiety z oddzielnych towarzyszy miały sygnalizować o zbliżaniu się nieprzyjaciela. Baryka­dy rosły wzwyż i wszerz, grupki młodzieży robotniczej ściskały w dłoniach rewolwery, w bramach cisnęło się trochę gapiów. Paszcze powalonych latarń gazowych zionę­ły ogniem. W tym od strony Grzybowskiej padło najpierw kilka suchych strzałów rewolwerowych, na które jakoby echem odpowiedziały karabiny.

Towarzysze, na barykady! — ktoś rzucił rozkaz.

Wśród gapiów w bramach widać zaniepokojenie. Oczy zdradzają strach, uzbrojeni robotnicy rzucili się do barykad, zajmując je w tyralierkę, pootwierane gdzieniegdzie okna zamykano z pośpiechem. Znalazłem się wśród towarzyszy na barykadzie pomiędzy Łucką i Grzybowską. W odległości 200—300 kroków, za rogiem Grzybowskiej, pluton wołyńców, szykował się do szturmu.

Kozacy, kozacy jadą od Chłodnej! Faktycznie oddział kozaków wyjechał z Chłodnej i zatrzymał się na daleką dla strzałów rewolucyjnych odległość. Z naszej barykady padło kilka strzałów, oczywiście, bez żadnego widomego rezultatu. Kozacy pozsiadali z koni. Szeregi ich niedosięgłe dla naszych kuł podniosły karabiny i gruchnęła salwa, za nią druga i trzecia.

Jeden z obrońców barykady rażony w piersi, padł tru­pem na miejscu. W bramach panika. Okazało się, że kule Kozackie dosięgły i gapiów, zabijając jedną kobieta i raniąc dwóch mężczyzn.

Wołyńcy na Łuckiej, Pańskiej, i Placu Witkowskiego. Jesteśmy ze wszech stron otoczeni. Deszcz ołowiu sypie się na obrońców barykad. Świetnie uzbrojony żołdak, niedosięgły dla naszych brauningów i Schmied Wessonów razi nas, wyrywając ofiary. Nasze szeregi topnieją. Po godzinnej walce unosząc ranionych do najbliższych suteryn robotniczych musieliśmy ustąpić. Barykady zdobyło żołdactwo.

My zewsząd otoczeni, ucieczką poprzez parkany, ratowaliśmy się przed aresztowaniem."

 

wilu


Temat rewolucji z1905roku  jest bardzo ciekawy i tajemniczy. W Sosnowcu w 2005r. ukazało się kilka publikacji na ten temat min. Przeciw caratowi.... Adama Kałuży. Jest w niej podanych dużo przypisów, może znajdziesz temat warszawski. W zagłębiu rewolucja trwała parę miesięcy, było kilka strajków regionalnych,  było parę akcji pacyfikacyjnych. Zginęło kilkadziesiąt osób. To tak w skrócie. Da upamiętnienia rewolucji  1905 był poświęcony pomnik w parku sieleckim. który został rozebrany w latach 90-tych bo się źle kojarzył. Zostało tylko kila tablic pamiątkowych. Podczas  zrywu z 1905 który inicjowały partie takie jak SDKPiL i PPS itp, opór polegał głównie na organizowaniu strajków. Regionalnie tworzyły się republiki tak jak Zagłębiowska czy Sławkowska http://pl.wikipedia.org/wiki/Republika_S%C5%82awkowska (2012/05/01 23:25)