Moda lata 20. - forum dobroni.pl

dobroni.pl


utworzono: 2010/07/07 16:54

Moda lata 20.


Założyłam ten wątek, aby przedstawić pokrótce, jak wyglądała moda w latach 20. Ubrań tego typu potrzebujemy do filmu J. Hoffmana "Bitwa Warszawska 1920", a nie każdy wie, że diametralnie różniły się od tych z lat 30. czy 40.

Znalazłam ciekawy artykuł, jak w tamtych czasach ubierały się Polki, więc go tu wkleję, ponieważ wszystko jest dokładnie wyjaśnione. Miłej lektury :)

W pierwszej połowie lat dwudziestych w damskiej garderobie dominowała prosta, luźna linia tuby, maskująca kobiecą figurę. Ograniczano detale i przybrania, zwłaszcza w ubiorach codziennych, rezerwując hafty, koronki czy falbanki do ozdoby strojów wieczorowych. Uprościł się krój odzieży, a rezygnacja z usztywnień i podszewek przy „zwisających” z ramion sukniach uczyniła je wygodniejszymi.

Reminiscencją wojennych ograniczeń były swetry z dzianiny, noszone przeważnie do bluzek i spódnic. Kostiumy miały zmaskulinizowane, długie żakiety i proste, wąskie spódnice. Obszerne płaszcze dzienne posiadały duże, futrzane kołnierze, a na wieczór zakładano przeważnie kloszowe peleryny.


Skromne fryzury z ułożonych w miękkie fale i upiętych w niski kok włosów przysłaniały niemal pozbawione ozdób kapelusze z niską główką i dużym rondem bądź podobne do męskich małe kapelusiki filcowe.


W związku z odkryciem kobiecych nóg zmienił się fason obuwia: krótką cholewkę miały już tylko buciki codzienne lub zimowe, zaś do strojów letnich i wieczorowych noszono wycięte pantofelki na wysokim obcasie.

Następstwem skrócenia spódnicy było także rozpowszechnienie się cienkich pończoch w cielistym kolorze, w najelegantszej wersji sporządzanych z prawdziwego jedwabiu. Niezbędne przy każdym rodzaju ubioru rękawiczki wykonywano z miękkiej skóry. Modnym, a bardzo lubianym przez Polki dodatkiem do stroju stały się w latach powojennych szale i chusty, haftowane a najczęściej batikowane

Codzienne ubiory szyto z różnego rodzaju tkanin wełnianych, często w kratę lub w pasy, ale o stonowanych barwach: beżowej, kasztanowej, piaskowej; letnią odzież także sporządzano na ogół z lekkich wełenek, ale coraz popularniejsze stawały się również tkaniny bawełniane. Na suknie popołudniowe i wieczorowe używano miękkich jedwabi, ( zwłaszcza modnego krepdeszynu ), sztywnych taft i przejrzystych szyfonów. Dzięki inicjatywie Gabrielle Chanel, która już w 1916 roku wprowadziła do damskich ubiorów miękki dżersej ( wcześniej używany tylko jako materiał bieliźniany ) i ten rodzaj praktycznej tkaniny zyskiwał coraz większe uznanie.



Ewolucja kobiecej sylwetki w kierunku geometryzacji osiągnęła apogeum w drugiej połowie lat dwudziestych. Modne panie zaczęły jawnie stosować wyrazisty makijaż, palić papierosy, pokazywać się w miejscach publicznych bez męskiej czy rodzinnej asysty. Ideałem wielu młodych kobiet stała się bohaterka głośnej wówczas powieści Victora Margueritte’a „La garçonne”, przypominająca wyglądem i zachowaniem młodego chłopca.
Maskulinizacja kobiecej postaci zaczęła się od głowy. Panie gremialnie pozbywały się długich splotów na rzecz fryzur z krótkich włosów. Za autora tej epokowej innowacji uważany jest Antoni Cierplikowski – Antoine, pracujący w Paryżu fryzjer pochodzący z Sieradza, który już w 1920 roku w taki sposób uczesał i odmłodził jedną z francuskich aktorek. Włosy obcinano „na pazia”, do wysokości uszu czy brody, z równą grzywką na czole lub zupełnie po męsku, na przedziałkiem z boku i podgolonym tyłem, za to z zakręconymi na policzkach „pejsikami”.

Do małej fryzury pasowały niewielkie kapelusze, często pozbawione rondka, zwane kloszami lub kaskami ( o wyraźnie militarnym rodowodzie ), bardzo skromnie przybrane, nasuwane głęboko na czoło.


Idealna kobieca sylwetka miała mieć chłopięcą szczupłość i płaskość, toteż nie bez powodu określano ją mianem „deski”. Biust, talia i biodra „nie istniały”, maskowane odpowiednią bielizną i zgeometryzowanym, prostym krojem ubiorów, gładkich od ramion do linii talii, zaznaczonej nisko na biodrach, sięgających ledwie za kolana, którą to długość wprowadzono dopiero w latach 1925-1926. Największe zasługi w wylansowaniu linii „chłopczycy” miała niewątpliwie Gabrielle Chanel – „Coco”, której projekty nie tylko naśladowali inni dyktatorzy mody i aprobowały kobiety, ale większość z nich weszła na stałe do kanonu damskiej garderoby. Chanel wprowadziła kostiumy o blezerowym żakiecie i wąskiej spódnicy, garsonki, złożone z sięgającej za biodra luźnej bluzy ( zwanej kasakiem lub dżemperem ) i również wąskiej, poszerzonej zaszytymi fałdami lub plisowanej spódnicy. Dziełem tej projektantki jest też nieśmiertelna „mała czarna” – prosta popołudniowa suknia z czarnej tkaniny, z rękawami lub bez, w wersji wieczorowej urozmaicona poszerzonym skośnymi falbanami lub plisowanym dołem.


Moda wieczorowa przemieniała „chłopczyce” w istoty pełne kobiecych powabów. Jak pisano w jednym z polskich czasopism w 1926 roku: „Wieczorem – na przyjęciach, tańcach i balach – kobieta zmieniała się nie do poznania. Była jak gdyby postacią z baśni, owinięta w zwoje tkanin niby z mgły i promieni księżyca, mieniących się całą gamą barw, przedziwnych kamieni, strasów i pereł. Toteż trudno nieraz było rozpoznać w niej widzianą rano na ulicy lub nad brzegiem morza na pół chłopięcą sylwetkę znajomej kobiety.”

Wieczorowe kreacje mogły być bardzo obcisłe lub poszerzone od bioder, ze spódnicą za kolana lub zwisającą w asymetrycznych zębach, bez rękawów i dekoltu z przodu, za to z sięgającym aż do pasa trójkątnym wycięciem z tyłu... W nich najlepiej przejawiała się tęsknota zmaskulinizowanych pań za dekoracyjnością – błyszczącymi haftami, aplikacjami, koronkami, nieobecnymi w ubiorach codziennych.


Suknie codzienne przeważnie miały fason luźnej, prostej „koszulki”, odciętej na biodrach, często z fantazyjnymi rękawami; chętnie noszono je w komplecie z narzutkami z tej samej tkaniny. Większą od nich popularnością cieszyły się dwuczęściowe garsonki czy chanelowskie kostiumy. Wśród okryć zimowych prym wiodły obszerne futra ze skór farbowanych królików, lisów, źrebaków, karakułów, których kołnierze i obszycia sporządzano z luksusowych szynszyli, gronostajów czy soboli.


Proste formy przybrały też w tym czasie dodatki, choć zwiększyła się ich różnorodność. Wysoko odsłonięte nogi przyoblekały panie w jasne pończochy z ciemnymi „strzałkami” z boku ( co miało optycznie wysmuklić łydki ). Polki miały już możność kupienia jedwabnych pończoch produkowanych w Milanówku za około 20 złotych, trwalszych od francuskich, kosztujących około 50 złotych; zarówno jedne, jak i drugie pozostawały towarem luksusowym, toteż większość pań zadowalała się produkowanymi w Łodzi pończochami ze sztucznego jedwabiu za 5 złotych, a na co dzień nosiła tanie, bawełniane pończochy fildekosowe.

Różnorodne obuwie dopasowywano do przeznaczenia ubioru: do kostiumu lub sukni odpowiednie były pantofelki skórzane, z paskiem na podbiciu, na niezbyt wysokim obcasie, latem w wersji z plecionych pasków, często płócienne i bez obcasów; kreacje balowe uzupełniano dekoracyjnie zdobionymi pantofelkami z tkaniny, zamszu lub lakieru; zimą i na wsi nakładano skórzane półbuty, a w razie niepogody chroniono nogi gumowymi śniegowcami. Skórzane rękawiczki miały szerokie, często haftowane mankiety; dekoracyjnie traktowano też niewielkie, płaskie torebki, zwłaszcza wieczorowe. Nadal lubiono urozmaicać proste ubiory długimi szalami i chustami, a biżuteria, także sztuczna ( której już nie wstydzono się nosić ), odzwierciedlała głównie tendencje stylu Art Déco w geometrycznych formach kolczyków, broszek, bransolet czy coraz powszechniej noszonych zegarkach na rękę.


Codzienne stroje szyto na ogół z tańszych tkanin rodzimej produkcji – bawełnianych z Łodzi i Tomaszowa, wełnianych z Bielska; także milanowskie jedwabie zaczęły powoli stanowić konkurencję dla francuskich. Uwydatnieniu geometryczności i płaskości sylwetki sprzyjało preferowanie jednolitej kolorystyki całego ubioru, z przewagą bieli w odzieży letniej i dominacją czerni w zimowej oraz wieczorowej. Wzory na tkaninach także podporządkowano geometrii – kratki, paski, kółka, romby i zygzaki kontrastowały z tłem lub były utrzymane w podobnej tonacji.


Artykuł zawiera dosłownie wszystko, co mogą chcieć wiedzieć kobiety ;) zatem powodzenia w poszukiwaniu, kompletowaniu bądź szyciu strojów!

 


zgłoś naruszenie
#5319
wysłano: 2010/07/07 18:14

zgłoś naruszenie
#5429
wysłano: 2010/07/14 06:34
A  jek chłopy i mężczyźni ??


zgłoś naruszenie
#5918
wysłano: 2010/07/29 20:49
przypadkiem trafiłem na taką stronkę może Panom się przyda
http://dawny-krakow.blogspot.com/2010/05/meska-moda-lat-20-tych-w-polsce.html



zgłoś naruszenie

 

strona główna forum


polityka prywatności